Sąd prawomocnie stwierdził bezprawie władz Tychów

Władze Tychów prawomocnie przegrały w sądzie, będzie to miało wpływ na parking podziemny!

0
Otwarcie podziemnego wielopoziomowego parkingu przy ul. Dąbrowskiego

W Tychach władze dopuściły się bezprawia. Stwierdził to prawomocnie Sąd Apelacyjny w Katowicach. Chodzi o sposób potraktowania tyszanina ubiegającego się o zwrot wywłaszczonej działki przy ul. Dąbrowskiego. Łamiąc prawo, miasto przeznaczyło grunt ten pod budowę podziemnego parkingu przy stacji PKP Tychy Lodowisko. Sprawa pachnie międzynarodowym skandalem, bo tę wielomilionową inwestycję współfinansowała Unia Europejska przekonywana przez Urząd Miasta Tychy, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Miasto Tychy ma duży problem z gruntami zabudowanymi wielopoziomowym, podziemnym parkingiem przy ul. Dąbrowskiego. W czwartek, 10 grudnia ub.r., prawomocne orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Katowicach potwierdziło wcześniejszy wyrok Sądu Okręgowego, z którego wynika, że miasto Tychy, przeznaczając działkę objętą roszczeniem o zwrot pod budowę parkingu, naruszyło ustawę o gospodarce nieruchomościami. Sąd uznał, że akt notarialny – czyli fundament prawny określający właściciela gruntu na którym powstał parking – jest nieważny w części dotyczącej działki objętej sporem.

Unia Europejska współfinansowała budowę dwóch parkingów wielopoziomowych typu „Parkuj i jedź”. To wielomilionowa inwestycja. Jeden z tych parkingów, w postaci budynku, powstał niedaleko dworca PKP na osiedlu A, drugi – podziemny – znajduje się przy stacji Tychy Lodowisko (ul. Dąbrowskiego). Z obszarem zajętym przez podziemny parking wiąże się stary spór prawny dotyczący wywłaszczonych gruntów wzdłuż wykopu kolejowego. Byli właściciele złożyli w sądzie wnioski o stwierdzenie nieważności wniesienia przez miasto Tychy do gminnej spółki „Śródmieście” aportu w postaci owych gruntów. Walnym zgromadzeniem, czyli najwyższą władzą w „Śródmieściu” jest od wielu lat prezydent Tychów Andrzej Dziuba. Aport spowodował, że spółka swobodnie dysponowała spornym terenem. W konsekwencji jest on dzisiaj w części zabudowany podziemnym, wielopoziomowym parkingiem. I tu powstał poważny problem, bowiem, jak się okazało, miasto Tychy naruszyło prawo.

W połowie ubiegłego roku sędzia Krzysztof Zawała, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Katowicach, poinformował o wyroku, w którym SO orzekł, iż nieważne jest wniesienie przez miasto Tychy do spółki „Śródmieście” wywłaszczonej działki przy ul. Dąbrowskiego, zabudowanej obecnie podziemnym parkingiem wielopoziomowym.

Wywłaszczeń dokonano wcześniej na pasach ziemi wzdłuż wykopu kolejowego w Tychach. Ich celem było uzyskanie terenu pod inwestycje dotyczące rozwoju miasta. Jednak w określonym czasie, przypisanym do decyzji o wywłaszczeniu, sporna działka, o której wypowiedział się sąd, nie została zagospodarowana zgodnie z celem wywłaszczenia. Stała się bowiem jedynie częścią pasa zieleni. Czas minął, a miasto niczego tu nie wybudowało.

Owszem, miasto Tychy mogło później wykorzystać tę działkę pod budowę wielopoziomowego parkingu podziemnego, ale dopiero po wypełnieniu procedury przewidzianej w art. 136 ustawy o gospodarce nieruchomościami. To znaczy władze miasta musiałyby najpierw zwrócić się do byłych właścicieli z pytaniem, czy chcą odzyskać teren, z którego zostali wywłaszczeni i poczekać na odpowiedź. Dopiero wówczas, gdyby zapytani właściciele nie wykazali zainteresowania tym gruntem, gmina mogła użyć go do swoich celów.

– Tego nie zrobiono – stwierdził sędzia Zawała. – Działkę przeznaczono pod budowę wielopoziomowego parkingu, nie dopełniając wcześniej procedur zawartych w art. 136 ustawy o gospodarce nieruchomościami.

Miasto odwołało się od tego wyroku do Sądu Apelacyjnego. Jak poinformował nas sędzia Robert Kirejew, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Katowicach, na posiedzeniu 10 grudnia 2015 r. apelacja miasta Tychy została w całości oddalona.

– Sąd Apelacyjny uznał za nieważny akt notarialny w części wniesienia działki, której sprawa dotyczyła, do spółki „Śródmieście” – zakomunikował sędzia Kirejew. – Wyrok ten jest prawomocny.

Ewa Grudniok, rzecznik prasowa Urzędu Miasta Tychy, poproszona została przeze mnie o komentarz w tej sprawie ze szczególnym uwzględnieniem m.in. skutków finansowych grudniowego, prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego i przedstawienia dalszych działań prezydenta Tychów, w tym ewentualnego planu kompleksowego załatwienia roszczeń o zwrot wywłaszczonej ziemi.

Za pośrednictwem E. Grudniok odpowiedział Mirosław Nosalik, radca prawny UM Tychy, podkreślając, że wyrok Sądu Apelacyjnego nie przekłada się w ogóle na postępowanie o zwrot nieruchomości i ewentualne związane z tym skutki prawne i finansowe. Otwiera dopiero możliwość prowadzenia takiego postępowania. Mirosław Nosalik, jak usłyszeliśmy, przygotowuje skargę kasacyjną i w tym celu wystąpił do Sądu Apelacyjnego o sporządzenie uzasadnienia wyroku.

– Do chwili obecnej nie mamy doręczonego wyroku wraz z uzasadnieniem przez Sąd Apelacyjny w Katowicach – informuje M. Nosalik. – Sprawa dotyczy niedużego fragmentu działki z przeznaczeniem pod parking podziemny. Kwota wpisu zostanie ustalona przez SA. Apelacja to był koszt około 3 tys. zł. Jednocześnie przypominam, że SA nie decyduje o zwrocie nieruchomości, to rola WSA i NSA. Wszelkie więc gdybania o zwrocie na skutek wyroku SA są przedwczesne! Sprawa cywilna dotyczy pytania o konieczność zapytania byłych właścicieli lub ich spadkobierców o chęć wystąpienia o zwrot nieruchomości będących przedmiotem aportu do spółki. Przypominam, wnioski pojawiły się w 2009 r. (spółka powstała w czerwcu 1998r.), tj. w dacie rozpoczęcia budowy parkingu. Zajęty teren został wywłaszczony pod budowę linii kolejowej z wniosku PKP – informuje M. Nosalik.

To nie pierwszy przypadek stwierdzenia przez sąd bezprawnych działań miasta Tychy. Kilka lat wcześniej, na skutek prawomocnego wyroku w innej sprawie, gmina musiała zapłacić prywatnej spółce za złamanie prawa i związane z tym skutki w sumie ok. 3 mln zł.

„Nowe Echo” nr 0 z 2 lutego 2016 r.

Dodaj komentarz