Remis z liderem po dobrym meczu

0
Wilson Kamavuaka w walce z zawodnikami Podbeskidzia; fot. Łukasz Sobala

GKS Tychy zremisował z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:1 w meczu 27. kolejki Fortuna 1 Ligi. Bramkę dla tyszan zdobył Szymon Lewicki. Spotkanie oglądało się bardzo dobrze, a sympatyków tyskiej drużyny cieszyć może dobra postawa ich zespołu z liderem tabeli. Była jednak szansa na wygraną, której nie wykorzystano.

W składzie tyszan w końcu pojawił się Keon Daniel. Tobagijczyk wyleczył kontuzję mięśniową i po raz pierwszy po powrocie mógł pomóc swojemu zespołowi. Daniel nie był jednak lekarstwem na całe zło i GKS i tak musiał wytrzymywać od pierwszych minut napór Podbeskidzia – faworyta do awansu.

Pierwsza groźna okazja dla podopiecznych Krzysztofa Brede pojawiła się w 7. minucie. Kapitan Podbeskidzia Łukasz Sierpina podszedł do rzutu wolnego wykonywanego zza narożnika pola karnego i płaskim strzałem zaskoczył Konrada Jałochę. Bramkarz gospodarzy z kłopotami, ale wybił piłkę na róg.

Mimo przewagi Podbeskidzia, gola jako pierwszy strzelił GKS. Łukasz Grzeszczyk wyprowadził kontratak i zagrał do Łukasza Monety. Skrzydłowy Trójkolorowych dośrodkował, a piłka po rykoszecie trafiła do Szymona Lewickiego. Napastnik ciałem wbił piłkę z linii do bramki i tym samym strzelił swojego piątego gola w sezonie.

Podrażnieni goście wrócili do swojej gry, czyli posiadania piłki. Próbowali szybkich akcji i strzałów z dystansu, ale te były niecelne. Z biegiem czasu mecz zaczął się wyrównywać. W 29. minucie goście wykonywali rzut wolny. Dośrodkowanie Rafała Figla wywołało zamieszanie w polu karnym, ale GKS poradził sobie z nim i wychodzący do przodu Grzeszczyk otrzymał świetną, długą piłkę. Interweniować musiał Karol Danielak, który był ostatnim piłkarzem Podbeskidzia. Za przerwanie bardzo dobrej akcji GKS otrzymał żółtą kartkę, choć i z czerwonej sędzia by się wytłumaczył.

Kilka minut później nieporozumienie piłkarzy tyskich chciał wykorzystać Mateusz Sopoćko, który strzałem zza pola karnego sprawdził czujność Jałochy. Ten strzał napędził Górali, bo za moment stworzyli dwie szybkie akcje pod bramką przeciwników.

Na trzy minuty przed końcem doliczonego czasu gry Sebastian Steblecki niemal wszedł z piłką do bramki. Na przestrzeni 10 metrów, „na zamach” efektownie minął dwóch przeciwników, po czym z bardzo bliska strzelił w rozpaczliwie broniącego Martina Polacka. GKS dostał tylko rzut rożny, ale kibice swoimi brawami pokazali, że są zachwyceni grą pomocnika.

Chwilę później powinien paść w końcu gol dla tyszan. Grzeszczyk pobiegł środkiem z piłką w kontrze, zagrał do Monety, który oddał mu znakomicie, ale kapitan tyszan nie trafił w piłkę. Generalnie pod koniec kibice mogli oglądać bardzo otwarty mecz, cios za cios. I co ważniejsze dla tych z Tychów, GKS pokazał się jako równorzędny rywal dla bardzo mocnego Podbeskidzia.

Trener Podbeskidzia od razu po przerwie dokonał dwóch zmian w swoim zespole i gra jego podopiecznych bardzo się ożywiła. W pierwszych minutach drugiej części byli stroną dominującą i kilkukrotnie zagrozili bramce gospodarzy. Najlepszą okazję miał wprowadzony Tomasz Nowak – pomocnik strzelił z ponad 20 metrów, ale minimalnie chybił.

Po dziesięciu minutach z akcją ruszyli gospodarze i wywalczyli rzut wolny z 20 metrów – ze stałego fragmentu gry minimalnie chybił Maciej Mańka. Po tym wciąż napierali Górale, którym brakowało tak naprawdę jedynie ostatniego podania, by tworzyć bardzo groźne sytuacje. Ale i GKS nie pozostawał dłużny.

W 68. minucie zmęczonego Stebleckiego zmienił Kacper Piątek i niewiele brakło, by już w pierwszej swojej akcji wpisał się na listę strzelców. Jego strzał zza pola karnego minął jednak słupek.

W 73. minucie Podbeskidzie wyrównało. Po stracie GKS-u w środku pola, Nowak zagrał do rezerwowego Kamila Bilińskiego, który wykończył akcję bramką.

Tempo meczu nieco zwolniło w końcowej fazie. Podbeskidzie ewidentnie cofnęło się, szanując remis. GKS napierał, ale bez jakiejś dużej determinacji. Ostatnie minuty goście grali w 10. Drugą żółtą kartkę za faul otrzymał Kornel Osyra i ostatecznie musiał opuścić boisko.

W końcówce gospodarze mieli znakomite sytuacje. Mańka huknął zza pola karnego i Moneta uderzał ze sporego kąta – w pierwszym przypadku świetnie obronił bramkarz, a za drugim razem piłkę z linii wybił obrońca. Ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami, co w pełni nie zadowala żadnego zespołu.

21 czerwca 2020, Stadion Miejski w Tychach
GKS Tychy – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1 (1:0)

Bramki: 17’ Lewicki – 73’ Biliński

GKS: Jałocha – Połap, Biernat, Sołowiej, Mańka – Kamavuaka (75’ J. Piątek), Daniel – Steblecki (68’ K. Piątek), Grzeszczyk, Moneta – Lewicki (56’ Piątkowski).

Podbeskidzie: Polacek – Jaroch (46’ Gach), Baszłaj, Osyra, Modelski – Rzuchowski, Figiel (46’ Nowak) – Danielak (64’ Biliński), Sopoćko, Sierpina – Roginić.
Żółte kartki: Połap, Sołowiej, Biernat – Danielak, Osyra, Baszłaj, Sierpina.

Czerwona kartka: Osyra (w 85. minucie za drugą żółtą).

Widzów: 1763.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here