Paleja – symbol niemocy władz

2
Paleja - dawny gmach Generalnej Dyrekcji Dóbr Książęcych, 7.10.2017; fot. RB

Gmach Generalnej Dyrekcji Dóbr Książęcych, zwany Paleją, zasługuje na film albo przynajmniej na wystawę. Nie tylko ze względu na wielką historię, która się w nim toczyła. Powinny to być film czy wystawa ku pamięci i przestrodze. Paleja – po ponad stu latach od jej wzniesienia – stała się przede wszystkim smutnym symbolem nieudolności i niemocy władzy samorządowej.

1. Palais

Początek filmu czy wystawy byłby taki. W 1899 r. w książęcym urzędzie budowlanym powstaje projekt biurowca Generalnej Dyrekcji Dóbr Książęcych. Dotychczasowy budynek jest za ciasny dla rozrastającej się administracji dóbr księcia Hansa Heinricha XI. Książę rozwinął przemysł, szczególnie kopalnie. Jego urzędnicy potrzebują większego dwupiętrowego obiektu, na 105 pomieszczeń. Wszystko jest szczegółowo zaplanowane. W suterenie: dwa mieszkania, pomieszczenia gospodarcze, magazyny na skład dziczyzny, pokój portiera, kuchnia. Na parterze: skarbiec, sala odpraw, biura budowlane, melioracji, miernictwa leśnego. Na pierwszym piętrze: sekretariat i gabinet generalnego dyrektora, sala konferencyjna, biuro szefa książęcych lasów, archiwum, registratura. Na drugim piętrze: biura finansowe, magazyny akt.

Okazały neogotycki gmach zostaje wzniesiony w 1902 r. To solidna budowla o ścianach z pełnej cegły. Elewację pokrywa czerwona cegła licowa. Obiekt nie bez powodu określa się więc mianem „Palais” (pałac), co pszczynianie spolszczają na „Paleję”. Z zamku urzędnicy książęcy mogą się tu szybko dostać ścieżką pomiędzy kamienicami (przejście ze schodkami na dzisiejszej ul. Bramkowej).

2. Mały Berlin

Widokówka z 1918 r. Przedstawia Paleję. Nie jest zwykłą kartką. Historyk Zygmunt J. Orlik, do którego trafia pamiątka, zauważa na niej odręczne dopiski niewyraźnym pismem gotyckim: Hindenburg i Ludendorff. Od nich wiodą strzałki do okien na pierwszym piętrze. Historyk, przeszukawszy archiwa, lokalizuje w ten sposób rozmieszczenie biur szefostwa Kwatery Głównej wojsk cesarza niemieckiego Wilhelma II w latach 1914-1917. Na pierwszym piętrze Palei urzędowali feldmarszałek Paul Hindenburg i generał Ludendorff. Stamtąd kierowali operacjami wojskowymi na frontach I wojny światowej. Tam przebywał nie tylko cesarz, ale przyjmowani byli np. bułgarski car Ferdynand czy słynny lotnik Manfred von Richthofen nazywany „Czerwonym Baronem”. Z Pszczyny wyszedł zaszyfrowany telegram Arthura Zimmermanna, który zawierał m.in. propozycję utworzenia antyamerykańskiego sojuszu Niemiec, Meksyku i Japonii. Pszczynę nazywa się przez to „Małym Berlinem”.

3. Polska

Czarno-białe zdjęcie z 27 czerwca 1922 r. Na pierwszym planie płk Verge, za nim dr Franciszek Lechr, pierwszy z prawej Jan Figna. Stoją przed Paleją. Franciszek Lechr odbiera pełnomocnictwo do przejmowania i tworzenia polskiej administracji w powiecie pszczyńskim (po tym gdy w wyniku plebiscytu i powstań śląskich ziemia pszczyńska została ostatecznie przyznana II Rzeczypospolitej).

4. Szpital

Czasy II wojny, rok 1945 – gdy Paleja jest wojskowym lazaretem. Lata 50. XX w. – są tu siedziby PZU, PSS-u, Przedsiębiorstwa Geologicznego i Spółdzielni Krawieckiej. Lata 60. XX w. i kolejne dziesięciolecia – szpital. Wnętrza zmieniają się nie do poznania.

5. Samorząd

Decyzją wojewody w 1999 r. budynek dostaje starostwo pszczyńskie. Radni powiatowi od 2000 r. dyskutują więc o Palei. Planów i marzeń mają mnóstwo. Marzy się im na przykład stworzenie w budowli filii wyższej uczelni. Obiekt wizytuje nawet rektor pewnej politechniki w Hiroszimie. Potem kolejni potencjalni inwestorzy, którzy przyjeżdżają, oglądają, ale dalszych kroków nie podejmują. Coraz większe jest zatroskanie radnych, że duży obiekt trzeba utrzymywać. Koszty te coraz bardziej ciążą powiatowi.

