Zdjęcia ze szklanych klisz, trójwymiarowe obrazy…

0
W dawnym Młynie wyeksponowano fotografie ks. Mateusza Bieloka wykonane w latach 1914-15 w Bieruniu Starym; fot. Renata Botor-Pławecka

Zdjęcia ze szklanych klisz, trójwymiarowe obrazy, dawne kroniki filmowe, mundury, listy. Ciekawa wystawa powstała w Stajniach Książęcych w Pszczynie. Jej tytuł: „Orzeł czarny. Orzeł biały. Ziemia pszczyńska 1914-1922. W stulecie odzyskania niepodległości”. Ekspozycje można oglądać od 26 kwietnia w dawnej Wozowni i Młynie.

Przenosimy się w czasie, do 1914 roku, by dowiedzieć się, jak w ciągu ośmiu lat ziemia pszczyńska, stanowiąca wschodni fragment wielkiego cesarstwa niemieckiego, stała się częścią odrodzonej po 123 latach Polski.

Co ważne, poznajemy ważne fakty historyczne, wielkie wydarzenia, ale równocześnie podpatrujemy codzienność.

W dolnej części Młyna – ciekawe zdjęcia trójwymiarowe ogląda się przez specjalne „lornetki”; fot. Renata Botor-Pławecka

Wielka Wojna. Kwatera Główna wojsk niemieckich w Pszczynie, nazywanej „Małym Berlinem”. W wystawowej gablocie m.in. mundur cesarza (sprowadzony z Muzeum Huis Doorn w Holandii), na ścianie wisi olbrzymi portret – mundur niemal identyczny.

Ale po drugiej stronie, na zdjęciu, cesarz Wilhelm II spaceruje po parku pszczyńskim z jamnikiem. Zachowała się relacja na ten temat malarza Wojciecha Kossaka. Gdy zobaczył z daleka trzy punkciki na śniegu – czyli cesarza i dwa jamniczki – napisał: „[…]Czy to prawda, że ten oto drobny punkcik jest dziś ośrodkiem nienawiści niemal całego świata, że miliony matek, wdów i sierot opłakują przez niego miliony młodych poległych w piekle tej strasznej wojny”.

Na wystawie można zobaczyć m.in., które dokładnie pokoje zamkowe zajmowali członkowie sztabu, co jedli, co robili w czasie wolnym (głównie grali w karty) i dowiedzieć się, jak nie lubili wizyt cesarzowej.

Sporo miejsca poświęcono oczywiście książętom pszczyńskim i księżnej Daisy. Ciekawostką jest np. list z grudnia 1918 r. do generała Paula von Hindenburga, w którym Daisy żałuje, że Niemcy przegrali. A w końcowej części można przeczytać takie oto wyznanie: „Dwa lata temu przyozdobiłam czerwonymi różami wielką figurę ze śniegu przypominającą Pana. Zrobiłam to tak, aby nikt nie widział, że dekoruję tę figurę ulubionymi kwiatami cesarza!”.

Na ekranach wyświetlane są kroniki filmowe. Muzeum specjalnie sprowadziło te filmy dokumentalne z Holandii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. Można zobaczyć np. urodziny cesarza w Pszczynie – uwieczniono przejście pary cesarskiej do kościoła.

Wystawa opowiada o znanych postaciach, ale i o zwykłych mieszkańcach ziemi pszczyńskiej i żołnierskich losach. Przenosimy się w czasy powstań śląskich, plebiscytu, a ekspozycję opuszczamy przez wielką bramę, która była ustawiona na powitanie polskiego wojska na pszczyńskim rynku w 1922 r.

Koniecznie trzeba zajrzeć do Młyna. W jego górnej części wyeksponowano wspaniałe zdjęcia autorstwa ks. Mateusza Bieloka, wykonane w latach 1914-1915 w Bieruniu Starym, niedaleko parafii św. Bartłomieja Apostoła, gdzie ksiądz był proboszczem. W 1922 r. został mianowany administratorem parafii Wszystkich Świętych w Pszczynie, następnie wicedziekanem dekanatu pszczyńskiego, potem dziekanem, którą to godność utracił po czterech latach, gdyż wziął udział w uroczystościach pogrzebowych księcia pszczyńskiego Jana Henryka XV. Fotografie autorstwa ks. Bieloka, wykonane aparatem wielkoformatowym, przypominają obrazy. Zostały też wspaniale wyeksponowane i odpowiednio podświetlone. Robią niesamowite wrażenie.

Jeszcze ciekawiej jest w dolnej części Młyna. Tu przez specjalne „lornetki” poumieszczane na ścianach ogląda się zdjęcia stereoskopowe – trójwymiarowe. W jednym z pomieszczeń odtworzono szpital polowy.

(reb), zdjęcia: Renata Botor-Pławecka

Czytaj także: Pszczyńskie muzea zapraszają na spacer edukacyjny

 

Dodaj komentarz