Radni z Lędzin boją się jawności

0
Radny Tomasz Kwoka postanowił nagrywać posiedzenia komisji Rady Miasta (Fot. Dominik Gajda)

Wśród niektórych lędzińskich radnych oburzenie wywołało nagrywanie posiedzeń komisji Rady Miasta przez radnego Tomasza Kwokę. W trakcie posiedzenia komisji infrastruktury RM koledzy T. Kwoki przegłosowali nawet wniosek o zaprzestanie nagrywania i zniszczenie już zarejestrowanego materiału filmowego. Tym samym – według Stowarzyszenia „Bona Fides” z Katowic, które monitoruje jawność działania samorządu – złamali prawo. Na innej komisji jedna z radnych tak zdenerwowała się obecnością kamery, iż… wyszła mówiąc, że za 800 zł nie da się traktować jak szmata. Te przykłady wyraźnie pokazują, że w Lędzinach radni boją się, gdy ktoś patrzy im na ręce. Czyżby mieli coś do ukrycia przed mieszkańcami?

Komisje i sesję Rady Miasta Lędziny postanowił nagrywać radny Tomasz Kwoka, wzorem
takich miast jak Bieruń, Tychy, Mikołów, Katowice czy Ruda Śląska – gdzie głównie sesje, ale w części przypadków również komisje są nagrywane i publikowane w internecie. Radny założył nawet specjalny kanał w serwisie internetowym You Tube, gdzie udostępnia nagrania. – Chodziło mi o to, żeby mieszkańcy mieli dostęp do tych posiedzeń; do tego, jakie tematy są na nich poruszane i żeby zobaczyli, jak pracują lędzińscy radni – mówi „Nowemu Echu” Tomasz Kwoka.

Opór radnych i władz miasta przed nagrywaniem jest bardzo duży. W trakcie posiedzenia styczniowej komisji infrastruktury RM nagrywani dali popis braku zrozumienia tego, kim jest osoba publiczna – obawiając się o wykorzystanie ich wizerunku w nagraniu. Zbigniew Rudol, wiceprzewodniczący Rady Miasta, startujący do wyborów z komitetu wyborczego burmistrz Krystyny Wróbel chciał nawet autoryzować nagranie. To kuriozum, zważywszy na fakt, że każdy może przyjść na
posiedzenie komisji czy sesję rady i swobodnie nagrywać wszystko, co się tam dzieje, bo jest to miejsce publiczne.

Na feralnym posiedzeniu komisji infrastruktury radny Tomasz Kwoka poinformował wszystkich zebranych, że nagrywa posiedzenie, chociaż takiego obowiązku nie miał. O ile na początku radnym to nie przeszkadzało, to im dłużej trwała komisja, tym bardziej widać było, że nagrywanie jest im nie w smak. W końcu radny Zdzisław Rudol zgłosił wniosek o zaprzestanie nagrywania, który następnie został rozszerzony o usunięcie nagranego materiału. W tle padały argumenty m.in. o dane wrażliwe mieszkańców. Ten argument podała obecna na posiedzeniu burmistrz Krystyna Wróbel. Nic nie dało stwierdzenie radnego Kwoki, że dane wrażliwe na pewno nie zostaną upublicznione (nie są one też upubliczniane podczas rejestracji sesji i komisji w innych miastach – przyp. red.).

Radni z poparciem burmistrz Wróbel przegłosowali wniosek o zaprzestanie nagrywania i zniszczenie filmu. – Nie zakwestionowałem sprawy związanej z samym nagrywaniem.
Chodziło mi tylko o brak poinformowania osób postronnych na posiedzeniu komisji, że są nagrywane. Niektóre osoby w trakcie wchodziły, inne wychodziły i nie wiedziały nawet, że kamera jest włączona. W każdym razie osoba prywatna powinna być poinformowana, tylko o to się rozchodziło – mówi radny Rudol. – Na przykład naczelnik danego wydziału Urzędu Miasta ma informacje, których nie powinien podawać publicznie, a chce szerzej przedstawić dany temat komisji, aby ta świadomie podjęła
decyzję i mówi nie wiedząc, że jest nagrywany, to coś tutaj jest nie tak – dodaje.

Grzegorz Wójkowski, prezes Stowarzyszenia Aktywności Obywatelskiej Bona Fides w Katowicach, które kontroluje i monitoruje prace samorządów jest zdziwiony zachowaniem lędzińskich radnych. – To zachowanie jest naganne i niezgodne z prawem, co warto podkreślić. Artykuł 61 Konstytucji RP mówi, że obywatele mają prawo wejść na
sesję czy komisję rady. Szerzej interpretując ten artykuł – mogą też wyciągnąć np. dyktafon i nagrywać. Można, ale wcale nie trzeba informować o tym, że się to robi. Nikt nie ma prawa nam tego zakazać – mówi Wójkowski, który zaznacza, że na komisjach poruszane są sprawy publiczne.

