Od zadania z diamentami do wież i mostów

0
Ślub Jana i Darii Gryczów, rodziców pani Olgi, Kaukaz, 1915; fot. z arch. Olgi Grycz-Rydzewskiej

Rozmowa z Olgą Grycz-Rydzewską z Pszczyny, córką inżyniera Jana Gustawa Grycza, budowniczego mostów, wiaduktów i wież ciśnień na Kaukazie (w latach 1913-1921) oraz w Polsce (w okresie międzywojennym i po wojnie).

Rozmawia: Renata BOTOR-PŁAWECKA

– Jaki był Jan Gustaw Grycz?

Olga Grycz-Rydzewska: Jaki był? Bardzo wymagający, ale też bardzo dobry jako ojciec. Wymagający w  stosunku do siebie i do nas. Dam pani przykład. Jechaliśmy pociągiem z Wisły, gdzie ojciec wybudował willę letnią, w której spędzaliśmy wakacje. Wsiadaliśmy nie na stacji głównej, tylko w Dziechcince, gdzie nie było kasy. Dojechaliśmy do Dworca Głównego, tatuś wyszedł i ustawił się w kolejce. Kolejka była długa, a pociąg już miał ruszać, więc tatuś wskoczył do pociągu. Zgłosił konduktorowi, że piątka osób (troje dzieci i rodzice) jest bez biletu. Dojechaliśmy do Pszczyny, ale konduktor do nas nie przyszedł. Wysiedliśmy. Patrzymy, a tatuś podchodzi do kasy i kupuje pięć biletów…

– Za przejazd pociągiem, którym właśnie przyjechaliście?

– Tak. Był uczciwy. Nie na pokaz, dla siebie.

Studiowałam w Krakowie. Kiedyś wracam do domu i opowiadam: „Jechałam tramwajem na gapę. Było tak dużo ludzi, że ledwo wsiadłam. Nie było możliwości kupienia biletu u kierowcy”. I od taty słyszę: „Następnym razem, gdy pojedziesz tramwajem, kupujesz nie jeden bilet, tylko dwa bilety”.

– Bo są zasady i trzeba ich przestrzegać.

– I absolutnie nie może być inaczej.

– U dziadków na Śląsku Cieszyńskim bywaliście?

– Właśnie od tego chcę zacząć. Mam piękny album, już prawie stuletni…

Olga Grycz-Rydzewska, fot. Renata Botor-Pławecka

Całość artykułu można przeczytać w wydaniu elektronicznym Nowego Info nr 3 z 5.02.2019 na str. 14-16. Wersja elektroniczna Nowe Info 3/2019 jest dostępna na: e-kiosk lub  nexto.

Dodaj komentarz