Karolina Naja: Mój powrót po macierzyństwie to było szaleństwo

0
Karolina Naja w Tychach, 14.09.2021 r.; fot. J. Jędrysik
Reklama

Karolina Naja, pochodząca z Tychów zdobywczyni srebrnego i brązowego medalu w kajakarstwie na olimpiadzie w Tokio, na krótko odwiedziła rodzinne miasto. Mimo napiętego terminarza, 14 września udzieliła wywiadu „Nowemu Info”.

Rozmawia: Jarosław JĘDRYSIK

– Dawid Tomala, mistrz olimpijski z Tokio w chodzie na 50 km wspominał ostatnio gwarną atmosferę z wioski olimpijskiej w Londynie w 2012 r. Na stołówce można było spotkać Rogera Federera czy Usaina Bolta. Natomiast w Japonii – ze względu na pandemię – Dawid 22 godziny na dobę był zamknięty w hotelu i wychodził tylko na treningi. Jak to było w pani przypadku?

Karolina Naja: – Bardzo podobnie. W dodatku nasze starty przypadały pod koniec igrzysk. Duża część sportowców opuściła już wtedy Japonię. Ze względu na zagrożenie COVID-19 mieliśmy taki obowiązek do 48 godzin po ostatnim występie. Nas Polaków została garstka. Mnie to wszystko nie przeszkadzało, bo jadąc na olimpiadę do Londynu, Rio i Tokio zawsze koncentrowałam się na samych startach. Na integrację w wiosce olimpijskiej nigdy sobie nie pozwalałam. To przynosiło mi medale. Podobnie postępuję na mistrzostwach Europy czy świata. Podczas igrzysk – w mojej dyscyplinie – muszę być cały czas aktywna treningowo. Dobę przed startem nawet dwa razy dziennie.

W Japonii za dużo nie zobaczyłam, choć gospodarze starali się nam umilać czas wolny. Poznawaliśmy m.in. ich kulturę, uczyliśmy się strugać pałeczki używane do posiłków. Może kiedyś wrócę do Kraju Kwitnącej Wiśni, to wtedy pozwiedzam. Może też kiedyś pojadę na igrzyska jako trenerka lub działaczka, to wówczas pójdę sobie na jakiś mecz czy zawody i pokibicuje naszym sportowcom.

– Jak się spało na kartonowym łóżku?

– To efekt mody na ekologię podczas tej olimpiady. Tekturowe łóżko było w porządku. Materac też był wygodny. Ja tam wiele nie potrzebuję, byleby mi na głowę nie padało. Nie słyszałam też skarg na kartonową sypialnię od sportowców wyższych ode mnie i dużo cięższych.

Reklama

– W dotychczasowych startach olimpijskich zdobyła pani cztery medale. Więcej krążków w historii polskich występów na igrzyskach zdobyli jedynie: szermierz Jerzy Pawłowski (pięć), biegaczka narciarska Justyna Kowalczyk (pięć) oraz lekkoatletka Irena Szewińska (siedem). Za trzy lata w Paryżu wyprzedzi pani Irenę Szewińską?

– Po Tokio pojawiło się takie ciśnienie. Mówili o tym komentatorzy. Ja o tym nie myślę – kto, ile, jak… Po prostu staram się robić swoje.

– Ale za trzy lata jedzie pani do Paryża?

– A zapewni mi pan to, że pojadę? Nikt nikomu nie daje nic za darmo. Miejsce w kadrze trzeba sobie wywalczyć, a rywalizacja jest mocna. Myślę pozytywnie o przyszłym sezonie. Nie odkładam jeszcze wiosła, ale czy dotrwam do Paryża? Chęci są… Jak zdrowie pozwoli (do tej pory większe kontuzje mnie omijały), jak będzie wewnętrzna motywacja i odpowiednie wsparcie… To nie jest łatwe – przez tyle lat utrzymywać wysoką formę. Kajakarstwo to jedna z najcięższych dyscyplin do uprawiania dla kobiet. Mój powrót po macierzyństwie to było szaleństwo. Ale efekt przerósł moje oczekiwania. Ta historia jest materiałem na dobrą książkę. Na jej napisanie przyjdzie czas, ale jeszcze nie teraz.

– Jest pani wychowanką MOSM-u Tychy. Widziała pani już nową przystań klubu nad Jeziorem Paprocańskim?

– Jeszcze nie! Dawno nie było mnie na Śląsku. Pierwszy raz od dłuższego czasu przyjechałam m.in. do Tychów. Terminarz mam napięty. Dziś też na Paprocany nie dotrę. Wczoraj w Katowicach brałam udział z Otylią Jędrzejczak w projekcie „Mistrzynie w Szkołach”. Muszę wracać do Wałcza (miasto w woj zachodniopomorskim, gdzie Karolina obecnie mieszka – przyp. red.). Dobrze, że w Tychach zdążyłam odwiedzić babcię. Widząc jej łzy, nie wybaczyłabym sobie, gdybym tego nie zrobiła.

Karolina Naja, ur. 5 lutego 1990 r. w Tychach, wychowanka MOSM Tychy. Na igrzyskach w Londynie i Rio de Janeiro zdobyła brązowe medale w parze z Beatą Mikołajczyk na dystansie 500 m. Natomiast w Tokio wywalczyła na tym dystansie (z Anną Puławską) srebro oraz brąz w czwórce na 500 m (z Anną Puławską, Justyną Iskrzycką oraz Heleną Wiśniewską). Podczas ceremonii zamknięcia igrzysk w Tokio była chorążym polskiej reprezentacji.

Karolina Naja jest również multimedalistką imprez mistrzowskich – w tym mistrzynią świata i czterokrotną mistrzynią Europy. Reprezentowała AZS AWF Gorzów Wielkopolski, a obecnie Klub Sportowy Posnania.

Z partnerem Łukaszem Woszczyńskim, byłym kajakarzem, wychowują czteroletniego syna Mieczysława.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here