Pszczyńscy radni przeciwni budowie kopalni

0
Jakub Sagan, dyrektor Grupy ECI, w skład której wchodzi spółka Studzienice na sesji w Pszczynie

Pszczyńscy radni, wzorem gmin Bojszowy i Kobiór, zagłosowali przeciw planom budowy kopalni „Studzienice”. Decyzję tę podjęli na sesji, która odbyła się w czwartek, 10 marca. Na posiedzeniu, oprócz władz miasta, pojawili się przedstawiciele spółki planującej budowę oraz stowarzyszeń mieszkańców, których celem jest zablokowanie inwestycji. Nie wierzą oni w zapewnienia firmy, że nie będzie szkód górniczych i nie kusi ich obiecane ponad tysiąc nowych miejsc pracy. – Chcieliśmy wysłuchać obu stron tego sporu – mówił Dariusz Skrobol, burmistrz Pszczyny.

 Z tej okazji skorzystali przedstawiciele spółki, w imieniu której występował Jakub Sagan – dyrektor generalny Grupy ECI, w skład której wchodzą „Studzienice” Sp. z o.o. – Do tej pory nie mieliśmy szansy na merytoryczną rozmowę. Jesteśmy przed opracowaniem raportu o oddziaływaniu na środowisko i dopiero gdy będzie on gotowy poznamy prawdziwe dane.

Sagan w swej wypowiedzi nie bez przyczyny kładł nacisk na środowisko naturalne. Protesty mieszkańców w dużej mierze spowodowane są właśnie obawami o negatywny wpływ kopalni na okoliczną przyrodę (wydobycie ma odbywać się na terenie gmin: Pszczyna, Bojszowy, Kobiór i Miedźna). – Inwestycja ma szansę na realizację pogodzoną z ochroną środowiska. Ponadto chcę podkreślić, że w planach nie ma fedrowania pod zabudowaniami. Zależy nam na tym, aby ostudzić emocje i odbyć rozmowę na argumenty z tymi, którzy mają obawy. Jesteśmy na początku opracowywania planów, które określą to, co będziemy robić. Proszę pamiętać, że przychodzimy z wielomilionową inwestycją, która pobudzi cały region. Kopalnia utworzyłaby ok. 1250 nowych miejsc pracy w samym zakładzie i co najmniej 5000 w firmach okołogórniczych – zaznaczył przedstawiciel „Studzienic”.

Argumentacja przedsiębiorstwa w żaden sposób nie trafiła do obecnej na sali obrad Agaty Tuckiej-Marek, prezes Krajowego Stowarzyszenia Poszkodowanych Działalnością Geologiczno–Górniczą. Jej zdaniem metoda wydobywania węgla „na zawał”, a ponoć taką ma w planach spółka, nie ma nic wspólnego z nowoczesnym górnictwem. Tucka–Marek obawia się również tego, by w przyszłości Pszczyna nie stała się drugim Bytomiem, który boryka się z ogromnymi szkodami górniczymi. – Jeżeli inwestor, jak twierdzi, będzie brał pod uwagę głos społeczeństwa, istnieje szansa, że kopalnia nie powstanie. Uchwała Rady Miejskiej powinna dać mu wiele do myślenia. Mieszkańcy nie życzą sobie kopalni, bo potencjał tego miejsca widzą w środowisku naturalnym, a proponowana metoda „na zawał” jest najbardziej to środowisko dewastującą. Mamy negatywny przykład z Bytomia, nie chcemy aby historia się powtórzyła – mówiła.

Podobnego zdania byli inni przedstawiciele lokalnej społeczności – Marcela Grzywacz ze stowarzyszenia „Nasze Dziedzictwo” oraz Michał Pudełko, sołtys Jankowic. Według ich opinii obecność kopalni na tym terenie nie przyniesie żadnych korzyści, a jedynie szkody dla środowiska. Mieszkańcy również nie wierzą w zapewnienia spółki „Studzienice”, że ta nie będzie pracować pod zabudowaniami. – Może na początku będziecie fedrować pod lasami, ale jaką mamy pewność, że w przyszłości nie poszerzycie tych terenów? – pytała Marcela Grzywacz.

Dyskusja została zakończona głosowaniem radnych Pszczyny, którzy jednogłośnie przyjęli uchwałą intencyjną negatywne stanowisko wobec planów budowy kopalni przez Spółkę Studzience Sp. z o.o. – Uchwała jest dobra, bo pokazuje spółce, że mieszkańcy są zaniepokojeni. Nie wiem czy obawy są uzasadnione, ale patrząc na skutki działających na terenie Śląska spółek węglowych widzimy, że te oddziaływania są bardzo istotne. Ja solidaryzuję się z mieszkańcami, bo najważniejsze jest ich bezpieczeństwo – powiedział burmistrz Skrobol już po głosowaniu.

Obecnie trwa oczekiwanie na powstanie raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Dopiero gdy zostanie on opublikowany, zainteresowane gminy staną się stronami konfliktu w świetle prawa. – Wtedy będziemy mogli użyć narzędzi, które daje nam ustawa. Powtarzam, że zrobimy wszystko, aby bezpieczeństwo mieszkańców zostało zachowane i aby nie doszło do degradacji środowiska – deklarował Dariusz Skrobol.

Dodaj komentarz