Samorządność po tysku

0
Przewodniczący Maciej Gramatyka (PO) wprowadził Kartę Samorządności pod obrady Rady Miasta Tychy 25 maja, fot. ZB

Samorządność po tysku. W czwartek 25 maja radni koalicji proprezydenckiej przeforsowali na sesji Rady Miasta uchwałę w sprawie poparcia tzw. Karty Samorządności. O karcie tej już wcześniej mówił prezydent Andrzej Dziuba w kontekście wojny o Polskę, która rzekomo toczy się między samorządem a rządem polskim. Wprowadzenie Karty Samorządności pod czwartkowe obrady opozycja oceniła jako akcję polityczną. Debata niespodziewanie dla wnioskodawców stała się swoistym aktem oskarżenia dla prezydenta Dziuby. Aktywnych w dyskusji radnych opozycji w pewnym momencie nie dopuszczono do głosu. Mówiono, że prezydentowi dobro publiczne pomieszało się z dobrem prywatnym.

W połowie maja na forum samorządowym grupującym m.in. prezydentów, burmistrzów i wójtów powołano Społeczny Komitet Protestacyjny. Poinformował o tym Andrzej Dziuba, prezydent Tychów, (uczestnik forum) w wywiadzie pt. „Wojna o Polskę” udzielonym kontrolowanej przez siebie gazecie gminnej „Twoje Tychy” [pisaliśmy o tym w tegorocznym „Nowym Info” nr 14, 15 i 16]. Przypomnijmy tylko, że w atmosferze strachu przed ograniczeniem władzy wójtów, burmistrzów i prezydentów do dwóch kadencji ogłoszono na owym forum tezę o wojnie polskiego rządu z samorządem, wystosowano apel, w którym autorzy wyrażają zdecydowany sprzeciw wobec wprowadzanych i zapowiadanych przez rząd PiS zmian prawa samorządowego oraz sporządzono dokument pod nazwą Karta Samorządności (prezentujemy ją w całości poniżej). Z wywiadu opublikowanego w „TT” wynika, że prezydent Andrzej Dziuba jest współzałożycielem Społecznego Komitetu Protestacyjnego, współautorem apelu i karty.

Po sporządzeniu karty następnym etapem miało być wyrażenie poparcia dla niej przez rady miast i gmin w Polsce. I właśnie 25 maja projekt takiej uchwały Maciej Gramatyka, przewodniczący Rady Miasta Tychy (szef PO w Tychach, a więc koalicjant prezydenta Dziuby) skierował pod obrady. Nikt z obecnych na tyskiej sali obrad nie chciał, by uznano go za wnioskodawcę, wskazując w tym względzie na Związek Miast Polskich, mimo że w projekcie stwierdza się, że wnioskodawcami są radni miasta Tychy.

Radni PiS uznali ten projekt za czysto polityczną akcję, wprowadzającą podziały. Radny Grzegorz Kołodziejczyk (PiS) zgłosił wniosek o zdjęcie go z porządku obrad. Bezskutecznie. Na uprzywilejowanie tej uchwały wyrażające się w dopuszczeniu jej pod obrady mimo poważnych braków formalnych (brak wnioskodawcy) zwrócił uwagę radny Jakub Chełstowski (Tychy Naszą Małą Ojczyzną). Radny Dariusz Wencepel (TNMO) nie widział potrzeby, by Rada Miasta Tychy uchwalała ustawę samorządową, bo de facto do tego sprowadziłoby się głosowanie (karta prawie w całości przytacza tezy ustawy).

W pewnym momencie dyskusja, nieoczekiwanie dla radnych koalicji, zabrnęła w niewygodne dla tyskiej władzy rejony. Opozycja przypomniała słowa o cenzurze w Tychach wypowiedziane przez jednego z prezydenckich radnych podczas ostatnich oficjalnych trzeciomajowych uroczystości w Czułowie [chodzi o wypowiedź radnego Józefa Twardzika, przewodniczącego prezydenckiego Klubu Inicjatywa Tyska – p.a.]. Wypomniano proprezydenckiej większości, że ograniczyła radnym swobodę wypowiedzi, wprowadzając limit maksymalnie trzykrotnego zabierania głosu w danym punkcie obrad, co odczuli przede wszystkim aktywni radni opozycji. Radny Paweł Porszke (TNMO) skarżył się, że głos mieszkańców Wilkowyj jest przez prezydenta ignorowany. Ich wieloletnie prośby dotyczące np. budowy chodnika nie są wysłuchiwane. Radny wyraził przypuszczenie, że być może robi się to celowo, by wykazać tyszanom bezcelowość ich aktywności obywatelskiej, aby nie było rad osiedli (prezydent Dziuba zapewniał, że nie ma w Tychach dzielnic uprzywilejowanych i dyskryminowanych).

