Już nie koczują w klatce schodowej

4
Klatka schodowa bloku przy ul. Darwina 3, gdzie jeszcze wczoraj, wraz z dobytkiem, koczowali najemcy usunięci z mieszkania, 13.03.2018r.; fot. Bogusław JOBCZYK

Już nie koczują w klatce schodowej. Po naszym wczorajszym (12.03) artykule opisującym sytuację w tyskim bloku przy ul. Darwina 3, gdzie od 9 marca w klatce schodowej koczowało, po usunięciu z mieszkania, dwoje ludzi, dzisiaj (13.03) sytuacja uległa radykalnej zmianie. Właściciel mieszkania, w którym przebywała wcześniej eksmitowana para, za ich zgodą, wywiózł dobytek do garażu, a mieszkający w klatce schodowej mężczyzna i kobieta, skierowani zostali do noclegowni.

Wczoraj (12.03) w internecie opublikowaliśmy nasz interwencyjny materiał pt. „Od trzech dni koczują w klatce schodowej”, opisujący sytuację w tyskim bloku przy ul. Darwina 3, gdzie od 9 marca, na klatce schodowej, wśród swojego dobytku koczowali 48-letnia kobieta i 58-letni mężczyzna. Para ta wynajmowała wcześniej od właścicielki znajdujące się obok mieszkanie, ale od stycznia najemcy ci nie płacili czynszu; bez wiedzy właścicielki zmienili zamki w drzwiach. Ostatecznie 9 marca zostali usunięci z zajmowanego lokalu wraz z dobytkiem, który zgromadzono w holu klatki schodowej (szczegóły tutaj).

Niedawno skontaktowała się z nami właścicielka mieszkania (prosiła o zachowanie anonimowości). Już wczoraj mówiła, że przykro jej z powodu zaistniałej sytuacji, a dzisiaj (13.03) poinformowała nas, że współpracując z Tyską Spółdzielnią Mieszkaniową „Oskard” (należy do niej budynek przy ul. Darwina 3) i Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Tychach udało się problem rozwiązać.

Właścicielka mieszkania wraz z mężem znaleźli garaż, do którego przewieziono dzisiaj dobytek 48-latki i 58-latka (za ich zgodą), opłacając tę usługę. A TSM „Oskard” i MOPS, jak słyszymy od naszej rozmówczyni, wystarali się o noclegownię dla kobiety. Mężczyzna trafił do noclegowni w Tychach. Jeszcze 9 marca, jak dodaje właścicielka mieszkania, zaproponowano ewakuowanym najemcom przewiezienie dobytku, ale wówczas nie wyrazili na to zgody.

– Przepraszamy wraz z mężem za zaistniałą sytuację wszystkich mieszkańców domu przy ul. Darwina 3 – mówi właścicielka mieszkania. – Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli rozwiązać ten problem.

Próbowaliśmy dzisiaj skontaktować się telefonicznie z 48-letnią kobietą usunięta z mieszkania przy ul. Darwina. Bezskutecznie.

TSM Oskard reagując na mój mail z prośbą o komentarz poinformował (telefonicznie), że przyśle odpowiedź. Do chwili publikacji tego artykułu nie przysłał.

Dzisiaj (13.03) zwróciłem się również o komentarz do Urzędu Miasta Tychy.

– Z informacji uzyskanych z wydziału lokalowego, który podobnie jak MOPS angażował się w rozwiązanie tej trudnej sytuacji, wynika, że osoby, o których pan pisze już nie „koczują” ze swym dobytkiem w klatce schodowej bloku przy ulicy Darwina – odpowiedziała Ewa Grudniok, rzecznik prasowa UM Tychy. – W odniesieniu do tekstu z 12 marca pt. „Od trzech dni koczują w klatce schodowej” informuję, że mężczyzna nie rozmawiał z prezydentem, bo prezydenta po prostu nie było w urzędzie, a nie dlatego, że został „zatrzymany” przez sekretarkę, o czym zresztą został wcześniej poinformowany. Sekretarka skierowała go do wydziału lokalowego urzędu, ale, jak wynika z informacji wydziału, tam nie dotarł.

 

4 KOMENTARZE

  1. To obowiązek miasta a nie spółdzielni zabezpieczyc lokum dla nieradzących sobie z trudnymi warunkami życia osób ,bo to miasto a nie spóldzielnie obciążają mieszkancow podatkami z ktorych winno finansować tego typu projekty socjalne . TBS to raczej projekt dla dobrze sytuowanych rodzin .

  2. Dostaną nowe mieszkanie miasto im da a to są ludzie co nie chce się pracować są bardziej potrzebujące osoby a oni dalej będą pić i się użalać nad sobą a sami spieprzyli sobie życie a mieli bardzo dobre życie ??

  3. Dlaczego nie chcecie podać jaka prawda jest dot.tej sytuacji najlepie się uzalać pracowac sie nie chce korzystac co da miasto i pić alkochol i porzucać swoją rodzinę .Pomóżcie ludziom którzy na to zasługują

  4. Myślę, że umieszczenie Tychy ludzi w noclegowni to nie oznacza rozwiązanie problemu. Taka decyzję oni mogli sami podjąć. Powinni dostać mieszkanie choćby kawalerkę co kolwiek a nie umieszczanie ich w noclegowni. Nie wiem czy ktoś liczył na brawa za to, że nagłośnil sprawę i ludzi wywieźli do brudu, robactwa, pluskw i nie wiadomo czego tam jeszcze. To gratulacje ale głupoty. To nie jest pomoc to jest umycie rąk z brudu!

Dodaj komentarz