Czy wina francuskie są najlepsze?

0
Fot. pl.freepik.com

– I co powiesz?
– Na co?
– No, czy wina francuskie są najlepsze?
– Są.

– I ty to mówisz?
– Ja.
– Zawsze mówiłeś, że o gustach się nie dyskutuje.
– To jest wyjątek.
– Czyli co? Każde francuskie wino jest lepsze od każdego innego?
– Nie, tak to nie działa.
– Więc co. Gadaj teraz.
– Najlepsze wina są z Bordeaux.
– Każde wino z Bordeaux?
– Nie, te z „mis en bouteille au chateau”.
– Gadałeś o tym przed tygodniem. Ale co w tym Bordeaux jest takiego, że te wina są najlepsze?
– Klimat, gleba, tradycja no i przepisy.
– Jakie przepisy?
– Co z czym i w jakiej kolejności.
– Czyli jak wiesz, co z czym, i podobną glebę i klimat znajdziesz na Węgrzech, to też masz najlepsze wino z Bordeaux?
– Dokładnie.
– To bez sensu.

Takie dialogi muszę prowadzić sam ze sobą, żeby odpowiedzieć na tytułowe pytanie. Najpierw cofnijmy się do winnego przedszkola.

Każde wino pochodzi z jakiegoś szczepu winogron. Niektóre wina są mieszanką kilku szczepów. Taką mieszankę określa się sformułowaniem „kupaż”. Wina bordoskie to kupaż trzech odmian: Cabernet franc, Merlota i Cabernet sauvignon. Sam region Bordeaux dzieli się na kilka podregionów winnych, np. Pomerol, Paulliac czy Saint Emilion. Zainteresowanych dalszą wyliczanką odsyłam do wujka Googla. Dalej będzie już tylko o tym, o czym wujek niekoniecznie musi wiedzieć.

W każdym z podregionów mieszczą się te szczepy w różnych proporcjach. Dodatkowo te proporcje mogą podlegać corocznym korektom, w zależności od tego, co enolog zarządzający daną posiadłością uzna za lepsze.

I tak wina bordoskie z Saint Emilion mają przewagę Merlota, a wina z Paulliac – Cabernet sauvignon. Lubię te z przewagą Cabernet sauvignon, ale większość moich znajomych woli te z przewagą Merlota. Trzeci szczep – Cabernet franc – występuje w winach bordoskich w niewielkiej proporcji. Dawniej był także Malbec, ale jego znaczenie spadło, a tak naprawdę, to wyemigrował do Argentyny. Koniec nauki.

Uważam ten bordoski kupaż za najlepszy. Leżakowane w beczkach dębowych wino z  tego regionu ma olbrzymi potencjał starzenia. To o tych winach w pełni można powiedzieć „im starsze tym lepsze”. Ale pamiętajcie, takie wino po rozlaniu do butelek dalej żyje, a wszystko co żyje umiera. Więc z tą przyjemnością otwarcia butelki nie czekajcie bez końca.

To mówi wam wasz autor sączący Egri Bikaver (mieszanka: Cabernet franc, Cabernet sauvignon i Merlota). Madziarzy naprawdę mają dobre bordoskie kupaże. Ten z Egeru jest na miarę polskiej sakiewki. Za dwie dychy sporo przyjemności. Ale jak kto ma wolne dwie stówki, to polecam Gere Kopar. Kupaż bordoski od Attila Gere ze zbocza Kopar.

Zamiast przepisu opis wina Gere Kopar z jego strony internetowej. To dla tych, co mają tylko dwie dychy na wino i muszą „napić” oczy opisem.

„Wino o ciemnej, głęboko rubinowej barwie, która zdradza wyjątkową strukturę, która jest jeszcze ozdobiona młodymi fioletowymi refleksami.

Na ściankach kieliszka osiada tworząc gęste, grube półkola. Lekkie przydymienie pochodzące z beczek barrique przeplata się z czerwonymi jagodami i śliwkami, a dopełnione jest aromatem gorzkiej czekolady i kawy, w towarzystwie lukrecji i owoców dzikiej róży. Dopiero co rozpościera swoje skrzydła.

Jego kwasowość jest dynamiczna, taniny młodzieńcze, w butelce nabiorą jeszcze dużo ogłady. Przy degustacji równowaga pomiędzy smakiem a zapachem wydaje się być idealna. Wypełnia każdy kącik ust po brzegi. Masywne wino Gere Kopar o autorytatywnym charakterze, które dzięki obfitości smaków owocowych jest jednakowoż doskonałe do picia. Wróżymy mu długi potencjał dojrzewania”.

Uff ale muszą się męczyć ci z dwoma dychami. Biedakom zawsze wiatr w oczy

Alamira, bloger Salonu24

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here