Henryk Loska w Alei Gwiazd Tyskiej Galerii Sportu

0
Przy zdjęciu Henryka Loski w Alei Gwiazd TGS; fot. J. Jędrysik

Henryk Loska, w młodości piłkarz i kapitan Polonii Tychy, potem działacz piłkarski Górnika Zabrze i reprezentacji Polski, a prywatnie mąż i ojciec gwiazd telewizji: Krystyny Loski i Grażyny Torbickiej zmarł w ubiegłym roku i został pochowany na cmentarzu kościoła św. Marii Magdaleny w Tychach (relacja z pogrzebu). Dziś (4 czerwca) jego zdjęcie znalazło się w Alei Gwiazd Tyskiej Galerii Sportu. Na uroczystość uhonorowania Henryka Loski przybyła rodzina oraz dawni koledzy z boiska. Było wiele wspomnień i wzruszeń. 

Gości przywitał  Igor Śmietański – wiceprezydent Tychów, Aleksandra Matuszczyk – dyrektor Muzeum Miejskiego i Piotr Zawadzki – kierownik TGS.

Piotr Zawadzki przypomniał związki Henryka Loski z Tychami i tyskim sportem. Urodził się na ul. Wschodniej, pomiędzy Czułowem, Mąkołowcem a Starymi Tychami. Grał najpierw w Browarskim Klubie Sportowym. Na mecze jeździło się wtedy ciężarówką, na pace której ustawiano ławki. Potem H. Loska grywał w Polonii Tychy, której był kapitanem. Kiedy ukończył studia górnicze na Politechnice Śląskiej, rozpoczął pracę w kopalni „Ziemowit”. Był kierownikiem sekcji piłki nożnej w Górniku Lędziny.

W 1964 r. A-klasowa Polonia rozegrała pamiętny mecz towarzyski z naszpikowanym gwiazdami Górnikiem Zabrze. Było 3:3. Henryk Loska już wtedy w Polonii nie grał, ale zapewne przyczynił się do zorganizowania tego sparingu. Został bowiem działaczem Górnika Zabrze w okresie jego największych sukcesów na boiskach krajowych i europejskich (ćwierćfinał Pucharu Europy, finał Pucharu Zdobywców Pucharów).

Na stadionie w Tychach pojawił się w 1974 r. już jako działacz PZPN i członek kierownictwa polskiej reprezentacji na mistrzostwach świata w 1974 r., na których zdobyliśmy trzecie miejsce. Loska wręczał wtedy puchar GKS-owi Tychy za awans do pierwszej ligi.

Choć od początku lat 70. mieszkał i pracował w Warszawie zawsze pamiętał o rodzinnych Tychach. Dzięki niemu m.in. GKS Tychy zagrał jako młodzieżowa reprezentacja Polski z drużyną Kuwejtu, a potem pojechał na tournée po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Na rok przed śmiercią H. Loska był na świeżo wybudowanym stadionie GKS Tychy. Obiekt zrobił na nim wrażenie.

Henryk Loska pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji w polskiej piłce nożnej. Był m.in. wiceprezesem PZPN-u, a także członkiem kierownictwa reprezentacji na MŚ w 1974 (3 miejsce), 1978 r. (5-8 m.) i 1986 r. (1/8 finału) oraz prezesem Piłkarskiej Fundacji Olimpijskiej Barcelona 1992. Na olimpiadzie w Barcelonie polscy piłkarze zdobyli srebrny medal.

