Najpierw nieznane numery, potem „biuro śledcze”. Straciła wszystkie oszczędności

0
fot. RB

Oszukana została właścicielka firmy z powiatu pszczyńskiego. Oszust podawał się za policjanta z Biura Śledczego.

Zaczęło się od kilku połączeń na telefon komórkowy z nieznanego numeru. Kobieta nie odebrała żadnego. Tego samego dnia jednak zadzwonił telefon stacjonarny zarejestrowany na firmę. Dzwoniący mężczyzna podał się za policjanta Biura Śledczego.

Jak relacjonuje asp. sztab. Karolina Błaszczyk z KPP w Pszczynie, rzekomy funkcjonariusz przedstawił się z imienia i nazwiska oraz podał numer swojej legitymacji służbowej.

– Bardzo stanowczo zaznaczył również, żeby rozmówczyni wybrała 997 i potwierdziła jego dane – relacjonuje rzecznik.

– Niestety, w emocjach przyszłe ofiary nie rozłączają się i wybierają numer alarmowy 997, w rzeczywistości tego nie czyniąc. W ten sposób, będąc przekonane, że połączyły się z dyżurnym jednostki, bo słyszą w słuchawce głos innego mężczyzny, nadal rozmawiają z oszustem. Nawet nie przypuszczają, że doszło jedynie do przekazania słuchawki innemu oszustowi. I tak ofiara otrzymuje przez telefon kolejne instrukcje od przestępców – wyjaśnia rzecznik.

Tak też było w pszczyńskim przypadku. Kobieta usłyszała, że hakerzy włamują się na konta bankowe jej klientów i ona będzie osobą, która pomoże powstrzymać ten przestępczy proceder. Potem została zapytana o ostatnie realizowane przez nią przelewy, ich kwoty i nazwy banków.

– Po tym wszystkim fałszywy policjant polecił jej natychmiast udać się do wskazanych przez niego banków i uruchomić kredyty na jak najwyższą kwotę. W momencie, kiedy te operacje okazały się niemożliwe za sprawą braku wymaganych dokumentów, oszust polecił pokrzywdzonej udać się do kolejnego wskazanego przez niego banku i założyć tam konto osobiste ze wskazanym przez niego numerem telefonu komórkowego. Wcześniej jednak, mając cały czas kontakt telefoniczny ze swoją ofiarą, zadbał o to, żeby wypłaciła ona z banku swoje oszczędności. Po tym, jak wpłaciła te pieniądze na nowe konto, oszustowi pozostało już tylko uzyskać od niej login. Zdołał to zrobić, ponieważ zapewniał pokrzywdzoną, że Biuro Śledcze przeleje jej wszystkie pieniądze na konto jeszcze tego samego dnia. Dodatkowo fałszywy policjant, cały czas podkreślał, że nie może nikomu o tym wszystkim mówić, nawet najbliższym, ponieważ ich telefony są na podsłuchu i to by mogło zaszkodzić sprawie – relacjonuje K. Błaszczyk.

Kobieta straciła wszystkie swoje oszczędności tuż po przekazaniu danych do swojego konta nieznanemu mężczyźnie.

Policja informuje, że żadne tego typu działania policji nie są organizowane przez telefon. Policjanci nie korzystają również w takich sytuacjach ze środków pieniężnych obywateli.

Policja radzi, jak ustrzec się przed oszustami:

Nigdy nie podawaj przez telefon swoich danych osobowych.
Nie informuj, w jakich bankach i na jakich lokatach gromadzisz oszczędności.
Nie ufaj nieznanym rozmówcom. Pod żadnym pozorem nie pobieraj gotówki i nie przekazuj jej rzekomym policjantom. Po podejrzanym telefonie zadzwoń z innego aparatu pod numer 997 lub 112 i powiadom o usiłowaniu wyłudzenia pieniędzy.

(r), źródło KPP Pszczyna

Dodaj komentarz