Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wyróżniło obecnych dziennikarzy „Nowego Echa”

0
Wyróżnieni dziennikarze Renata Botor-Pławecka, Zdzisław Barszewicz i Jarosław Jędrysik, fot. Anna Przybyła

W czwartek, 28 stycznia, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, przyznało swoje nagrody za publikacje, które ukazały się w 2015 r. w polskich mediach. Uroczystość wręczania nazywana jest świętem dziennikarzy. Odbywa się co rok. Konkurencja była duża. Nadesłane na konkurs prace najpierw oceniało jury selekcyjne a potem jury główne. Po tak ostrej rywalizacji na placu boju zostawały tylko najlepsze publikacje w Polsce. Tym razem wśród wyróżnionych znaleźli się obecni dziennikarze „Nowego Echa”: Renata Botor-Pławecka, Jarosław Jędrysik i Zdzisław Barszewicz za swoje artykuły opublikowane przed zwolnieniem z pracy w tygodniku „Echo”.

Była to już 23 edycja konkursu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, największego i najbardziej prestiżowego konkursu tego typu w Polce. Sala w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal w Warszawie, gdzie odbyła się gala wręczania nagród, pękała w szwach. Wśród obecnych wyróżniały się postacie znane z ekranów TV takie jak Martyna Wojciechowska, Bronisław Wildstein, Cezary Gmyz, Anita Gargas, Piotr Semka, Jan Pietrzak, Marcin Wolski. W pierwszym rzędzie zaproszonych gości siedziała Zuzanna Kurtyka, wdowa po Januszu Kurtyce, prezesie IPN, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Dziennikarską galę prowadzili: Agnieszka Romaszewska-Guzy i Krzysztof Skowroński – prezes SDP, przewodniczący głównego jury.

– Cały rok czekaliśmy na ten moment kiedy będziemy mogli wręczać nagrody – rozpoczął uroczystość Krzysztof Skowroński, informując, że do konkursu w 10 kategoriach zgłoszono 378 publikacji a poza tym 215 fotografii (o laureatach szerzej pisaliśmy tydzień temu w promocyjnym, darmowym „Nowym Echu” nr 0).

Środowisko dziennikarskie co roku wręcza Laur SDP. To jedyna nagroda przyznawana nie za konkretną publikacje, ale, jak podkreślił Marcin Wolski, za twórczy dorobek życia. Tym razem Laur wręczono Bronisławowi Wildsteinowi za „odwagę, rozwagę, talent wykorzystywane mądrze i szlachetnie”. Marcin Wolski wymienił cztery główne osiągnięcia B. Wildsteina: założenie Studenckiego Komitetu Solidarności (w 1977 r.), wyrąbanie wrót lustracji w Polsce poprzez wyniesienie z IPN-u i upublicznienie listy tajnych współpracowników SB, sprawowanie funkcji prezesa publicznej telewizji, walny udział w uruchomieniu TV Republika.

– Te cztery rzeczy mają wspólną cechę – zauważył satyryk i publicysta Marcin Wolski. – Absolutnie nie opłaciły się Bronisławowi Wildsteinowi.

– Jak to się nie opłaciło– sprzeciwił się B. Wildstein, wskazując na otrzymany Laur SDP. – Jestem bardzo krytyczny wobec głównonurtowego dziennikarstwa. To jest propaganda. W tych trudnych warunkach wyrasta prawdziwe dziennikarstwo. Mam nadzieję, że to początek większej, głębszej przemiany.

Publikacje dziennikarzy tworzących obecnie tygodnik „Nowe Echo”, czyli Renaty Botor-Pławeckiej, Jarosława Jędrysika i Zdzisława Barszewicza zostały uhonorowane przez jury prestiżowymi wyróżnieniami. Renata Botor-Pławecka otrzymała dwa takie wyróżnienia – pierwsze za publikację o tematyce historycznej w kategorii Nagroda im. Janusza Kurtyki (artykuł pt. „ Wiózł więźniów w marszu śmierci”). Drugie wyróżnienie dotyczyło Nagrody im. Aleksandra Milskiego dla mediów lokalnych za podejmowanie tematów ważnych dla społeczności. Otrzymał je tygodnik „Echo” dla redakcji w składzie: Zdzisław Barszewicz, Renata Botor-Pławecka, Jarosław Jędrysik.

