Jeszcze tylko jeden gol! Książka o tyskim hokeju

0
Fot. JJ

W Tyskiej Galerii Sportu 24 października odbyła się premiera książki Piotra Zawadzkiego o historii hokeja na lodzie w Tychach. Przyszły tłumy. Zabrakło krzeseł w największej sali konferencyjnej. Oprócz fanów hokeja pojawiły się największe gwiazdy tej dyscypliny sportu związane z GKS Tychy na przestrzeni 50 lat.

Zaproszenie TGS przyjęli m.in. zawodnicy Górnika Murcki i Fortuny Wyry, którzy w hokeja grali w latach 60., a później wielu z nich w 1971 r. zasiliło nowo powstały klub. Przybyli m.in.: Franciszek Mikołaj, Robert Koźlik, Jan Broda, Waldemar Kania, Rudolf Just i Eugeniusz Sojka. Pojawił się też Józef Chrząstek, reprezentant Polski, który w GKS Tychy grał w latach 1979-1985 oraz w Tysovii w 1995 r.

Na premierze książki pt. „Jeszcze tylko jeden gol! Tyskie historie hokejowe” był Mariusz Czerkawski oraz rodzice Krzysztofa Oliwy. To najsłynniejsi wychowankowie GKS Tychy. Gwiazdy najlepszej ligi świata – NHL.

Nie zabrakło też zawodników z ostatnich lat, którzy m.in. zdobywali w barwach GKS Tychy pierwszy tytuł mistrza Polski w 2005 r. i te następne (w latach 2015 i 2018-2019). Zameldowali się m.in.: Janusz Gurazda, Wojciech Sosiński, Krzysztof Majkowski, Michal Belica, Sebastian Gonera, Adrian Parzyszek, Adam Bagiński, Michał Woźnica, Michał Kotlorz, Filip Komorski i trener Andrei Gusow.

Spotkanie poprowadził Wojciech Wieczorek, redaktor naczelny „Twoich Tychów”. Wraz z autorem książki Piotrem Zawadzkim, wieloletnim dziennikarzem sportowym, a obecnie kierownikiem Tyskiej Galerii Sportu wspominał pierwszy mecz ligowy w Tychach. Odbył się on dokładnie 50 lat temu – 25.10.1969 r. Lodowisko było jeszcze otwarte, a gospodarzem był Górnik Murcki. Jan Broda i Robert Koźlik wspominali, jak w Murckach kochano hokej, a miejscowy Górnik w kilka lat awansował do pierwszej ligi. Policzyli, że żyje jeszcze 7 hokeistów, którzy wywalczyli ten awans. Ocenili, że wcielenie murckowskiego klubu do GKS Tychy było bolesne, ale w perspektywie czasu zbawienne dla rozwoju tej dyscypliny sportu. Jan Broda dziękował tyskim kibicom. – Mało chodza na mecze, ale w telewizji widza, że na trybunach zawsze jest ful – mówił.

– Obchodzimy nie tylko 50-lecie pierwszego meczu ligowego. Tego samego dnia w 1969 r. odbył się ślub hokeisty Eugeniusza Sojki. Mamy więc dzisiaj złote gody – oznajmił Piotr Zawadzki. Obecni na sali państwo Janina i Eugeniusz Sojkowie otrzymali kwiaty, a publiczność biła im brawa na stojąco. Pani Janina mówiła, że zawsze cierpliwie czekała na męża, kiedy wracał z treningów i meczy. Redaktor Wieczorek życzył takiej żony każdemu hokeiście.

Mariusz Czerkawski wspominał, że pierwszy raz na lodowisko w Tychach poszedł z ojcem mając 8 lat. – Kiedy zobaczyłem tych gladiatorów na lodzie, to zakochałem się w hokeju. Mama kupiła mi łyżwy, ale… figurówki. „Mama, to nie takie miały być!”. Po kilku wizytach na ślizgawce, poszedłem na pierwszy trening hokejowy. Spośród kilkudziesięciu chłopaków na dalsze zajęcia wybrano m.in. mnie – wspominał Mariusz. W 1987 r. w ówczesnej drużynie juniorów GKS Tychy występowali poza Czerkawskim: Krzysztof Oliwa, Janusz Gurazda oraz Dariusz i Michał Garboczowie.

Mariusz Czerkawski za długo w GKS-ie nie pograł. Już jako 19-latek strzelał gole w szwedzkim Djurgardens, a potem w Kanadzie i USA. – Z jednej strony szkoda, ale wtedy były ciężkie czasy. Kopalnie wycofały się z utrzymywania klubów sportowych. Za 100 tys. dolarów, które szwedzki klub zapłacił za wykup mojej karty zawodniczej, GKS mógł przetrwać cały kolejny sezon – wspominał M. Czerkawski.

Na tyski klub hokejowy przyszły jednak jeszcze cięższe czasy i gdyby nie pasjonaci tego sportu, w 1997 r. odbyłby się pogrzeb tej dyscypliny w mieście. Drużyna występowała wtedy pod nazwą Tysovia, a potem jako Tyskie Towarzystwo Sportowe. – Nie mieliśmy nawet 10 zawodników, żeby dokończyć sezon. Pojechałem więc na mecz do Krynicy. Miałem ponad 40 lat. Strzeliłem wtedy nawet gola – wspominał Józef Chrząstek, który wraz m.in. ze Stanisławem Gawęckim, Wojciechem Matczakiem, Józefem Zagórskim (byli zawodnicy GKS-u) i śp. Jackiem Białożytem utrzymał hokej w Tychach.

Potem przyszła pomoc z Urzędu Miasta. – Milowym kamieniem dla sportu w Tychach było objęcie prezydentury przez Andrzeja Dziubę – powiedział redaktor Wojciech Wieczorek.

O tym, że medale mistrzostw Polski uzależniają opowiadali Adam Bagiński i Słowak Michal Belica, który do GKS Tychy przyszedł, kiedy jego kraj zdobywał tytuł mistrza świata. Hokeiści z Tychów w tym roku obronili tytuł mistrzów Polski. Czwarty w historii.

Po oficjalnej części spotkania obecni i byli zawodnicy GKS Tychy zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie. Rozpoczęło się polowanie na autografy gwiazd składane na kartach książki im poświęconej. Podpisywał ją również Piotr Zawadzki. Wydawnictwo można nabyć m.in. w Tyskiej Galerii Sportu (ul. Edukacji 7).

CZYTAJ TAKŻE:

50 lat hokeja w Tychach

Dodaj komentarz