Zapytaliśmy burmistrz Krystynę Wróbel, dlaczego opowiedziała się za wstrzymaniem nagrywania posiedzenia komisji infrastruktury i zniszczeniem tego nagrania. – Najpierw należałoby zadać pytanie: czy przewodniczący komisji Tomasz Kwoka dopełnił podstawowego obowiązku i poinformował wszystkich obecnych na posiedzeniu, że są nagrywani? (takiego obowiązku nie ma – przyp. red.) Otóż proszę sobie wyobrazić, że nie wszyscy byli poinformowani o tym, że są nagrywani – odpowiedziała nam Krystyna Wróbel. – Mogę zrozumieć, że pan Kwoka czuł się nieswojo, nagrywając po raz pierwszy swoich kolegów radnych i zaproszonych gości, ale to nie zwalniało go z obowiązku informowania ich o nagrywaniu. Podczas posiedzenia padały nazwiska i adresy mieszkańców, podawane przez osoby nieświadome tego, że są nagrywane. Jakie są gwarancje, że nagranie z tymi informacjami nie zostanie upowszechnione? Uważam, że mam nie tylko prawo, a wręcz obowiązek chronić dane osobowe mieszkańców przed ich
ujawnianiem – mówi burmistrz Wróbel.

Zapytaliśmy Krystynę Wróbel, skąd taki lęk przed nagrywaniem na komisjach? – Sugerowanie, że jestem osobą lękliwą jest bezpodstawne. Pragnę zapewnić, że nie boję się zastrzyków, a tym bardziej nagrywania. Ani ja, ani radni nie mamy nic do ukrycia. Robienie sensacji z tego, że radny Kwoka poczuł się bardziej operatorem kamery niż przewodniczącym komisji jest kuriozalne – twierdzi burmistrz Lędzin. – A to, że złamał przy okazji obowiązującą zasadę, żadnej chwały mu nie przynosi. Z tego co wiem, to wszyscy radni znają już nową pasję radnego Tomasza Kwoki. Wiemy, że ten radny nagrywa. Nie mamy nic przeciwko temu i się tego nie lękamy. Tym bardziej w odniesieniu do sesji, które są nagrywane i udostępniane zainteresowanym od lat – dodaje K. Wróbel.

Radny Tomasz Kwoka ze swoją kamerą (Fot. Dominik Gajda)
Radny Tomasz Kwoka ze swoją kamerą (Fot. Dominik Gajda)

Jak bardzo lędzińskim radnym nie przeszkadza nagrywanie ilustruje nagranie z komisji ochrony środowiska. Jej przewodniczący Janusz Gondzik poinformował, żeb posiedzenie nagrywa radny Tomasz
Kwoka. Wtedy radna Anna Wysocka z Komitetu Wyborczego Krystyny Wróbel chciała tę kwestię
przegłosować. Przewodniczący komisji zaznaczył, że w tym przypadku nie musi być głosowania, ale ona się upierała, że musi. – Nie było głosowania. Do przewodniczącej ida na skarga. Za te 800 zł jo mom być
jak szmata traktowano? Jestech po to, żeby do ludzi robić lepij – stwierdziła emocjonalnie radna Wysocka, a kierując się do wyjścia dodała do
jednego z radnych: – A ty siedź tam, bo i tak nigdy nic nie godosz.

– Takie sytuacje w samorządzie nie powinny mieć miejsca. Ta gmina powinna zainwestować w szkolenie radnych z ich praw i obowiązków – stwierdza Grzegorz Wójkowski, prezes Bona Fides.

Co ciekawe, burmistrz Lędzin zaznaczyła, że sesje i komisje Rady Miasta są nagrywane przez urząd, ale nie są umieszczane w internecie. Jednak każdy kto wystąpi o nagrania, otrzyma je bez problemu. – Ponadto każdy może za zgodą przewodniczącego obrad komisji nagrać to, co uważa za stosowne.
Każdy może uzyskane nagranie wykorzystać w sposób zgodny z prawem. Każdy kto się o to zwróci może otrzymać również protokół z każdego posiedzenia. Tak więc to mieszkańcy decydują o tym, co zechcą otrzymać i upublicznić. Nie ma tu żadnych przeszkód. Teza o utajnianiu czegokolwiek jest w świetle tych faktów fałszywa – stwierdza Krystyna Wróbel i dodaje:

– Wiem, że radni rozważają pomysł transmitowania obrad w internecie, ale chcą to skonsultować z mieszkańcami. Nasze miasto ma wiele potrzeb i radni chcą się dowiedzieć, ilu lędzinian uważa transmitowanie posiedzeń RM za działanie priorytetowe. Niemniej dziękuję panu redaktorowi za troskę o mieszkańców naszego miasta w tym zakresie.

Wygląda na to, że w Lędzinach będzie nadal ciekawie i… nerwowo, bo radny Kwoka zapowiedział, że będzie dalej nagrywał. Jak pokazują dotychczasowe filmy, dla lędzińskiego samorządu to bolesna nowość. Do tej pory można bowiem było rejestrować „za zgodą przewodniczącego obrad komisji”. Ponadto co innego nagrywać, chować do szafy i udostępniać na czyjś wniosek, a co innego nagrywać i udostępniać w sieci.
Radny Kwoka zapowiada też, że wystąpi z wnioskiem, żeby wzorem innych gmin nagrania były robione przez pracownika Urzędu Miasta. Wtedy będzie mógł schować własną kamerę.

Dodaj komentarz