Dziennikarzy ze Śląska podczas uroczystej gali SDP reprezentowali też m.in.: Dagmara Drzazga z Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego „Śląsk” (wyróżniona za publikację „Dante odrodził się w Katowicach”) i fotoreporter Andrzej Grygiel zdobywca Nagrody im. Erazma Ciołka za fotografię społecznie zaangażowaną (jury SDP nagrodziło jego reportaż ze starć między górnikami i policjantami przed Jastrzębską Spółką Węglową opublikowany w serwisie PAP).

Każdy z wyróżnionych dziennikarzy miał możliwość przemówić do zebranych. Pojawił się temat zwolnień z pracy. Wyspami szczęśliwymi w tych przemówieniach nazwano ośrodki, które uniknęły zwolnień. Wyspami nieszczęśliwymi były te redakcje, w których wypowiedziano dziennikarzom pracę.

Renata Botor-Pławecka, zabierając głos, podziękowała za dostrzeżenie dziennikarstwa lokalnego, za docenienie bohatera jej artykułu – pana Jana Foksa, woźnicy marszu śmierci. Prostego, zwykłego bohatera; zwykłego, prostego człowieka. Jan Foks zmarł w końcówce zeszłego roku. Autoryzował nagrodzony artykuł, gdy był już poważnie chory.

– Mówiło się tu też o wyspach szczęśliwych i nieszczęśliwych – stwierdziła Renata Botor-Pławecka. – Ja jestem z tej nieszczęśliwej wyspy, bo w mojej gazecie lokalnej były zwolnienia i ja także należę do grona zwolnionych.

– Do Górnośląskiego Tygodnika Regionalnego „Echo” jeszcze w czasie tego wieczoru wrócimy – obwieścił licznie zebranym prezes Skowroński. I wrócono, wręczając Jarosławowi Jędrysikowi, Renacie Botor-Pławeckiej i Zdzisławowi Barszewiczowi wyróżnienie dla mediów lokalnych za podejmowanie tematów ważnych dla społeczności.

– Dzień dobry. Jarosław Jędrysik, do niedawna tygodnik regionalny „Echo” – przedstawił się obecnym na gali dzisiejszy redaktor naczelny „Nowego Echa”. – Teraz z koleżankami i kolegami tworzymy „Nowe Echo”. Ta nagroda trafiła do nas w ważnym momencie z dwóch powodów. Po pierwsze, tak jak samorząd lokalny przeżywa poważny kryzys, tak kryzys przeżywa dziennikarstwo lokalne. Jest między innymi tłamszone przez darmowe gazety samorządowe. A tacy jak my – którzy patrzą lokalnej władzy na ręce, tropią nepotyzm – płacą za to wysoką cenę. Po drugie, my jesteśmy dzisiaj już dziennikarzami własnego projektu medialnego. Zdzisław Barszewicz jest dziennikarzem śledczym nie gorszym od tych, których na co dzień oglądamy w telewizji. Renata Botor została już tu wywołana za tekst historyczny. Cieszymy się, że tu jesteśmy, bo we wtorek ukazuje się pierwszy numer naszego nowego pisma „Nowe Echo”. Nie załamujemy rąk. Działamy dalej. W naszym nowym projekcie chcemy robić to, za co państwo nas nagrodzili – poinformował J. Jędrysik.

Interesująca jest historia opowiedziana nam w siedzibie SDP o nieoczekiwanych trudnościach z zaproszeniem do Warszawy Zdzisława Barszewicza, Renaty Botor-Pławeckiej, Jarosława Jędrysika, którzy w tygodniku „Echu” pracowali do 31 grudnia 2015 r. i tam publikowali swoje artykuły. Zostali zwolnieni z przyczyn ekonomicznych. Jury, po ustaleniu werdyktu przyznającego nagrody, próbowało ich o tym poinformować. Gdy jednak, jak usłyszeliśmy, organizatorzy konkursu SDP zatelefonowali do redakcji „Echa”, prosząc o kontakt z wyróżnionymi, nie otrzymali potrzebnej informacji. Redakcja „Echa”, jak usłyszeliśmy w siedzibie SDP, zignorowała też prośbę organizatorów o przesłanie do przejrzenia innych artykułów „Echa”. Według naszego rozeznania taka postawa najprawdopodobniej spowodowała, że „Echo” pozbawiło się głównej nagrody SDP dla mediów lokalnych im. Aleksandra Milskiego, tracąc w ten sposób 10 tys. zł. Pieniądze te nie są bowiem wypłacane dziennikarzom, ale redakcji, która publikowała ich wyróżnione artykuły.

„Nowe Echo” nr 1 z 9 lutego 2016 r.

Dodaj komentarz