Bale księżnej Daisy

0
Daisy w stroju królowej Saby; fot. z arch Zamku Książ

„Lubię chodzić na bale, żeby sobie potańczyć…” – pisała w pamiętnikach księżna Daisy von Pless, najsłynniejsza mieszkanka zamków w Pszczynie i Książu. Na przyjęciach zwracała uwagę urodą, strojami i biżuterią.

Daisy jako królowa Saby, z arch. Zamku Książ

Na jednym ze zdjęć Daisy jest w stroju królowej Saby. Wystąpiła tak na balu kostiumowym zorganizowanym w lipcu 1897 r. w Devonshire dla uczczenia Diamentowego Jubileuszu Królowej Wiktorii. Kostium wykonany był z purpurowej jedwabnej tkaniny przetykanej złotem i turkusami, na których zostały wygrawerowane hieroglify. Miał tren haftowany złotą nicią i również zdobiony był klejnotami. Uwagę zwracał długi naszyjnik z pereł i diamentów. Daisy założyła asyryjskie nakrycie głowy, z turkusami, diamentami i szmaragdami. Trzymała wielki indyjski wachlarz z liści palmowych. Jedna z amerykańskich gazet napisała, że „nie widziano do tej pory nic piękniejszego niż suknia księżnej von Pless”.

Na balu towarzyszył księżnej orszak. Znaleźli się w nim m.in. siostra Daisy, Shealgh – w roli damy dworu, oraz brat George, przebrany za niewolnika – miał poczernioną twarz, co niezbyt przypadło mu do gustu, opuścił więc bal, gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja. Książę von Pless był na balu przebrany za hrabiego Orłowa, jednego z kochanków Katarzyny Wielkiej.

Daisy w tiarze z diamentami, 1901; fot. z arch. Zamku Książ

Zdjęcie z 1901 r. prezentuje Daisy w koronie wysadzanej perłami i diamentami. Być może jest to korona, którą otrzymała od swego teścia w dniu ślubu.

Księżną Daisy w tiarze z diamentami wspomina rumuńska księżniczka w liście relacjonującym jeden z balów: „Spośród wszystkich wyróżniała się księżna Daisy von Pless, wysoka i cudownie angielska ze swoją różowo-białą cerą. Ubrana na złoto, z wysoką diamentową koroną na włosach koloru miodu, śmiejąca się radośnie, życzliwie usposobiona do wszystkich mężczyzn, była w samej rzeczy… wcieleniem owych dni pokoju, bogactwa i ogólnej prosperity”.

Księżna w tiulowym szalu, fot. z arch. Zamku Książ

Trzecie zdjęcie, też z 1901 r., przedstawia Daisy okrytą tiulem. Był to czas w życiu księżnej wypełniony spotkaniami towarzyskimi i podróżami.

Księżna zawsze przywiązywała wagę do stroju. Każde jej wyjście na spotkanie czy bal wiązało się z drobiazgowymi przygotowaniami. Chciała wyglądać pięknie i stawać się wzorem do naśladowania (niektóre damy rzeczywiście kopiowały jej kreacje). Śledziła najnowsze trendy mody, ale miała też swoje upodobania. Gdy sama nie mogła stawić się na przymiarkę, wysyłała krawcom manekina (dokładnie odwzorowywał jej sylwetkę). Stroje kupowała w najlepszych domach mody.

Jak sama księżna relacjonowała niektóre bale, w których brała udział? Oto kilka zapisków z jej pamiętników. Jak się okazuje, nie zawsze były to miłe wspomnienia.

5 lutego 1906, Książ:

„[…] Sama po obiedzie. Hans musiał jechać na dwie noce do Berlina. Jestem tu od 29 [stycznia], bo zaraz po balu Matyldy Dwór ogłosił żałobę z powodu śmierci Króla Danii, więc wróciłam natychmiast do dzieci. Sam bal był „okropny”.[…]Tańczyłam z tuzinem mężczyzn, jednym za drugim; wszyscy mocno mnie trzymali, wirując pokonywali ze mną dwa razy salę, a potem porzucali. Kiedy kręciło mi się w głowie i ryzykowałam pytaniem: „Kim jestem?”, patrzyli na mnie zdziwieni, uśmiechali się i mówili „Przepraszam”. Nie chciało mi się za każdym razem tłumaczyć, że nie będąc ostatniego roku ani w Wiedniu, ani Berlinie, nie jestem przyzwyczajona do [modnego teraz] przytrzymywania partnerki w jednym momencie i nagłego zostawiania jej w drugim, bez słowa ostrzeżenia! Ponadto swoimi obrzydliwymi ostrogami i nieokrzesanym targaniem mojej osoby porwali mi całą sukienkę i pozrywali jasnoniebieskie cekiny haftu, a nawet podeptali i rozerwali tiul przewiązujący moją talię!”.

20 stycznia 1904, Newlands:

„Opuściłam Eaton 14-go i pojechałam w odwiedziny do Gwen Lowther: jej mąż jest bratem Lorda Lonsdale i odziedziczy po nim tytuł, ponieważ Gracie Lonsdale nie mogła mieć dzieci. Zatrzymałam się u nich, żeby pójść na Bal Myśliwski w Melton, który niestety nie był udany. Lubię chodzić na bale, żeby sobie potańczyć, ale Anglicy z zasady nie tańczą dobrze i nigdy, w przeciwieństwie do Wiednia,  nie wymieniają się partnerami”.

7 sierpnia 1907. Heiligendamm, Meklemburgia:

Wczoraj wieczorem przyjechał Cesarzewicz. Przed chwilą wróciłam z przejażdżki samochodowej z nim i Następczynią Tronu. Zapytał mnie, czy będę dzisiaj tańczyła i czy wciąż noszę łatwo drące się suknie! Obiad zjedliśmy z Wielką Księżną Anastazją, jej synem i synową. Chciałam potem zagrać w pokera, ale nie mogąc znaleźć piątego chętnego, musiałam zgodzić się na tańce. Zatańczyłam trzy razy z trzema różnymi mężczyznami, ale każdy z nich był doprawdy okropnym partnerem, co mnie zezłościło i nie miałam zamiaru pozwalać dalej innym na trzymanie mnie w pasie. Kiedy pomyślę o Londynie i Wiedniu oraz o wszystkich miłych dżentelmenach, jakich tam znam, nie mam ochoty zawierać nowych znajomości ani rozmawiać z nowymi ludźmi. I tak znam ich zbyt wielu. Poszłam więc wcześnie spać, choć Hans został dłużej”.

Prezentowane fotografie, wykonane przez Studio Lafayette, zostały nam udostępnione przez Zamek Książ w Wałbrzychu, gdzie przez cały okres karnawału można oglądać wystawę „Od Kleopatry do Nelsona Jubileuszowy. Bal Kostiumowy Królowej Wiktorii”.

oprac. (reb)

Fragmenty pamiętników księżnej Daisy pochodzą z „Lepiej przemilczeć” w tłum. Barbary Borkowy (Wydawnictwo Zamku Książ w Wałbrzychu i Fundacji Księżnej Daisy von Pless).

Opisy zdjęć m.in.  na podst. katalogu wystawy Russella Harrisa „Daisy, Księżna von Pless. Szczęśliwe Lata” w opracowaniu Sylwii Smolarek-Grzegorczyk (wyd. Muzeum Zamkowe w Pszczynie 2011 r.)

Czytaj także:

Jak księżna Daisy spędzała święta

Księżna Daisy na wakacjach

Pokonała ją samotność

Żyrandole księcia pana

Piękne, bogate i nieszczęśliwe

Dodaj komentarz