Tyszanie popłynęli…

0
Bramkarz GKS-u po meczu nie miał powodów do radości; fot. Łukasz Sobala

Piłkarze GKS Tychy przegrali dziś (11 lipca) mecz 31. kolejki Fortuna 1 Ligi z Puszczą Niepołomice 0:1. Mecz rozgrywany w bardzo trudnych, deszczowych warunkach. Zapowiadał się na typowe spotkanie do jednej bramki i rzeczywiście tak było.

Od godzin porannych nad Tychami lało. To musiało mieć wpływ na widowisko i na stadionie przy ulicy Edukacji oglądaliśmy prawdziwy wodny mecz. Trzeba jednak przyznać, że nasiąknięta niczym gąbka trawa prezentowała się znakomicie, a piłka praktycznie nie zatrzymywała się podczas podań.

W takich warunkach spotkanie lepiej zaczęła Puszcza. Podopieczni Tomasza Tułacza przez pierwszych kilka minut odważnie wchodzili w pole karne GKS, a Hubert Tomalski ładnym dryblingiem stworzył pierwszą dogodną sytuację dla swojego zespołu.

Po kilku chwilach zaczął odpowiadać GKS. Okazję dwukrotnie miał Łukasz Grzeszczyk, ale raz strzelił w boczną siatkę, a drugi nad bramką. Po kilkunastu minutach tempo spadło. Zespoły nie kombinowały i zamiast dryblingów, kibice oglądali raczej stałe fragmenty i dość asekuracyjne podania.

Przez długi czas na boisku działo się niewiele, by w końcówce pierwszej połowy znów zrobiło się ciekawiej. W 37. minucie po jednej z akcji gości piłka dość przypadkowo odbiła się od słupka bramki tyszan, a po rzucie rożnym bezpośrednio po tej akcji Puszcza niebezpiecznie dośrodkowała. Piłkę, choć niezbyt pewnie, złapał Konrad Jałocha.

Tyszanie często w tym spotkaniu wykorzystywali schemat przechwytu piłki na swojej połowie i błyskawicznego podania do przodu. Tym oto sposobem w świetnej sytuacji znalazł się ponownie Grzeszczyk, ale gdy wbiegł do pola karnego, piłka zaplątała mu się między nogami. W samej końcówce pierwszych 45 minut dobrym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się po raz kolejny Grzeszczyk, a wyplutą przez bramkarza piłkę dobijał jeszcze Wilson Kamavuaka. Karol Niemczycki był jednak niepokonany.

Deszcz wciąż padał i wcale nie osłabł. Na boisku zaczęły tworzyć się kałuże, a grą coraz częściej kierował przypadek (choć złośliwi powiedzieliby, że deszcz nie zmienił wiele w tej kwestii). Faktem jest, że drugą połowę znów lepiej rozpoczęła Puszcza. Dwie sytuacje przyjezdnych były naprawdę dobre, a tylko szczęście pomogło wyjść tyszanom z zamieszania we własnym polu karnym. Kilka chwil później pod bramkę rywali przenieśli się gospodarze. Wyborną szansę mógł mieć Łukasz Moneta, który jednak nie przewidział, że Szymon Lewicki tak pomysłowo przepuści piłkę.

Moment później GKS prowadziłby, ale Jakub Serafin wybił piłkę z linii bramkowej po strzale głową. W ten sam sposób spróbował potem Dario Kristo, który pięknie trafił futbolówkę, ale ta poszybowała nad bramką.

W 71. minucie do rzutu rożnego dla Puszczy podszedł Serafin, który dośrodkował prosto na głowę Wiktora Żytka. Pomocnik nie dał szans bramkarzowi i tym samym zdobył swoją drugą bramkę w ligowym sezonie.

Trudno powiedzieć, by stracona bramka szczególnie mocno wzmogła ataki Trójkolorowych. Mieli swoje sytuacje, ale daleko im było do stuprocentowych. Dawid Kasprzyk mógł jednak zanotować prawdziwe wejście smoka. W 82. minucie zmienił Monetę i kilkanaście sekund po zameldowaniu się na boisku piłka dosłownie spadła mu pod nogi na piątym metrze. Dwudziestolatek przestrzelił fatalnie. Mecz zakończył niecelny rzut wolny Puszczy Niepołomice po faulu na Tomalskim. Tym samym trzy punkty powędrowały na konto gości, a GKS skomplikował sobie sytuację w kwestii udziałów w barażach.

11 lipca 2020, Stadion Miejski w Tychach
GKS Tychy – Puszcza Niepołomice 0:1 (0:0)

Bramka: 72’ Żytek.

GKS: Jałocha – Połap, Kristo, Sołowiej, Mańka – Kamavuaka, Daniel (46’ Szumilas) – Steblecki (79’ K. Piątek), Grzeszczyk, Moneta (82’ Kasprzyk) – Lewicki.

Puszcza: Niemczycki – Cikos, Czarny, Stępień, Bartków – Uwakwe, Serafin, Żytek – Klec (82’ Żurek), Sitek (88’ Stawarczyk), Tomalski.

Żółte kartki: Sołowiej, Piątek – Cikos, Tomalski.

Czerwona kartka: Cikos (87’ za drugą żółtą).

Widzów: 2011.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here