Moda na bieganie

0
Fot. Nowe Info

Ostatnio robiłem zdjęcia podczas Tyskiego Półmaratonu. Zszokowała mnie liczba uczestników tego biegu. Ustawiłem się z aparatem na nawrocie trasy. Dwupasmowa jezdnia ul. Stoczniowców, w jedną i drugą stronę – jak okiem sięgnąć – zapełniona była biegaczami obu płci, starymi i młodymi. Było ich ponad tysiąc. Podobną liczbę zawodników odnotowują kolejne edycje biegu Perła Paprocan (dookoła jeziora).

Moda na bieganie spowodowała, że ambicją każdej miejscowości jest posiadanie gminnego lub miejskiego biegu. Organizują je m.in. Mikołów, Orzesze, Łaziska Górne, Wyry, Pszczyna, Bieruń, Bojszowy, Imielin, Chełm Śląski, Lędziny, Suszec i Pawłowice. Prawie wszędzie jest fajna atmosfera. Startują amatorzy biegania także z sąsiednich województw, a po zawodach piknik.

Czy z rekreacyjnym bieganiem można przesadzić? Można, jak ze wszystkim. Nie chodzi tylko o ilość pokonywanych dystansów… Znam takich, którzy katują się, biegając w błocie po 100 kilometrów!

Kiedyś truchtanie było chyba najtańszym sportem do uprawiania. Za moich czasów (trudno w to uwierzyć, ale kiedyś dużo biegałem) wystarczyło założyć trampki na nogi, dres na tyłek i w drogę. Rzadko kogo się wtedy spotykało na trasie. Dziś buty do biegania mogą kosztować ponad 1000 zł. Mają specjalne systemy odciążające mięśnie i ścięgna na twardej nawierzchni. Drugie tyle (jak nie więcej) może kosztować nie wchłaniająca potu odzież termoaktywna, bidony, rękawiczki, opaski, czapki, frotki, opaski na telefon, aplikacje mierzące trasy, zegarki, pulsometry, latarki, maski antysmogowe, stabilizatory i taśmy na obolałe mięśnie, odżywki, regeneracyjne napoje i witaminy.

To wcale nie jest zestaw dla zawodowych biegaczy. Po prostu, odkąd bieganie stało się powszechne na trasie – tak jak na stoku narciarskim – nie można pojawić się w byle czym. Z drugiej zaś strony pokolenie sprzed komputera nie ma tak silnych mięśni i stawów jak te poprzednie, które więcej pracowało fizycznie. Tak więc przywołany powyżej sprzęt się przydaje.

To, że jest mniej siermiężnie największą przesadą nie jest. Lampka ostrzegawcza powinna zapalić się biegaczowi, kiedy jest on w stanie wstawać codziennie o godz. 4.00 rano, żeby pobiegać, a nie ma czasu pójść z rodziną na spacer. Albo kiedy potrafi debatować z kolegami nad zaletami kolejnego biegowego gadżetu, a nie znajduje czasu, aby przez kwadrans porozmawiać ze swoim dzieckiem o tym, jak minął mu dzień.

Dodaj komentarz