Uniewinnienie za „German Death Camps”

4
Ireneusz Ruchała był pierwszą z czterech osób skazanych za manifestowanie historycznej prawdy; fot. J. Jędrysik

Uniewinnienie za „German Death Camps”. W środę 20 grudnia w Sądzie Rejonowym w Tychach zapadł wyrok uniewinniający w głośnej sprawie baneru z napisem „German Death Camps” („Niemieckie obozy śmierci”), który kibice rozwiesili 18 czerwca br. przed meczem Czechy – Niemcy, rozgrywanym na tyskim stadionie w ramach młodzieżowego Euro. Akcja miała na celu przypomnienie historycznej prawdy, że w czasie II wojny światowej obozy koncentracyjne na terenie okupowanej Polski były niemieckie i zbrodnie popełniali w nich Niemcy. Pierwotnie czterej uczestnicy tej akcji – z oskarżenia tyskiej policji – przez ten sam sąd zostali uznani winnymi łamania prawa i skazani na grzywnę.

Jak poinformował nas Adrian Loska, jeden z organizatorów rozwieszenia transparentu, wniósł on sprzeciw od wyroku skazującego i zawnioskował o ponowne rozpatrzenie sprawy. 20 grudnia Sąd Rejonowy (Wydział II Karny) uniewinnił go. – Miałem postawione dwa zarzuty: że zawiesiłem baner z treścią „German Death Camps” na płocie stadionu bez zgody organizatora meczu (Polskiego Związku Piłki Nożnej i UEFA) oraz że rozwinąłem go na chodniku przy ul. Edukacji 7 w pobliżu stadionu, tzn. w miejscu publicznym do tego nie przeznaczonym – mówi Adrian Loska.

Jak informuje nas A. Loska, sędzia stwierdził, że jeśli chodzi o umieszczenie baneru na płocie stadionu doszło do wykroczenia z art. 63 a par. 1 Kw („kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nie przeznaczonym ogłoszenie albo wystawia je na widok publicznym w innym miejscu bez zgody zarządzającego podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”), ale jednocześnie sąd szczegółowo rozeznał, iż zwyczajowo podczas meczów piłkarskich transparenty są przez kibiców rozwijane i nie występują oni o zgodę do organizatora na takie działania.

– Sąd podzielił nasze argumenty i zwrócił uwagę na wybiórcze działanie policji. Nasz baner został zarekwirowany, a my ukarani. Z kolei czeskich kibiców, którzy również tego dnia zawiesili na stadionie transparent o treści historycznej żadne sankcje nie spotkały. Ponadto kopię baneru „German Death Camps” kibice zawiesili później na trybunach tyskiego stadionu podczas meczu ligowego i nikt go nie rekwirował – mówi Adrian Loska.

Za bramką baner czeskich kibiców z napisem „1942 We Remember Anthropoid”, odnoszącym się do zamachu na Reinharda Heydricha. Nikt go nie zarekwirował; fot. EM
Kopia zarekwirowanego baneru „German Death Camps” na meczu ligowym GKS Tychy

– Jeśli chodzi o zarzut trzymania flagi na chodniku przy ul. Edukacji, to sędzia zdecydowanie orzekł, że nie można karać ludzi za coś takiego. Treść naszego transparentu uznał za dopuszczalny. Mieliśmy prawo go tam prezentować. To było nasze konstytucyjne prawo – mówi Adrian Loska.

Nasz rozmówca relacjonuje, że sąd mówił też o niespójności argumentów policji. Jak twierdzi A. Loska, szeregowi funkcjonariusze zeznali bowiem, że mieli rozkaz zarekwirowania baneru ze względu na jego treść, a w podanym do publicznej wiadomości oświadczeniu dowództwa Komendy Miejskiej w Tychach była mowa, że zabrano flagę, bo jej zawieszenie naruszało art. 63 a, par. 1 Kodeksu wykroczeń.

Jak słyszymy od A. Loski, poza nim od wyroku skazującego odwołały się pozostałe trzy osoby. Kolejna rozprawa ma odbyć się w styczniu 2018 r.

Przypomnijmy, że o sprawie baneru „German Death Camps” pisaliśmy jako pierwsi w papierowych wydaniach „Nowego Info”. Po nas tematem zainteresowały się ogólnopolskie portale, gazety i telewizja.

