Chłodnik na upały

0
Fot. J. Jędrysik

Czym tu schłodzić wieczorem skołatane nerwy, kiedy na zewnątrz trzy dychy i wskazania termometru nie chcą maleć? Ano chłodnikiem. Jego temperatura koi, a dodatkowo elektrolity zawarte w warzywach uzupełniają te tracone w czasie dnia z wyparowywanym potem. Taki to nasz żywot stałocieplnych. Zimą źle, a latem, takim jak dziś, jeszcze gorzej.

Jeśli chłodnik, to najlepiej taki bez gotowania. Żeby nic w piekarniku, nic na gazie. Tak po prostu przyjść z roboty, otworzyć lodówkę, chwilę połączyć i porozdzielać, a potem zjeść porządną zupę. Zimną i sycącą. No i smaczną. Czy mamy taką odpowiedź? I owszem.

W kuchni hiszpańskiej jest gazpacho, a w bułgarskiej i zdaje się greckiej – tarator. Pierwsza z tych zup jest oparta na pomidorach, a druga na ogórkach. Miksujemy te warzywa i dodajemy sól, czosnek, szczypior, rzodkiewkę. Potem te przepisy się rozdwajają. Tarator wymaga dobrego jogurtu (w wersji greckiej sera feta), a gazpacho w wersji andaluzyjskiej – miąższu chleba. Potem miksowanego z resztą.

Ten wątek chlebowy to prawdopodobnie spadek po arabskim chłodniku, złożonym z  wody, czosnku, oliwy, soli i okruchów chleba. Taka nasza wodzionka, tyle że na zimno.

Potem znowu te przepisy się łączą – przed podaniem skrapiamy je obficie oliwą i odrobiną octu winnego lub cytryną.

Chłodniki Słowian są już inne. Wymagają obróbki termicznej, czasem podawane są z mięsem. Rosyjska okroszka jest na bazie kwasu chlebowego, dodatki takie jak wyżej: czosnek, szczypior, ogórek, rzodkiewka, koper, ale na koniec posiekana szynka i ziemniaki.

Bazą dla naszego chłodnika jest burak. W większości przedwojennych przepisów chłodnik ten robi się na bazie wywarów z cielęciny. Posiekane mięso cielęce jest dodawane do chłodników litewskich.

My jednak pójdziemy drogą na skróty. Zrobimy chłodnik w miarę szybko, ale zachowując naturalne, niezbędne składniki. Tak, by jutro wyruszyć do boju uzupełniwszy witaminy i elektrolity.

Przepis na chłodnik:

Dwa ugotowane buraki obieramy ze skóry i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Mieszamy z litrem maślanki i dużym kubkiem gęstej, kwaśnej śmietany. Wyciskamy dwa ząbki czosnku, solimy i pieprzymy do smaku, wyciskamy sok z połowy cytryny. Odkładamy do lodówki.

Do osobnych miseczek wkładamy: pęczek rzodkiewek startych na małym oczku, pęczek posiekanego szczypiorku, ogórek starty na dużym oczku, pokruszone żółtka z dwu jajek ugotowanych na twardo, dwa ogórki małosolne starte na grubych oczkach.

Serwujemy na talerzach, dodając po łyżeczce dodatków z miseczek na talerz. Do każdej porcji serwujemy grzankę przetartą ząbkiem czosnku. W wersji na bogato zamiast grzanek dodajemy młode ziemniaki z koprem i ewentualnie posiekane mięso.

Jakie alkohole do tego? Może być szprycer. Do wysokiej wysmukłej szklanki wlewamy 100 ml białego, mocno schłodzonego wytrawnego wina i dolewamy 100 ml zimnej, gazowanej wody. Szprycer serwujemy przed podaniem chłodnika, jako aperitif.

Alamira, bloger Salonu 24

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here