Nie ma przeszkód prawnych, by otworzyć oddział chirurgii dziecięcej w Tychach

2
Spotkanie w gabinecie wiceprezydenta Macieja Gramatyki, 7.02.2018 r.; fot. ZB

Nie ma przeszkód prawnych, by otworzyć oddział chirurgii dziecięcej w Tychach. Dzisiaj (7 lutego) z Maciejem Gramatyką, wiceprezydentem Tychów ds. społecznych, spotkały się matki w sprawie utworzenia w Tychach oddziału chirurgii dziecięcej. Zdaniem wiceprezydenta nie ma przeszkód prawnych w stworzeniu takiego oddziału, są najwyżej przeszkody finansowe.

Na Facebooku ukazała się informacja o spotkaniu w Urzędzie Miasta Tychy z wiceprezydentem Maciejem Gramatyką (odpowiada on m.in. za służbę zdrowia) w sprawie utworzenia oddziału chirurgii dziecięcej w Tychach. Jak się okazało inicjatywę w tym względzie wykazała Agnieszka Pilch, matka trojga dzieci. Spotkaliśmy ją przed gabinetem wiceprezydenta. Przyszła też ze swoją 10—miesięczną córeczką Ewa Bocheń. Wiceprezydent Gramatyka był zaskoczony taką liczbą uczestników spotkania, bo sądził, że chodzi o rozmowę z jedną osobą – Agnieszką Pilch. Zaprosił jednak nas wszystkich do gabinetu (nieco później dołączyła do tego gremium radna Karolina Chemicz-Pałys). Wiceprezydent od razu usprawiedliwił się, że ze względu na zaistniałe nieporozumienie nie dysponuje szczegółowymi danymi, które, jak sądził, nie byłyby potrzebne podczas rozmowy tylko z Agnieszką Pilch.

– Chodzi o to, by nasze dzieci mogły być leczone tu, na miejscu – sedno rzeczy wyłuszczyła A. Pilch.

Problem nie jest nowy. Polega na tym, że w przypadku jakichkolwiek chorób (urazów), dzieci przewożone są do specjalistycznego szpitala w Katowicach Ligocie. Jest to bardzo uciążliwe szczególnie w nocy.

Wiceprezydent Gramatyka stwierdził, że problem zna z własnego doświadczenia, bo sam dwa razy w nocy musiał jeździć z synem do szpitala w Ligocie. Problem w Tychach sprowadza się do tego, że Wojewódzki Szpital Specjalistyczny (należący do spółki Megrez, której właścicielem prawie w 100 proc. jest miasto) nie jest dzisiaj przygotowany do tego, aby przyjmować dzieci (bo nie np. ma oddziału pediatrycznego). Szpital Miejski (miasto nie jest jego właścicielem) ma oddział pediatryczny, ale również nie jest przygotowany by przejąć funkcje ambulatoryjnej, całodobowej opieki nad dziećmi. Oba szpitale mają przygotować dla miasta opracowanie, w którym oszacują koszt powstania ambulatorium dla dzieci. W Tychach jest też poradnia przyjmująca dzieci, ale jak zauważył wiceprezydent, ze względu na niski kontrakt działa ona w ograniczonym zakresie, bo tylko dwa razy w tygodniu.

– Pytanie jest takie: Czy nam potrzebna jest całodobowa izba przyjęć dla dzieci, czy wystarczą nam specjaliści z poradni, którzy będą przyjmować przez cały tydzień, np. do godz. 18.00? – pytał wiceprezydent Gramatyka. – Żeby podjąć taką decyzję, musimy wiedzieć, ilu jest takich pacjentów. Poprosiliśmy Narodowy Fundusz Zdrowia, aby nas poinformował, ile dzieci z Tychów przyjęły szpitale w Ligocie, Oświęcimiu, Sosnowcu, Chorzowie. Jak będziemy wiedzieć o jakiej liczbie mówimy, to wtedy możemy zastanowić się, jak zorganizować taką opiekę w szpitalu.

Przy okazji M. Gramatyka, powołując się na lekarzy, zauważył, że karetki pogotowia wzywane do dzieci wiozą małych pacjentów od razu do Ligoty. Zasadniczą przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że zamiast lekarza w karetce jeździ ratownik medyczny, który nie jest w stanie postawić odpowiedniej diagnozy i na wszelki wypadek od razu zawozi małego pacjenta do specjalistycznej kliniki. Istnieje więc obawa, że gdyby nawet w Tychach powstał punkt pomocy medycznej dla dzieci, to i tak karetki by go omijały.

„Nowe Info” zapytało, czy są jakieś przeszkody prawne, które uniemożliwiają utworzenie oddziału chirurgii dziecięcej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym Megrez w Tychach.

– Moim zdaniem nie ma przeszkód prawnych – odpowiedział wiceprezydent Maciej Gramatyka. – Są najwyżej przeszkody finansowe, bo zarząd spółki Megrez musi działać tak, aby nikt nie posądził go o działanie na szkodę spółki. Jeśli otworzy oddział, na który nie ma kontraktu i nie znajdzie finansowania, to będzie generował straty i ktoś kiedyś ten zarząd rozliczy z tego, dlaczego jest niegospodarny. Tutaj jest ryzyko.

Agnieszka Pilch poinformowała, że niedawno widziała w Szpitalu Miejskim matkę trzymającą na rękach pięciomiesięczne dziecko podłączone do kroplówki. Matka stał na korytarzu, bo nie było dla nich miejsca w szpitalnej sali. Był to dla A. Pilch przerażający widok, dlatego uważa, że Szpital Miejski nie jest w stanie poradzić sobie z tym problemem.

– Wciąż będziemy walczyć – zadeklarowała Agnieszka Pilch (która przyszła na spotkanie mimo przeziębienia). – Dzieci nam dorastają, będą miały swoje dzieci, a my w Tychach wciąż jesteśmy w martwym punkcie, jeśli chodzi o zapewnienie dzieciom opieki medycznej.

– Między sobą nie musimy walczyć, bo też uważam, że taka opieka w Tychach powinna być – odpowiedział wiceprezydent Gramatyka. – Mamy podobne doświadczenia. Trzeba brać pod uwagę realia.

Wiceprezydent zaproponował też, by posłuchać (nagranych) styczniowych obrad komisji zdrowia, poświęconych temu tematowi.

W Tychach, w poprzedniej kadencji samorządu, radni PiS (m.in. Marek Gołosz) zbierali podpisy pod petycją domagającą się utworzenia w Tychach oddziału chirurgii dziecięcej. Pod petycją tą, wręczoną prezydentowi Tychów, podpisało się bardzo wielu tyszan. Bez rezultatu.

ZB

2 KOMENTARZE

  1. Należy zapytać najpierw, kto i dlaczego zlikwidował w Tychach oddział dziecięcy i rozliczyć „go” za bezmyślną decyzję. Panie Macieju Gramatyka-realia dotyczące NASZYCH DZIECI nie są po to, by je brać pod uwagę?! TAKIE REALIA TRZEBA TWORZYĆ NATYCHMIAST I JE REALIZOWAĆ, TAKŻE NATYCHMIAST. BO DZIECI TO NASZA PRZYSZŁOŚĆ – TO WŁAŚNIE TRZEBA BRAĆ POD UWAGĘ!!!

  2. Byłem z dzieckiem na oddziale w tym czasie i rozmawiając z ortynatorem zapytałam się dlaczego zamykają oddział to otrzymałam odpowiedź taką, że NFZ stwierdził że dzieci są nieopłacalne !!! Zgroza

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here