O spalarni śmieci na sesji Rady Miasta w Tychach

2
Spalarnia śmieci; zdjęcie ilustracyjne: pixabay

28 listopada część sesji Rady Miasta w Tychach poświęcona była konieczności budowy spalarni śmieci na terenie Metropolii. Mówił o tym prezydent Tychów Andrzej Dziuba, raczej unikając określenia „spalarnia śmieci” na rzecz „zakładu termicznej utylizacji odpadów”. Prezydent wskazał możliwe lokalizacje takiego zakładu.

Streszczając toczącą się w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii dyskusję na temat problemu składowania odpadów na Śląsku, Andrzej Dziuba, prezydent Tychów, poinformował 28 listopada, że powstało specjalistyczne opracowanie rzetelnie analizujące obecną sytuację.

– Konkluzja jest taka, że bez budowy zakładu termicznej utylizacji odpadów nie poradzimy sobie na Śląsku z tym problemem, ponieważ pojemność wysypisk się kończy – zakomunikował prezydent Dziuba.

Prezydent zaznaczył, że nie wszystkie odpady wolno spalać, gdyż zabraniają tego przepisy, ale mniej więcej 1/3 strumienia odpadów, które trafiają na śląskie wysypiska może być spalana zgodnie z wszelkimi zasadami. Wliczając odpady osadowe z oczyszczalni ścieków szacuje się, że na terenie Metropolii można spalać ładunek około 450 tys. ton śmieci. Aby funkcjonowanie spalarni było ekonomicznie uzasadnione musi ona, jak usłyszeliśmy, spalać przeciętnie 150 – 200 tys. ton odpadów.

– Z tego widać, że na Śląsku muszą powstać przynajmniej dwie, być może nawet trzy zakłady termicznej utylizacji odpadów – stwierdził prezydent Tychów. – Pewne rzeczy już się dzieją w sąsiednim Oświęcimiu. Tam jest już pozwolenie na budowę.

Mówiąc o oświęcimskiej inwestycji prezydent Andrzej Dziuba poinformował, że jest to przedsięwzięcie prywatnej spółki „czyli pana Sołowowa – jednego z najbogatszych Polaków, który notabene chce też tam budować elektrownię atomową”.

Według informacji prezydenta Tychów kolejna inwestycja też jest już mocno zaawansowana jeśli chodzi o procedurę formalno-prawną (wydano decyzję środowiskową, odbyła się rozprawa administracyjna, publiczna dyskusja). To również, jak można było usłyszeć, przedsięwzięcie prywatne prowadzone tym razem przez firmę Eneris w Rudzie Śląskiej.

– Jest wielkie prawdopodobieństwo, że ta inwestycja będzie zrealizowana – powiedział prezydent Tychów.

Sprawa budowy spalarni śmieci nieco się skomplikowała, bo lokalizacje tego typu obiektów zawarte w wojewódzkich planach gospodarki odpadami (na skutek zmiany przepisów) będą teraz do końca stycznia weryfikowane przez Ministerstwo Środowiska.

Jak można się było dowiedzieć, w GZM jeszcze nie jest wypracowana formuła prawna, w jakiej byłby budowany zakład termicznej utylizacji odpadów.

– Czy to Metropolia będzie budowała sama, czy w partnerstwie publiczno-prywatnym (tak jak to się stało np. w Poznaniu i już funkcjonuje) – mówił prezydent Dziuba. – Byliśmy to obejrzeć i wiemy – działa. Tam gminy skupione w tym przedsięwzięciu mają zagwarantowaną cenę odbioru odpadu na 20 lat. I to jest taka cena, która pozwala jakoś sensownie ustalać ceny odbioru odpadów od mieszkańców. Bo tak naprawdę to wszystko kończy się na mieszkańcach.

Finansowym bodźcem wymuszającym w obecnym stanie rzeczy budowę spalarni odpadów, jest zobowiązanie rządu polskiego do redukcji odpadów składowanych na wysypiskach (zwiększenie recyklingu). Od przyszłego roku obowiązywać ma znacznie wyższa opłat za korzystanie ze środowiska, wprowadzona przez ministra środowiska (tzw. opłata marszałkowska, bo wpływa nie do gmin, ale do urzędów marszałkowskich). Minister zapowiedział, że od 1 stycznia 2020 r. za odbiór każdej tony odpadów przywiezionych na składowisko naliczana będzie kwota 270 zł (dzisiaj opłata ta wynosi 170 zł).

Obecny stopień recyklingu w gminach wchodzących w skład Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii jest tak niski, że suma kar, które będą nakładane z tego tytułu na wszystkie gminy GZM, będzie rocznie wynosiła ok. 60 mln zł.

– Czy Tychy są rozważane jako jedna z lokalizacji dla ewentualnej spalarni? – radna Anita Skapczyk (PiS) zapytała 28 listopada prezydenta Tychów.

– Nie – zapewnił prezydent Andrzej Dziuba. – Z dwóch powodów. Po pierwsze: tak naprawdę nie mamy takiej działki, na której mogłaby powstać tego typu instalacja. Po drugie: no wiemy, jakie jest nastawienie mieszkańców Tychów do ekologii, mimo tego że są to bardzo bezpieczne instalacje w tej chwili. Istnieją miejsca na Śląsku gdzie, można powiedzieć, nie ma tak rygorystycznych uwarunkowań jak u nas. To są jakieś tereny pogórnicze. Tak jest w Rudzie Śląskiej między autostradą A4 a „średnicówką”. W Mysłowicach jest taki teren, gdzie z dala od osiedli mogłaby taka instalacja powstać. W Tychach na pewno nie.

(icz)

 

2 KOMENTARZE

  1. Recykling według pana Dziuby – nie ma miejsca na wysypiskach, to zacznijcie palić te śmieci!!!
    Druga kwestia, skoro poziom recyklingu jest tak niski, że grozi nam 60mln złotych kary to porsze mi odpowiedzieć poco ja sortuję śmieci i jeszcze za to musze płacić, wszak i tak nie bedą odzyskane, bo z tekstu i tego co mówi p.Dziuba większość z nich ląduje na wysypisku.

  2. Mozna to zrobic w EC Tychy i energie wykorzystac do produkcji ciepla i pradu. W innych krajach spalarnie sa w centrach miast i nic nie smierdzi. W Anglii jest elektrow nia na smieci i opony. Lepiej to spalic w przemyslowej instalacji niz niekontrolowanie na skladowisku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here