Chcą, by wieś była zielona jak dawniej. Sadzą dęby i lipy

0
Drzewka posadzone przy krzyżu obok kościoła w Miedźnej, fot. RB

Mieszkańcy Miedźnej sadzą drzewa w swej miejscowości: przy przedszkolu, kościele, drodze. Sami od siebie, za własne pieniądze. By było pięknie i zielono jak w dawnych czasach, gdy lipy i dęby stanowiły ważny element miedźnieńskiego krajobrazu.

Mówią, że mieszkają na tej ziemi od zawsze. Pamiętają z dzieciństwa, że każda z wiosek w okolicy Miedźnej tonęła w zieleni – w starych lipach i dębach, które dawały cień, pod którymi toczyło się życie towarzyskie. Każdy przydrożny krzyż stał w cieniu lip. Z biegiem lat zaczęło się to zmieniać. Zieleń znika, pojawiają się

betonowe powierzchnie.

Dlatego mieszkańcy postanowili to zmienić. Bo marzy im się zielona miejscowość jak dawniej.

Wczesną wiosną tego roku poszli do wójta Miedźnej Jana Słoninki. Powiedzieli, że zależy im na odtworzeniu zieleni w przestrzeni publicznej. Chcą, by wszystko było przeprowadzone zgodnie z prawem.

– Wójt przyjął nas z entuzjazmem – słyszymy. Powiedział, że jeśli jest wola mieszkańców, by sadzić drzewa, nie będzie ze strony urzędu żadnych przeszkód. Urzędnicy pomogli ustalić, które tereny są gminne, gdzie biegnie granica, jakie odległości od niej powinno się zachować, by była pewność, że posadzono drzewa we właściwym miejscu, by nikomu to nie przeszkadzało, było bezpiecznie i legalnie.

Kolejną osobą, której zgodę na nasadzenia uzyskano bez najmniejszego problemu, był ksiądz proboszcz z Miedźnej. Miejsce przy starym miedźnieńskim kościele, jak słyszymy, jest bowiem w tej akcji kluczowe. W otoczeniu zabytkowego drewnianego kościółka drzew ubywa. Od księdza usłyszeli jedno zdanie: „Róbcie, bo to coś kapitalnego”.

Część sadzonek pozyskali w formie darowizny od zaprzyjaźnionego entuzjasty pomysłu (okazuje się, że ich nie brakuje; podobnie jak chętnych do pracy przy nasadzeniach). Większe sadzonki, a także zabezpieczenia przeciw gryzoniom itd. kupili.

1 maja tego roku zrobili pierwsze nasadzenia – na terenie przy parkingu

koło przedszkola

w Miedźnej (jak mówią, po uzgodnieniu z dyrektorką zespołu szkolno-przedszkolnego). Posadzili dęby i lipy, buka, kasztanowca – około dziewięciu różnych drzew. Pomyśleli o różnorodności gatunków w celach edukacyjnych, by przedszkolaki mogły się uczyć o drzewach.

Drzewka przy parkingu obok przedszkola w Miedźnej; fot. RB

Posadzili też siedem drzewek wzdłuż ulicy Wiejskiej, od przedszkola w kierunku urzędu gminy. Udało się to zrobić w ciągu kilku godzin jednego dnia. Po dwóch tygodniach posadzono trzy drzewka koło kościoła – przy krzyżu stanęły dwie lipy, a poniżej mały jesion.

Chciano posadzić więcej, ale niestety, jak słyszymy, pojawiły się pewne problemy. Nasi rozmówcy nie chcą o nich mówić, kwitują tylko, że chyba wynika to z pewnej nieświadomości ludzi obawiających się, że drzewa sprawią im jakieś kłopoty. Jakie? Może chodzi o spadające jesienią liście? Może są obawy o ryzyko wypadków związanych z uderzeniem w drzewo rosnące przy drodze?

Jak słyszymy, w wielu miejscowościach w Polsce i na świecie drzewa rosną przy drogach, nawet w odległości metra, i się z tym nie dyskutuje. Jeżeli kierowcy będą przestrzegać przepisów i pojadą 50 km na godzinę w terenie zabudowanym, będzie bezpiecznie. Poza tym przy drogach stoją też przecież słupy, lampy, płoty. Nie stawiać ich? A co do spadających liści – taka przecież natura drzew liściastych.

Ile dobrego dla życia,

zdrowia ludzi wnoszą drzewa, nie trzeba chyba nikogo specjalnie przekonywać. Oczyszczają powietrze, najlepiej chronią przed palącym słońcem, stanowią pokarm i miejsce życia dla zwierząt, regulują klimat poprzez utrzymywanie odpowiedniej wilgotności powietrza i łagodzenie nagłych zmian temperatury. Stanowią naturalną ochronę przed zanieczyszczeniami powietrza, przed hałasem płynącym chociażby z ruchliwej drogi.

Pojechaliśmy, by zobaczyć drzewka przy parkingu obok przedszkola. Prezentowały się pięknie. Smutny widok zastaliśmy jednak wzdłuż ul. Wiejskiej. Drzewka były powyrywane, połamane, zniszczone…

Przy kościele spotkaliśmy ks. proboszcza Jana Piontka. Pokazał nam drzewa przy krzyżu i powiedział, że jest urzeczony inicjatywą. Dziwi się, że komuś mogłoby się to nie podobać. On całym sercem jest za pomysłem mieszkańców. Jak nam powiedział,

gdy ktoś lubi zieleń i przyrodę, lubi też drugiego człowieka, jest dobrym człowiekiem.

Do akcji pozytywnie jest nastawiony wójt Miedźnej Jan Słoninka. Potwierdził nam, że mieszkańcy pytali o zgodę, upewniali się, gdzie mogą dokonywać nasadzeń. Spotkali się aprobatą dla swojego pomysłu. – Na pewno nie będziemy w tym przeszkadzać – zapewnił wójt.

Mieszkańcy Miedźnej (chcą na razie pozostać anonimowi, by – jak przekonują – nie być posądzonymi, że robią coś dla rozgłosu i pchają się na afisz) docelowo planują posadzić ok. 100 drzewek. Mają nadzieję, że zniszczenia były jedynie incydentem, który już się nie powtórzy.

Spotkaliśmy się z dwiema osobami z miedźnieńskiej grupy sadzącej drzewka, która – jak usłyszeliśmy – liczy ok. 15 osób i ciągle się powiększa.

(reb)

Co myślicie o społecznej akcji sadzenia drzewek? Są osoby, które chciałyby się w to włączyć? Piszcie na e-mail: botor@noweinfo.pl lub na adres naszej redakcji: „Nowe Info”, 43-100 Tychy, ul. Grota-Roweckiego 42.

Dodaj komentarz