80 tys. zł kar dla PKM Tychy i Tyskich Linii Trolejbusowych

2
Komunikacja miejska w Tychach; fot. ZBB

Od stycznia do końca lipca 2019 r. Zarząd Transportu Metropolitalnego nałożył na gminne spółki: Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Tychach i Tyskie Linie Trolejbusowe w sumie ok. 80 tys. zł kar. Należy dodać, że PKM uniknął kary za wypadanie kursów, TLT – nie.

Zarząd Transportu Metropolitalnego sprawuje nadzór nad funkcjonowaniem komunikacji miejskiej w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, bo od 1 stycznia br. jest organizatorem przewozów pasażerskich na tym obszarze. Podlegają mu autobusy, trolejbusy i tramwaje. Jak poinformował nas Michał Wawrzaszek, rzecznik prasowy ZTM, w ciągu siedmiu miesięcy, tj. od początku stycznia 2019 r. do końca lipca, na Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej i Tyskie Linie Trolejbusowe nałożono łącznie ok. 80 tys. zł. kar, w tym na PKM przypadło ok. 85 proc. tej kwoty (czyli 68 tys. zł kar), a na TLT ok. 15 proc. (12 tys. zł). Wszystkie kary, jak słyszymy, zostały uregulowane w terminie.

– Wynikały m.in. z zaistniałych opóźnień, niesprawnych kasowników, nieodpowiedniej czystości pojazdów, czy też nieczytelnego oznakowania pojazdu – mówi Michał Wawrzaszek. – W przypadku TLT nałożyliśmy również kary za niewykonanie odpowiedniej pracy przewozowej, tzn. niezrealizowanie pewnej liczby kursów – mamy możliwość karania za to, gdy przewoźnik wykonał plan na poziomie niższym niż 99,5 proc. W przypadku PKM Tychy takiej sytuacji natomiast nie było.

– Robimy wszystko, aby w przyszłości uniknąć kar – mówi Michał Kasperczyk, rzecznik prasowy gminnej spółki PKM Tychy. – Złagodziliśmy ostatnio problem braku kierowców. W najbliższych dniach wyślemy na szkolenie 20 nowo przyjętych pracowników. Kurs trwa jednak ok. 3 miesięcy. Po jego ukończeniu otrzymają prawo jazdy kategorii D i świadectwo kwalifikacji do przewozu osób. Dopiero wtedy będą mogli zostać skierowani do obsługi linii. W dalszym ciągu nie mamy jednak rezerwy kierowców niezbędnej do płynnego zarządzania pracą przewozową na liniach pasażerskich.

– Od stycznia do maja niezrealizowane kursy trolejbusowe wynikały w 90 proc. z awarii technicznych – komentuje Marcin Rogala, prezes spółki TLT. – Proszę pamiętać, że w przypadku trolejbusów w grę wchodzi nie tylko sprawność pojazdów, ale i trakcji. Natomiast w czerwcu i lipcu kursy wypadały w 90 proc. z powodu braku kierowców.

Prezes Rogala, informuje, że standardowo Tyskie Linie Trolejbusowe wykonują pracę przewozową na poziomie wyższym nawet niż 99,7 proc., ale problemy z brakiem kierowców, przed którymi stanęła spółka właśnie w czerwcu i lipcu, nie mogły być szybko przezwyciężone. Od tego czasu, jak słyszymy, przyjęto do pracy w TLT 11 osób. Zostały skierowane na kurs. Trzeba jednak pamiętać, że niezbędna zwłoka między zatrudnieniem pracownika, a posadzeniem go za kierownica trolejbusu jest jeszcze większa niż w przypadku kierowcy autobusu. Osoba kierująca trolejbusem oprócz kategorii D i świadectwa kwalifikacji musi jeszcze nabrać praktyki w poruszaniu się trolejbusem po trasie ściśle wyznaczonej przez trakcję elektryczną.

Oczywiście ową zwłokę można zredukować, zatrudniając od razu kierowców z odpowiednimi uprawnieniami. Zrobiono tak, jak słyszymy, i w TLT.

– W lipcu zatrudniliśmy trzech kierowców dysponujących kategorią D i świadectwem kwalifikacji do przewozu osób – mówi prezes Marcin Rogala. – Jeden z nich przepracował 7 dni, drugi trzy tygodnie, a trzeci miesiąc, po czym wszyscy się zwolnili.

(icz)

2 KOMENTARZE

  1. Rzecznik prasowy tej firmy pewnikiem się nie zwolni , nawet po dekadzie . Ostatnio ten młodzian był dekorowany za zasługi dla obronności …szok ! Widzialem go tez w tygodniku „Twoje Tychy” za kierownicą autobusu PKM-u ,nawiasem ma uprawnienia ?jeśli tak ,to w trase go dac aby ratować wizerunek firmy i oszczedzic jej kar. Widziałem go tez w Tyskich Kuchennych rewolucjach Magdy Gesler ,no i w mojej lodowce tez . .. On jest wszędzie , a jak ktoś jest od wszystkiego ,to jest do ….

Dodaj komentarz