Problem rad osiedli wywołał wcześniej radny Wencepel. Problem polega na tym, że Rada Miasta, po mizernej aktywności w niektórych osiedlach, wprowadziła swego czasu limity frekwencji podczas wyborów. Nieprzekroczenie limitu uniemożliwia zawiązanie rady osiedla, co opozycja uważa za rozwiązanie krzywdzące, bo blokujące aktywność mieszkańców.

Prezydent Andrzej Dziuba był zaszokowany tą dyskusją. Stwierdził, że jego partią są Tychy. Zapewniał, że to nie jest walka z obecną władzą (ZMP sprzeciwiał się też m.in. premierowi Bieleckiemu). Informował, że rząd odbiera samorządowym województwom np. ośrodki doradztwa rolniczego, a zamierza pozbawić ich władzy nad powiatowymi urzędami pracy i powiatowymi inspektorami nadzoru budowlanego. Zakomunikował radnym, że jeśli nie zgadają się z kartą to nie są samorządowcami, a jedynie przyszli do Rady Miasta, by załatwiać interesy polityczne.

Dariusz Wencepel (uhonorowany ostatnio odznaczeniem „Zasłużony dla Rolnictwa”) ośmieszył wywody Andrzeja Dziuby dotyczące ośrodków doradztwa rolniczego, stwierdzając, że poruszając ten temat prezydent strzelił sobie w kolano. Dawniej, jak można było usłyszeć, ośrodek takiego doradztwa był w Mikołowie, ale marszałek przeniósł go do Częstochowy, wydłużając drogę do niego tyskim rolnikom. Zresztą, wg radnego Wencepla, placówka ta pod rządami marszałka i tak umiera. Zajmują się tam głównie handlem miodem i kwiatami, kombajnu już 10 lat nie widziano, brakuje pieniędzy. Radny Wencepel stwierdził, że w akcji związanej z Kartą Samorządową nie chodzi o samorządność, a o grupy interesów. Prosił o wymienienie konkretnych zagrożeń dla samorządności. (radny Wojciech Czarnota z PO odpowiedział mu, że nie widzi potrzeby artykułowania zagrożeń, ale widzi potrzebę przyjęcia Karty Samorządności).

Krytyka postawy samorządowej tyskich władz trwała nadal. Radny Klaudiusz Slezak (TNMO) slogan wyborczy prezydenta Dziuby: „Tychy są moją partią” sparafrazował jako: „Tychy są moje” i stwierdził, że prezydentowi dobro publiczne pomieszało się z dobrem prywatnym.

– I taka to samorządność w wykonaniu pana prezydenta – podsumował swoją wypowiedź radny Slezak

Niezależna radna Ewa Węglarz dziwiła się dlaczego karcie tej nadaje się rangę uchwały, skoro jest apelem i tak powinna być traktowana. Interesował ją też podtekst polityczny. Odnosząc się do stwierdzenia Andrzeja Dziuby, że jego partią są Tychy, zapytała o zaangażowanie prezydenta Tychów w kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego (wówczas to prezydent Tychów publicznie podpisał się pod deklaracją poparcia dla tego kandydata i jako prezydent wystąpił w jego reklamie wyborczej).

– Jak pan pojechał na spotkanie z Bronisławem Komorowskim, to kogo pan reprezentował? Miasto Tychy? – zapytała radna. Prezydent Dziuba nie odpowiedział.

Za Karta Samorządności głosowało 14 radnych, 9 było przeciw, 2 wstrzymało się od głosu.