W 2005 r. radni przyjmują uchwałę o sprzedaży Palei. Znajduje się konkretny kupiec – poważny inwestor z Pszczyny. Rezygnuje jednak, gdy obiekt zostaje wpisany do rejestru zabytków. Wpis do rejestru obejmuje: bryłę i formę budynku, detal architektoniczny elewacji i wnętrz, historyczną stolarkę okienną i drzwiową, „kompozycję zieleni wysokiej otaczającej budynek”. Potem wycofuje się również pewna Australijka – właściwie w ostatniej chwili. Rezygnuje z transakcji, bo ponoć źle przeliczyła powierzchnię.

Przerażają środki, które trzeba by włożyć w remont Palei. Szacuje się, że to ok. 20 mln zł. Starostwo pszczyńskie takich sum nie ma. Poza tym pieniądze są mu coraz bardziej potrzebne. Bolączką numer 1 staje się sąsiadujący z Paleją powiatowy szpital.

6. Klucz

Symboliczny duży klucz i radosne zdjęcie z roku 2007. Zdjęcie przedstawia wicestarostę pszczyńskiego Zygmunta Jelenia, gdy przed drzwiami Palei przekazuje klucz do obiektu nowemu właścicielowi, polsko-australijskiemu biznesmenowi. Obiekt zostaje sprzedany z 50-procentową bonifikatą, ze względu na wpisanie go do rejestru zabytków. Nabywca płaci ok. 1,5 mln zł, choć jego oferta opiewa na 3 mln zł.

Zdjęcie z przekazaniem klucza obiega lokalne media (powtarzane jest zdanie, że Paleja będzie rezydencją). Brakuje jednak na tej fotografii ówczesnego starosty – Józefa Tetli. A też powinien zostać uwieczniony w historycznej chwili. Powinni się ustawić do tego radosnego zdjęcia również ówcześni radni powiatowi.

7. Chodnik

Kolejna historyczna scena: Zagrodzony chodnik przy Palei. Okazuje się, że wraz z Paleją starostwo sprzedaje chodnik, którym mieszkańcy chodzą do pobliskiego szpitala. Właściciel w pewnym momencie go więc zagrodził. Jak tłumaczy, pszczyńskie władze umawiały się z nim na co innego, a robiły co innego. Bo miało dojść do zamiany gruntów (by chodnik mógł służyć przechodniom), ale się z tego wycofano.

Kwestii spornych na linii właściciel – urzędy jest coraz więcej. Gdyby szykować wystawę, można można by to zobrazować chociażby kawałkiem betonowego muru, który pojawił się przy obiekcie, a także ogrodzeniem, zza którego stan budynku ocenia konserwator zabytków (właściciel był zdania, że skoro kupił obiekt, jest to wyłącznie jego własność i nie ma obowiązku wpuszczać wszystkich). Właściciela denerwuje też mówienie, że Paleja niszczeje (bo pojawiało się coraz więcej zaniepokojonych głosów). Zdaniem właściciela – nie niszczeje.

Czy można było zabezpieczyć się przed taką sytuacją? – zadawane są pytania. Starostowie, powołując się na opinie prawników, tłumaczą, że nie mogli do tego aktu notarialnego wprowadzić żadnych obwarowań (dotyczących np. remontów, terminów). Ówczesny Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków mówi, że akt notarialny jest formą umowy i gminy sprzedające zabytkowe obiekty starają się zapisy tak formułować, by nie zostać bez wpływu na to, co się dzieje w sprzedanym obiekcie. Są samorządy, które tak zrobiły.

8. Priorytet

Nowy starosta Paweł Sadza chce rozwiązać problem Palei. Mówi, że to dla niego jedna z najważniejszych spraw. Głośno robi się o planach wywłaszczenia. Starosta chciałby rozpocząć procedurę. W listopadzie 2013 r. Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków sprzyja tym planom. Mówi o niewłaściwym stanie budynku, że w środku prowadzone były samowolne i nieprawidłowe z punktu widzenia konserwatorskiego prace budowlane.
Starostwo wymienia, jakie powzięto przygotowania do procedury wywłaszczenia: powołano biegłego rzeczoznawcę, który wycenił budynek; prowadzone były także rozmowy z gminą Pszczyna oraz wojewodą śląskim, bo zgodnie z przepisami w przypadku, kiedy nie jest możliwe usunięcie zagrożenia polegającego na możliwości zniszczenia lub uszkodzenia zabytku wpisanego do rejestru, zabytek może być na wniosek wojewódzkiego konserwatora zabytków wywłaszczony przez starostę na rzecz Skarbu Państwa lub gminy właściwej ze względu na miejsce położenia zabytku.

