Jankowickie trojaczki mają już 12 lat

0
Emilka, Eliza i Julia w styczniu 2016 r., fot. Renata Botor

Jankowickie trojaczki – Emilka, Julka i Eliza Utratówny – 16 stycznia skończyły 12 lat. To już duże dziewczyny, których wielką pasją jest obecnie śpiewanie w zespole ludowym „Małe Jankowianki”. Kolędowały też niedawno – „z gwiazdą”.

Wiadomość o ich narodzinach 12 lat temu obiegła cały Śląsk. Najstarsza (tzn. o minutę starsza) i największa Emilka miała nawet swój plakat w jednej z gazet, przedstawiający ją w skali 1:1. Barbarze i Januszowi Utratom urodziły się czworaczki – oprócz dziewczynek jeszcze był chłopczyk Boguś, który jednak zmarł.

Trojaczki w 2005 roku
Trojaczki w 2005 roku, fot. Renata Botor

Dziennikarsko towarzyszę tej rodzinie z Jankowic od 12 lat. Pamiętam, gdy dziewczynki miały kilka miesięcy. Sześć lat temu urodziła im się młodsza siostrzyczka – ma na imię Bogusia. Mówi się o niej, że jest czwartą bliźniaczką. Cała czwórka (a szczególnie mała Bogusia) chętnie opiekuje się starszym bratem Łukaszem, który jest niepełnosprawny.

Trojaczki Emilka, Julka i Eliza chodzą do szkoły w Jankowicach. Czy siedzą w ławce razem? – Nie! – zaprzeczają chórem. Każda ma swoją koleżankę, siedzą gdzie indziej.

I tak ogólnie to niby wszystko osobno: inne ubrania (na pewno kolor!), inne rzeczy. Ale gdy się dopytać, okazuje się, że tak naprawdę albo razem, albo wcale. Tak jest chociażby z przynależnością do różnych grup, zespołów, kółek itp.

Razem należą do zespołu ludowego „Małe Jankowianki”. To ich obecnie chyba największa pasja. Mają oryginalne stroje jankowickie – kiecki, jakle (zimową i letnią), zopaski. Wiedzą, że tak ubierała się ich prababcia. Dziewczynki zdradzają, że strasznie niewygodne te stroje, bo długie, szerokie i sporo czasu potrzeba też na ich założenie (różne halki itd.), ale na występy zakładają je chętnie. Mama zaplata wtedy warkocze, zawiązuje kokardy do włosów. Eliza ma przy jakli broszkę. Gdy zaczną trenować w domu, szyby w oknach drżą. Ostatnio w repertuarze mają głównie kolędy, w ciągu roku śpiewają piosenki ludowe, gwarą śląską. Nie sprawia im to trudności, bo w domu mówi się gwarą. Zespół jeździ na koncerty, przeglądy.

W okresie świątecznym trojaczki kolędowały z gwiazdą. Eliza była pasterzem – miała futro i „kryczkę”. Julia raz była aniołem, a raz Józefem, Emilka – Maryją – w spódnicy i chuście mamy i z lalką Bogusi jako Dzieciątkiem. Zrobiły gwiazdę, która miała siedem promieni, każdy w innym kolorze. Chodziły po wsi od domu do domu, dzwoniły do drzwi i śpiewały kolędy.

Zaangażowały się też z innymi dziećmi ze szkoły w zbieranie datków na misje, chodzą „na ERM”, Eucharystyczny Ruch Młodych (śpiewają w kościele). Uwielbiają zajęcia w bibliotece, choć jak wyznaje szczerze Eliza, czytanie nie jest ich największa pasją, po prostu lubią panią z biblioteki.

Siostry chętnie ze sobą rywalizują. – Gdy któraś dostanie lepszą ocenę, wykrzykuje to już od drzwi – opowiada mama dziewczynek. Największe sukcesy ma Emilka. Jak mówią siostry, nawet „wisi na gazetce”. – Ale spadnie, spadnie – zapewnia od razu Julia.

Bardzo do siebie podobne Julia i Eliza (obecnie można je rozróżnić po tym, że Eliza nosi aparat na zębach) uwielbiają się kłócić, sprzeczać i są niesamowitymi gadułami.

Emilka jest spokojna i poważna. Nie próbuje przekrzyczeć sióstr. – Najwięcej mi pomaga i zawsze chętnie – podkreśla Barbara Utrata. – Za to ja odkurzam! Niech pani napisze: zawsze odkurzam – dyktuje mi Elizka, chichocząc, że może przypadkiem się pomylę i zamiast Emilce, to jej albo Julce przypiszę największą pracowitość.

Dodaj komentarz