Laudację na cześć Henryka Loski wygłosił Andrzej Grygierczyk, redaktor naczelny „Sportu”. – Wiele było legendarnych momentów w jego pracy. Jeden z nich miał miejsce w 1970 r. w szatni Górnika Zabrze po drugim meczu półfinałowym PZP z AS Roma (2:2). Piłkarze siedzieli smutni, bo myśleli, że odpadli (w pierwszym meczu było 1:1). Spiker omyłkowo ogłosił, że w finale zagrają goście z Włoch. Nie wiedział bowiem, że bramka zdobyta w dogrywce nie liczy się podwójnie (przyp. red). Wtedy do szatni wszedł Henryk Loska i mówi: – A co wyście tacy smutni? Gracie przecież trzeci mecz! W nim znowu był remis, ale losowanie monetą było szczęśliwe dla zabrzan. Awansowali i w finale grali z Manchesterem City. Henryk Loska zawsze był spokojny, przygotowany merytorycznie i miał ogromy autorytet. Z drugiej strony nigdy nie eksponował na pierwszy plan swojej roli i nie brylował przed kamerami. Z pewnością otrzymałby kilka Oskarów za role drugoplanowe – mówił A. Grygierczyk.

– Jego wielkim osobistym osiągnięciem było zorganizowanie reprezentacji olimpijskiej w 1992 r., która- jak do tej pory – zdobyła ostatni medal dla Polski w sportach drużynowych – mówił Grygierczyk. – Był pomysłodawcą i współtwórcą fundacji, które zbierała pieniądze na przygotowania i wyjazd do Barcelony. W ostatnich latach życia przyczynił się do wybudowania w Warszawie pomnika trenera Kazimierza Górskiego.

– Źródłem tak bogatego i ciekawego życia Henryka Loski były kobiety jego życia – pani Krystyna i Grażyna. Bo za sukcesem mężczyzny zawsze stoi kobieta – zakończył red. naczelny „Sportu”.

– Dziękujemy z mamą za te zdjęcia, które nam pokazaliście. Zawsze o tym wiedziałyśmy, ale po raz kolejny uświadomiłyśmy sobie, jak wielką miłością taty była piłka nożna. Co to znaczy? On oddawał swoje serce tym chłopakom. Po prostu ich kochał – mówiła Grażyna Torbicka. – Tata zawsze przewidywał sytuację trzy kroki do przodu. Wydawałoby się, że jest rozkojarzony, ale on już był gdzieś dalej myślami. Nie marnował szans, które można było wykorzystać. Taką niemożliwą metą była Barcelona. Tata jeździł po całej Polsce i namawiał do zorganizowania olimpijskiej reprezentacji. Nikt mu nie wierzył, że to się może udać. Mam takie zdjęcie, blisko serca, kiedy tata wraca z igrzysk. Był wykończony, skóra i kości. Na tej fotografii wita się z moim mężem na lotnisku. Ściskają się, jest uradowany, bo wiedział, że zrobił to do czego zmierzał. Ta jego pasja daje nam siłę do dziś – mówiła Grażyna Torbicka.

Znana dziennikarka i spikerka podkreśliła również silną więź z Tychami. – Z bliskimi, którzy tu mieszkają (m.in. Rita – młodsza siostra Henryka Loski z rodziną). Z rynkiem na Starych Tychach, gdzie tata zasuwał do mamy. Bardzo się kochali i stąd, z Tychów, poszli w świat. Uczyli się, rozwijali swoje kariery. Ja się urodziłam w szpitalu w Pszczynie, ale dzieciństwo spędziłam w Tychach u cioci na ul. Mikołowskiej i na ul. Wschodniej (dziś Piwowarów). Tychy są cały czas z nami. Tata tu chciał być pochowany. Pewnie też dlatego, żebyśmy tu częściej przyjeżdżali – dodała G. Torbicka.

Obie panie rozmawiały z Herbertem Hadasikiem i Józefem Kiecokiem, którzy grali w jednej drużynie z Henrykiem Loską oraz z młodymi piłkarkami i trenerem Polonii Tychy Dawidem Kołodziejczykiem. Po zwiedzeniu Tyskiej Galerii Sportu i pamiątkowych zdjęciach w Alei Gwiazd, gdzie zainstalowano fotografię H. Loski, wiceprezydent Igor Śmietański zaprosił Krystynę Loskę i Grażynę Torbicką do odwiedzenia tyskiego aquaparku, gdzie w strefie SPA, będzie można zażywać służących urodzie… piwnych kąpieli.

Dodaj komentarz