9. Pismo konserwatora

Rok 2017, koniec marca. Pismo Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków zamieszczone na stronie internetowej starostwa. Informuje o tym, że ŚWKZ wniósł o umorzenie postępowania. „[…] Ponieważ właściciel zabytku w ostatnim czasie udostępnił go celem oględzin w całości, możliwym było ponowne dokonanie przez tut. Urząd oceny wystąpienia przesłanki, o której mowa w art. 50 ustawy o ochronie zabytków. W trakcie oględzin przeprowadzonych w październiku 2016 roku stwierdzono, iż stan zabytku nie uległ pogorszeniu, a właściciel wykonuje prace mające na celu polepszenie stanu zabytku”. I dalej konserwator pisze m.in., że wniosek o wywłaszczenie stał się bezprzedmiotowy i jego cofnięcie oraz umorzenie postępowania jest w pełni uzasadnione.

„Wszystkie działania spełzły na niczym” – czytamy na stronie starostwa. „Jak budynek wygląda, wszyscy widzimy. Pracownicy starostwa od lat regularnie, co parę tygodni, sporządzają dokumentację fotograficzną, obrazującą aktualny stan zabytku. Na jej podstawie można jasno stwierdzić, że Paleja niszczeje. Najnowsze stanowisko ŚWKZ w tej sprawie jest zaskakujące, bo to właśnie konserwator zabytków dał na początku zielone światło do rozpoczęcia działań, o które wnosiliśmy, a mające na celu wywłaszczenie Palei” – wypowiada się starostwa Paweł Sadza.

10. Koniec

Czy to koniec walki o Paleję? – pytamy rzecznika starostwa Tymoteusza Wallusa. Odpowiada, że teoretycznie zamyka to możliwości takiej walki. Skoro konserwator uznaje, że budynek nie niszczeje, prowadzone są w nim prace polepszające jego stan, starostwo nic nie może zrobić (mimo że widzi, jak Paleja wygląda). Trzeba liczyć, że konserwator wie więcej o stanie zabytku, prowadzonych tam pracach, bo był na oględzinach we wnętrzu.

Czy starostwo dostało wykaz tych prac? Nie dostało.

Prosimy Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o wykaz prac polepszających stan Palei. Nie otrzymujemy odpowiedzi.

Epilog: Dezaprobata kwietniowa

Artykuł ukazał się w „Nowym Info” nr 13 z 28.03.2017 r. Po przeszło pół roku wracamy do tematu i ponownie pytamy starostę Pawła Sadzę o Paleję. Dowiadujemy, że w kwietniu 2017 r. wysłał do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Katowicach pismo, w którym „wyraził swoją dezaprobatę” na zajęte stanowisko konserwatora. Zaznacza w nim, że nie może zgodzić się z opinią, iż nie istnieje zagrożenie polegające na możliwości zniszczenia lub uszkodzenia zabytku. „Budynek popada w ruinę, a przeprowadzone przez właściciela drobne zabezpieczenia nie mają istotnego wpływu na poprawę stanu technicznego obiektu i nie są zauważalne dla mieszkańców” – pisze starosta do konserwatora. Przypomina też: „(…) zaangażowanie obecnego właściciela przy zakupie obiektu i roztaczana przez niego wizja zaadaptowania obiektu na cele mieszkalne – urządzenie rezydencji, jest nieadekwatna z tym, co się dzieje z obiektem obecnie”. I pod koniec: „Oczekuję, iż Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków posiada skuteczne metody egzekwowania od właściciela zabytku poprawy stanu technicznego”. Starosta dołącza do pisma zdjęcia Palais „wskazujące na pogarszający się stan techniczny obiektu”.

Oprócz pisma? „Pracownicy starostwa nadal regularnie dokonują oględzin obiektu z zewnątrz” – informuje rzeczniczka starostwa Marcela Grzywacz.

W części historycznej korzystałam: „Z dziejów pszczyńskich kamienic i ich mieszkańców 1748-1939” J.Strońskiej, J. Szczepańczyk i M. Tomczykiewicz, „Opowieści ziemi pszczyńskiej” Z. Orlika

 

2 KOMENTARZE

Dodaj komentarz