O tym jak swobodę wypowiedzi, będącą podstawą demokracji, rozumieją w Tychach najlepiej ilustruje następujący fakt. W treści projektu uchwały o Karcie Samorządności znajduje się stwierdzenie: „Upoważnia się Prezydenta Miasta Tychy oraz Przewodniczącego Rady Miasta Tychy do podejmowania wszelkich działań zmierzających do przedstawienia niniejszej uchwały właściwym organom władzy publicznej oraz jej przedstawicielom”. Radny Jakub Chełstowski kilka razy pytał co konkretnie oznacza owo upoważnienie do podejmowania wszelkich działań. Nie uzyskiwał odpowiedzi. Gdy w końcu chciał upomnieć się o nią po raz kolejny, przewodniczący Maciej Gramatyka nie chciał udzielić mu głosu, bo policzył, że już wcześniej J. Chełstowski trzy razy się wypowiadał, a więc swój limit zabierania głosu wyczerpał. Plan ten zawiódł. Okazało się bowiem, że radny Chełstowski jest przewodniczącym klubu radnych (o czym przewodniczący Gramatyka nie wiedział) i jako szef klubu może mówić więcej. Uzyskał wtedy odpowiedź, że owe wszelkie działania to udostępnienie uchwały dziennikarzom. Radni Wencepel i Porszke nie mieli tyle szczęścia. Policzono że już trzy razy się wypowiadali i przewodniczący Gramatyka nie dopuścił ich do głosu. Radny Wencepel przekazał wtedy swoją wypowiedź radnemu Chełstowskiemu, który per procura, odnosząc się do zapewnień wiceprezydenta Miłosza Steca, deklarującego, że zawsze korzystał z zaproszeń rad osiedli – zarzucił mu kłamstwo.

 

KARTA SAMORZĄDNOŚCI

Samorząd terytorialny stanowi fundament demokratycznego państwa. Odbudowa polskiego samorządu, która przyniosła społecznościom lokalnym autonomię i możliwość decydowania o swoim losie, jest najbardziej udaną z polskich reform. Dzięki temu zmieniliśmy Polskę, zyskując przy tym zaufanie większości Polaków, co systematycznie potwierdzają badania opinii publicznej.

Zmiany w ustawach dotyczących podstaw polskiego samorządu, które są obecnie proponowane bez żadnych konsultacji ze stroną samorządową, mogą podważyć ustrój państwa. Ograniczenie praw wyborczych obywateli, pozbawienie przedstawicieli mieszkańców gmin samodzielności w realizacji zadań publicznych, swobody w gospodarowaniu ich wspólnym majątkiem, wolności we współdziałaniu z innymi jednostkami spowoduje zahamowanie rozwoju lokalnego, zgodnego z oczekiwaniami mieszkańców.

Odbieranie kompetencji gminom, powiatom i województwom, przekazywanie ich administracji centralnej, oddalonej od obywateli i niepoddanej ich kontroli, to odejście od demokracji. Stanowczo się temu sprzeciwiamy.

Domagamy się, aby rządzący i stanowiący prawo przestrzegali i szanowali konstytucyjne zasady ustroju naszego państwa, które przypominamy w niniejszej Karcie.

MIESZKAŃCY

  1. Gospodarzami społeczności lokalnych i regionalnych są ich mieszkańcy i to oni muszą decydować o kształcie swoich wspólnot samorządowych, w tym poprzez wolne wybory i referenda lokalne. Prawa wyborcze mieszkańców (czynne i bierne) oraz uprawnienia do podejmowania przez nich decyzji w referendum, zagwarantowane w Konstytucji, nie mogą być ograniczone.
  2. Podstawową jednostką samorządu terytorialnego jest gmina. Tylko mieszkańcy danej gminy mogą wybierać w wyborach powszechnych i odwoływać w drodze referendum swoje organy samorządowe.