Jako pierwszy – 19 września br. – za winnego wykroczenia uznany został tyszanin Ireneusz Ruchała. Prowadząca sprawę sędzia skazała go na 300 zł grzywny oraz obciążyła kosztami sądowymi w wysokości 80 zł. Sędzia orzekła ponadto przepadek dowodu rzeczowego w postaci transparentu „German Death Camps” przechowywanego w depozycie sądu.

Sprawa trafiła do tyskiego sądu z oskarżenia Komendy Miejskiej Policji w Tychach. To mł. insp. Andrzej Trzciński, p.o. komendanta miejskiego policji kazał interweniować podwładnym w sprawie transparentu z napisem „German Death Camps”. Szef tyskiej komendy wydał to polecenie po zawiadomieniu złożonym przez delegata UEFA. W efekcie baner został zarekwirowany przez funkcjonariuszy. Pisaliśmy o tych okolicznościach w „Nowym Info” nr 38 z 19.09.2017 r. („Cenzura na zbrodnie”).

Akcję z banerem przeprowadzili m.in. Adrian Loska i Ireneusz Ruchała – kibice, inicjatorzy obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” w Tychach; pomysłodawcy wmurowania tablicy na pl. Baczyńskiego, upamiętniającej antykomunistyczne podziemie oraz poświęconego „Wyklętym” Biegu Wilczym Tropem na Paprocanach.

Jak mówili nam w czerwcu, poprzez akcję przed stadionem chcieli zaprotestować przeciwko przekłamaniom historycznym w zachodnich mediach, w tym niemieckich, które często używają określenia „Polskie obozy koncentracyjne”, „Polskie obozy śmierci”. Takie sformułowania sugerują, że zbrodni w tychże obozach dokonywali Polacy.

Kibice z banerem przed meczem Czechy – Niemcy

Przed meczem na stadionowym płocie zawieszono dwa transparenty. Pierwszy przedstawiał bramę byłego niemieckiego obozu koncentracyjnego w Brzezince w barwach niemieckiej flagi i miał napis po angielsku „German Death Camps” („Niemieckie obozy śmierci)”. Na drugim banerze napisane było „ZDF przeproś Karola Tenderę”. Drugi z banerów odnosił się do Karola Tendery, byłego więźnia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, który wystąpił z pozwem przeciwko niemieckiej telewizji publicznej ZDF. Domagał się w nim przeprosin za to, że na portalu zdf.de, w informacji o planowanej emisji programu dokumentalnego posłużono się określeniem „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz”. Tendera wygrał proces, ale przeprosiny umieszczono w portalu w zakamuflowany sposób.

Drugi z banerów, który podczas Euro zawisł na płocie tyskiego stadionu

Jak powiedzieli nam inicjatorzy akcji, kiedy tylko zawiesili transparenty na płocie stadionowym (na wysokości przystanku autobusowego na ul. Edukacji) ochrona stadionu wezwała policję. Pojawili się też delegaci UEFA. – Byliśmy filmowani – mówią tyszanie. – W pewnym momencie pojawiła się grupa sześciu niemieckich kibiców. Dwójka z nich – kobieta i mężczyzna – zachowywali się agresywnie wobec nas. Zaczęli zrywać oba banery. Myśmy nie reagowali i tylko stali. Policja zachowywała się biernie – mówił Ireneusz Ruchała.

Po zerwaniu transparentów przez niemieckich kibiców tyszanie rozwinęli na skrzyżowaniu ul. Edukacji z ul. Baziową ten z napisem „German Death Camps. – Staliśmy w milczeniu. Otoczyło nas kilkunastu funkcjonariuszy policji. Kazali nam schować transparent, ale nie potrafili nam odpowiedzieć, na jakiej podstawie prawnej tego żądają. Potem transparent nam zarekwirowano – relacjonował Adrian Loska. – Byliśmy przesłuchiwani na komendzie. Tam doszło do kuriozalnej sytuacji. Usłyszeliśmy od jednego z funkcjonariuszy, że baner zostanie przekazany do analizy biegłemu, który sprawdzi czy nie zawiera on mowy nienawiści i nie nawołuje do nienawiści rasowej – mówił A. Loska. Kilka dni później rzecznik prasowa KMP Tychy nie potwierdziła, że w sprawie zostanie powołany biegły. Była mowa o naruszeniu art. 63a par. 1 Kodeksu Wykroczeń (więcej w „Nowym Info” nr 25 z 20 czerwca br.).

