Rośnie popularność przyczepek rowerowych

0
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeszcze kilka lat temu były rzadkością i na drogach wzbudzały sensację. Dziś przyczepki rowerowe do przewozu dzieci są coraz bardziej popularne i to nie tylko wśród aktywnych rodziców. Coraz częściej przyczepka rowerowa traktowana jest jako funkcjonalna alternatywa wózka spacerowego. W tej roli sprawdza się szczególnie w przypadku dwójki dzieci w różnym wieku. Jeśli ktoś jeszcze nie korzystał z przyczepki, to wakacje są świetną okazją, aby ją przetestować. Pozwala na to opcja wypożyczenia jej na weekend. Można rozpocząć od spaceru pieszego na Paprocany lub przejażdżki rowerowej do Wyrów lub Pszczyny.

Potencjalni użytkownicy przyczepki zapytają zapewne o następujące rzeczy: bezpieczeństwo oraz komfort jazdy dla dzieci i dorosłego, o funkcjonalność i koszty tego urządzenia.

Przyczepki rowerowe mogą być pojedyncze lub dla dwóch małych pasażerów, z tym, że „dwójka” może stać się jedynką po wypięciu drugiego z siedzisk. Choć przyczepka jest wysoka na 90-110 cm a szeroka na 60-80 cm, to waży tylko 10-14 kg. Ręczne manewrowanie nią nie nastręcza trudności (jeśli chcemy używać ją jako wózka spacerowego), a to dzięki lekkiej ramie aluminiowej, szerokiej rączce i 20-calowym tylnym kołom. Z przodu mamy dodatkowo kółko skrętne. W modelach ze średniej półki jest hamulec tarczowy. Nie bez znaczenia jest też duży bagażnik z tyłu przyczepki.

W kabince, w zależności od typu pojazdu jest jedno lub dwa siedziska. Mali pasażerowie są zapięci w nich pięciopunktowymi pasami bezpieczeństwa. Niemowlęta można przewozić po zapięciu specjalnego hamaczka. Głowy dzieci chronią regulowane zagłówki z bocznymi poduszkami. Więc nawet podczas jazdy rowerowej nie jest możliwe, aby maluchy zderzyły się głowami. Miejsca w kabinie jest na tyle, że zmieści się w niej jeszcze ulubiona przytulanka naszej pociechy. Ograniczenie dla pasażerów przyczepki jest tylko wagowe. Limit dla „jedynki” to 45 kg, a dla „dwójki” 60 kg.

W zestawie znajduje się dyszel do holowania przyczepki na rowerze. Można go mieć zawsze przy sobie, bo zamocowany jest od dołu wózka. W łatwy sposób przepinamy go do przodu i montujemy do osi tylnego koła roweru. – Co istotne, przyczepka nie jest wywrotna. Jeśli nawet przewrócimy się na rowerze, to nasz wózek nadal będzie stał na kołach. To dzięki mocowaniu z przegubem kulowym – mówi Wojciech Bagnowski z firmy Bagażniki Tychy, która zajmuje się m.in. sprzedażą i wypożyczaniem przyczepek rowerowych.

Bezpieczeństwo i komfort jazdy zapewnia również system amortyzacji przyczepki. – Optymalne są resory piórowe z płynną regulacją. Siłę tłumienia drgań ustalamy pod wagę dzieci – mówi Wojciech Bagnowski.

Szczególnie latem wydawać się może, że w zabudowanej przyczepce dzieci narażone są na oddziaływanie słońca i wysokich temperatur. – Przewiew zapewniają przednie, boczne i tylne otwory wentylacyjne przesłonięte moskitierą. Z kolei foliowe okienka mają filtr UV, chroniący przed promieniami słońca. Jest też plandeka przeciwdeszczowa – wyjaśnia Wojciech Bagnowski.

Inna pytanie, która może nurtować rodziców brzmi: „Czy dam radę pojechać z przyczepką? Nigdy tego nie robiłem(am)”. Nie ma obaw, że przyczepka będzie nas „pchała” z górki czy uniemożliwi nam podjazd. Wystarczą sprawne hamulce w rowerze, rozsądek i pamięć, że przy skręcie przyczepka trochę zachodzi.

– Przewoziłam przyczepką rowerową swoje dwie córki w wieku 7 miesięcy i czterech lat. Najbardziej obawiałam się, że dziewczynki wytrzęsą się za wszystkie czasy. Tymczasem okazało się, że amortyzacja przyczepki niwelowała drgania. Problemem nie były nawet uliczne krawężniki. Poziom bezpieczeństwa w przyczepce jest nieporównywalny do klasycznego fotelika rowerowego – mówi jedna z tyszanek.

– W foteliku rowerowym, każdy zdecydowany ruch dziecka o wadze powyżej 10 kg może zachwiać naszą równowagę. Ponadto nic nie poradzimy na bezwładność głowy dziecka, które zaśnie w foteliku. Jedyny plus fotelika jest taki, że nie zajmuje dodatkowego miejsca – twierdzi nasz ekspert W. Bagnowski.

Na rynku jest wiele „przyczepkowych” ofert. Znawcy i użytkownicy na forach internetowych radzą, aby przy zakupie nie sugerować niską ceną. Bezpieczeństwo musi kosztować. Przyczepki w cenie poniżej 1000 zł przeważnie nie mają większości opisanych powyżej udogodnień (np. amortyzacji, pięciopunktowych pasów czy folii UV). Najtańsze modele nie umożliwią też przewozu dziecka do roku życia, bo nie ma możliwości dokupienia i zainstalowania stosownych akcesoriów.

Marką z dobrą relacją ceny do jakości jest niemieckie Qeridoo. Modele tej firmy kosztują od 1,4 tys. zł do 2,5 tys. zł. Droższe są wózki rowerowe marki Thule Chariot czy Croozer. Za nie trzeba zapłacić od ok. 3 tys. zł do nawet 5 tys. zł.

Wykorzystanie przyczepki rowerowej również jako wózka spacerowego dla dwójki dzieci jest atutem nie do przecenienia. – Jeśli jedna pociecha ma trzy miesiące, to wsadzamy ją do przyczepki. Dwuletni brat może trochę podreptać, ale jak się zmęczy i będzie marudził, to też ma swoje miejsce w kabince – mówi Wojciech Bagnowski z firmy Bagażniki Tychy.
Z przyczepek najchętniej korzystają młodzi, aktywni rodzice. Spacer i jazda na rowerze to nie jedyne rozwiązania. Dzięki przyczepce dzieci są z nimi również podczas biegania a nawet jazdy na rolkach.

Jeśli się wahamy, dobrze jest wypróbować przyczepkę, wypożyczając ją na dzień lub weekend (30-50 zł). Wtedy możemy przekonać się jak nasze pociechy czują się w kabinie (można przyzwyczajać je stopniowo – najpierw spacer w odkrytej przyczepce, a potem jazda rowerem). Wyprawa na Paprocany, do Pszczyny, na Zaporę Goczałkowicką czy do Wyrów to tylko kilka z wycieczkowych opcji.

Dodajmy, że w utrzymaniu przyczepka nie wymaga więcej starań niż przy klasycznym wózku dziecięcym, a jeśli chcemy wyjechać z nią na urlop, to po złożeniu mieści się w standardowym bagażniku samochodowym.

Dodaj komentarz