JEDNOSTKI SAMORZĄDU TERYTORIALNEGO

  1. Samorząd terytorialny działa w imieniu własnym i na własną odpowiedzialność. Jego samodzielność (w zakresie zadań własnych oraz definiowania interesu lokalnego albo regionalnego) podlega ochronie sądowej. Nadzór nad wykonywaniem zadań własnych jest sprawowany wyłącznie według kryterium legalności.
  2. Jednostki samorządu terytorialnego są podmiotami polityki rozwoju lokalnego i regionalnego. Przekazane samorządom sprawy publiczne są ich zadaniami własnymi.
  3. Kompetencje gmin, powiatów i województw, wynikające z ich zadań własnych, są całkowite i wyłączne. Ustawy określają zasady realizacji tych zadań; o sposobie ich realizacji decydują właściwe organy jednostek samorządu terytorialnego. Gminy – podstawowe jednostki samorządowe – kreują rozwój lokalny, dostarczają mieszkańcom podstawowe usługi publiczne i zapewniają obsługę administracyjną. Powiaty – komplementarny samorząd lokalny – realizują lokalne zadania ponadgminne oraz koordynują lokalne służby, inspekcje, straże i administracje zespolone. Województwa – podmioty polityki regionalnej – kreują rozwój regionalny oraz koordynują działania innych podmiotów na rzecz tego rozwoju.

FINANSE SAMORZĄDOWE

  1. Finanse samorządowe są pełnoprawnym członem sektora finansów publicznych.
  2. Zasoby finansowe gmin, powiatów i województw, oparte na dochodach własnych i subwencjach, umożliwiają realizację ich zadań na określonym w ustawach i aktach wykonawczych poziomie. Zmianom zakresu zadań i wymaganego poziomu ich realizacji towarzyszą adekwatne zmiany zasilania finansowego jednostek. Ubytki w dochodach własnych, wynikające z ulg i zwolnień ustawowych, są rekompensowane.
  3. System dochodów jest uzupełniany subwencją wyrównawczą, która umożliwia realizację zadań obowiązkowych w określonym w przepisach prawa standardzie.
  4. Dotacje celowe służą do finansowania inwestycji oraz zadań powierzonych JST przez Unię Europejską, administrację rządową i inne jednostki samorządu terytorialnego.

MAJĄTEK

  1. Jednostki samorządu terytorialnego mają prawo swobodnie kształtować gospodarowanie swoim majątkiem. Stanowi on zasób, który umożliwia realizację zadań, a także jest wykorzystywany do wspierania przedsięwzięć rozwojowych w ramach lokalnej albo regionalnej polityki rozwoju. Zasoby majątkowe, mające znaczenie dla rozwoju lokalnego albo regionalnego, będą przekazywane nieodpłatnie, odpowiednio gminom, powiatom albo województwom.

ORGANIZACJA I WSPÓŁDZIAŁANIE

  1. Gminy, powiaty i województwa mają swobodę w dostosowaniu swoich struktur organizacyjnych do lokalnych albo regionalnych uwarunkowań realizacji zadań. Mogą je powierzyć własnym jednostkom organizacyjnym albo podmiotom zewnętrznym: publicznym, społecznym lub prywatnym, z zachowaniem procedur wymaganych prawem.
  2. Jednostki samorządu terytorialnego, wykonując swoje zadania, mogą swobodnie współdziałać z innymi jednostkami, w formach określonych w przepisach prawnych.
  3. Integracja zarządzania na funkcjonalnych obszarach metropolitalnych lub miejskich jest ustawowo uregulowana, w sposób zapewniający zdolność wykonywania zadań publicznych. Tworzone struktury nie naruszają podmiotowości i samodzielności podstawowych jednostek samorządowych – gmin.
  4. Ustawy umożliwiają jednolite zarządzanie infrastrukturą techniczną i społeczną w granicach miast przez samorząd miasta.

GRANICE I TERYTORIA SPOŁECZNOŚCI LOKALNYCH I REGIONALNYCH

  1. Korekta granic gmin i powiatów jest przeprowadzana na podstawie rzetelnej analizy powiązań funkcjonalnych, uwzględniającej potencjał rozwoju oraz uwarunkowania wynikające z dotychczasowego funkcjonowania zainteresowanych jednostek.
  2. Zmiana granic gminy, powiatu albo województwa, wymaga zrozumienia i akceptacji mieszkańców obszaru będącego przedmiotem wniosku o zmianę granic, wyrażonej w powszechnych konsultacjach albo referendum lokalnym.

KONSULTOWANIE

  1. Samorządy muszą być rzetelnie konsultowane w zakresie aktów prawnych ich dotyczących, w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego oraz w komisjach parlamentarnych.

 

Dodaj komentarz