Ireneusz Ruchała i Adrian Loska uważają, że 18 czerwca policja nierówno traktowała kibiców. Ci z Tychów mieli popełnić wykroczenie, a czescy nie. Według naszych rozmówców przykładem nierównego traktowania wobec prawa był transparent, który podczas meczu Czechy – Niemcy na trybunach stadionu wywiesili Czesi. Był dużo większy od „German Death Camps”, treścią również nawiązywał on do okresu II wojny światowej i odwoływał się do pamięci historycznej. Widniejący na nim napis „1942. We Remember Anthropoid” dotyczył rocznicy zamachu, w następstwie którego zmarł Reinhard Heydrich, protektor Czech i Moraw. Zamach na Heydricha został przeprowadzony właśnie pod kryptonimem „Operacja Anthropoid”. Jak podkreślają nasi rozmówcy, ten baner nie zainteresował ani policji, ani delegatów UEFA.

– Wnioski nasuwają się takie, iż działania policji były wymierzone tylko w jedną flagę. Chodziło o wyrugowanie z przestrzeni publicznej komunikatu umieszczonego na banerze. Taki sam transparent „German Death Camps” przejechał na lawecie przez całe terytorium Niemiec i żaden urząd i żaden policjant nie odważyli się tego transparentu zarekwirować bądź też zakwestionować jego treść. Szokujące w zachowaniu, zarówno delegata UEFA, jak i policjantów KMP Tychy jest to, że to oni gorliwie taki baner usunęli na terytorium Rzeczpospolitej – powiedział nam Adrian Loska.

W odpowiedzi na pisemne uwagi Adriana Loski 12 lipca br. mł. insp. Andrzej Trzciński, p.o. komendanta miejskiego policji w Tychach stwierdził, że interwencja w wyniku której transparent został zarekwirowany, przeprowadzona została na jego osobiste polecenie, jako dowódcy akcji zabezpieczającej mecz. Interwencja została podjęta po przekazaniu do centrum dowodzenia informacji od obserwatora UEFA. P.o. komendanta Andrzej Trzciński wyjaśnia w piśmie, że policjanci nie reagowali w innych przypadkach umieszczania flag, banerów i transparentów przez kibiców w różnych miejscach Tychów, bo nie otrzymali oni ani od zarządców prywatnych, ani od instytucji sygnału, iż zostały one wywieszone bez ich zgody. Nie było więc podstaw do interwencji.

Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji stwierdził, że mł. insp. Andrzej Trzciński zachował się w tej sprawie prawidłowo. Ponadto, według policji, w trakcie meczu nie stwierdzono żadnych innych banerów na płocie stadionu (co potwierdza też obraz z kamer monitoringu). Jeśli zaś chodzi o transparent czeskich kibiców z napisem „1942. We Remember Anthropoid”, komendant tyskiej policji nie mógł podjąć autonomicznej decyzji. Obecni na stadionie delegaci UEFA, którzy na czas imprezy byli dysponentami obiektu, nie podnosili bowiem bezprawności działań Czechów. Także kierownik ds. bezpieczeństwa stadionu nie zawracał się do policji o pomoc w sprawie czeskiego baneru.

 

Czytaj także:

„Taka młodość. Za drutami” – reportaż o byłym więźniu KL Auschwitz III Monowitz

Woźnica marszu śmierci

4 KOMENTARZE

  1. W porządku, ale dlaczego ci prowokatorzy na swoich banerach używają kolorów współczesnej flagi Niemiec, a nie kolorów III Rzeszy? Czyżby jednak wykazywali się historyczną ignorancją?

      • Ale przy tym mówieniu używają innej polskiej flagi niż ta, której Polska używała w czasie II WŚ?
        Malowanie sylwetki obozu koncentracyjnego kolorami obecnej flagi Niemiec jest niepoważne! To może jeszcze w budce strażnika umieszczą sylwetkę Steinmeiera, a przy bramie Merkel ze StG44?

        Tylko umysłowe karły posuwają się do takich prymitywnych manipulacji.

      • Tylko jakiś intelektualny karzeł posunąłby się do tak prymitywnej manipulacji!
        Może jeszcze dadzą sylwetkę Steinmeiera na wieżyczce strażniczej i Merkel z StG44 w rękach przy bramie? A może Merkel by tam stała z G36?

        Te obecne barwy Niemiec występujące na banerach w kontekście obozów z czasów II Wojny Światowej są prostacką prowokacją.

Dodaj komentarz