Piękne, bogate i nieszczęśliwe

0
Księżna Daisy von Pless (z lewej) i Shelagh Westminster, fot. pochodzi z okładki książki Barbary Borkowy "Siostry"

Po ojcu były bardzo wysokie – miały ponad 180 cm wzrostu. Daisy była starsza, Shelagh o trzy lata młodsza. Jedna była niebieskooką blondynką, druga brunetką o ciemnych oczach. Dzięki zamążpójściu obie zostały księżnymi brylującymi w europejskich salonach. Podróżowały, korzystały z przyjemności życia. Ich małżeństwa skończyły się jednak rozwodami. Daisy zmarła w samotności, dzień po swoich 70. urodzinach. Shelagh wyszła za mąż po raz drugi, dożyła 93 lat.

Rodzicami sióstr Marii Theresy, zwanej Daisy, i Constance Edwiny, zwanej Shelagh, byli William i Mary Cornwallis-West z zamku Ruthin w północnej Walii. W rodzinie każdy miał przezwisko: ojca nazywano Poppetsem, a matkę Patsy. Jak opisuje Barbara Borkowy (mieszkająca w Londynie autorka biografii „Siostry”), ojciec był duży, powolny i spokojny, matka – malutka, niecierpliwa, energiczna i towarzyska. Daisy była charakterem podobna bardziej do matki, Shelagh do ojca. Obie dziewczyny o jednak po Poppetsie były wysokiego wzrostu.

– Rodzice nie odziedziczyli żadnego tytułu, ale wychowali swe dzieci

w poczuciu dumy

z pochodzenia ze starych rodów. I to im pomogło w życiu – mówiła Barbara Borkowy w czasie studium muzealnego w pszczyńskim zamku 29 września zeszłego roku.
Westowie nie byli bogaci, co przeszkadzało bardziej matce niż ojcu. Gdy więc tylko nadarzyła się okazja wydać Daisy za bogatego niemieckiego księcia Hansa Heinricha XV von Pless, Patsy podpisała z nim kontrakt małżeński i odtąd otrzymywali roczną pensję, stanowiącą jak dla nich fortunę.

Barbara Borkowy opisuje, że Daisy zabierała młodszą siostrę (gdy ta już zadebiutowała na salonach) w podróże i na bale. Mężowi Daisy Hansowi Heinrichowi XV to chyba nie przeszkadzało. W pewnym monecie zaczął się nawet… zalecać się do Shelagh. Jak pisze B. Borkowy, Diasy przyłapała męża

na żenującej sytuacji,

gdy pochylony nad Shelagh głaskał jej nogę. Z pomocą przybył wówczas obeznany w ploteczkach na temat arystokracji książę Walii i wysłał Hansa i Daisy (bez Shelagh) w siedmiomiesięczną podróż do Indii. Jak pisze autorka „Sióstr”, po powrocie z Indii małżeństwo Hansa i Daisy „nabrało rumieńców”, bo Hans starał się o potomka, na co naciskał stary książę.

A co z Shelagh? Była romantycznie zakochana w młodzieńcu Gordonie Woodzie (obiekcie westchnień także Daisy). Nie był majętny, więc o ślubie nie mogło być mowy. Zakochana Shelagh odrzucała inne kandydatury, choć miała już 24 lata, czyli osiągnęła „bardzo niebezpieczny wiek staropanieństwa”. Ukochany Gordon zginął jednak na wojnie. Pannie West oświadczył się Bendor (to oczywiście też „przezwisko”, naprawdę nazywał się Hugh Richard), bogaty książę Westminsteru, i został przyjęty. Shelagh stała się księżną

nawet bogatszą niż Daisy.

Jej mąż był niezależny, był „człowiekiem biznesu”. Mąż Daisy zaś musiał liczyć na pieniądze ojca.

Jak opisuje B. Borkowy, małżonkowie obu sióstr nie mieli jednak łatwych charakterów. – Mąż Shelagh zmieniał się jak kameleon w tyrana i despotę. Gdy miał dobry humor, rozdawał prezenty, gdy był zły, stawał się podejrzliwy, zazdrosny, szybko się nudził i szukał nowych atrakcji.

Kryzys w małżeństwie Shelagh nastąpił, gdy miała 36 lat. Pogłębił się po śmierci syna (pięciolatek zmarł po operacji wyrostka robaczkowego). Bendor zażądał separacji. Doszło do rozwodu. Bendor miał potem jeszcze dwie żony i romans m.in. ze słynną projektantką

Coco Channel.

Daisy zaczęła się przyzwyczajać do zdrad Hansa. – Wpoił w nią poczucie winy z powodu jej zahamowań seksualnych – mówi B. Borkowy. Chodziło o „nieznajomość pasji, jakiej nauczył go Paryż”. W pewnym momencie jednak nie wytrzymała, zażądała separacji, uciekła do Niemiec.

Obie siostry zawsze angażowały się w działalność charytatywną. Poza tym gdy wybuchła I wojna światowa, jak inne damy z towarzystwa postanowiły „poświęcić się wyższym celom”. Zostały pielęgniarkami. Jak opowiada B. Borkowy, na początku wojny zdarzało się, że tych „pielęgniarek błękitnej krwi” było więcej niż rannych i dochodziło do sytuacji, że panie ich sobie… kradły. Rozsądna Shelagh, zawsze świetnie zorganizowana, założyła własny szpital, za co została potem uhonorowana orderem.

Problemy finansowe

dotknęły matkę sióstr – po śmierci męża zachorowała, a syn George (bo Daisy i Shelagh miały jeszcze brata, urodzonego po Daisy, a przed Shelagh) zadłużył się tak, że wierzyciele przejęli majątek Westów. Patsy groziła bezdomność.
Matką zaopiekowała się Shelagh. Młodsza z sióstr postanowiła sobie też ułożyć życie na nowo. Poślubiła o 10 lat młodszego ubogiego Fitza. Poznali się w czasie wojny. Był lotnikiem, jej pacjentem. Poślubiwszy go, musiała pożegnać się z alimentami. Jak wynika z opisów B. Borkowy, okazała się jednak osobą bardziej przedsiębiorczą i samodzielną niż Daisy. Miała prawo jazdy (Daisy zawsze było zależna od kierowcy), wystawiała i sprzedawała konie, co stało się źródłem jej stałego dochodu.

Daisy sporą sumę uzyskała z wydania swych pamiętników (jej siostra też miała taki pomysł, ale się z niego wycofała), ale na spokojną starość zabrakło. Gdy Daisy była przykuta do wózka inwalidzkiego, jej siostra z mężem wojażowała po świecie.

Daisy zmarła w samotności w Wałbrzychu, dzień po swych 70. urodzinach 29 czerwca w 1943 r. Jej młodsza siostra dożyła 93 lat, o pięć lat przeżywszy swego drugiego męża (zmarła 21 stycznia 1970 r. w angielskim Brocknehurst).

Książka „Siostry” Barbary Borkowy ukazała się w 2016 r.,
została wydana przez Fundację Księżnej Daisy von Pless w Wałbrzychu.


Dodaj komentarz