Urzędniczki zwolnione za założenie związku zawodowego?

0
Wsparcie dla zwolnionych urzędniczek od kolegów związkowców z lędzińskiej kopalni; for. Artur Maciaszczyk

W poniedziałek, 30 maja przed gmachem Urzędu Miasta w Lędzinach zarząd śląsko-dąbrowskiej Solidarności zorganizował pikietę w obronie długoletnich pracownic magistratu, które zostały dyscyplinarnie zwolnione przez burmistrz Krystynę Wróbel. NSZZ Solidarność uważa, że zwolnienia było odwetem za działalność związkową.

W kwietniu burmistrz Lędzin Krystyna Wróbel zwolniła dyscyplinarnie Marzannę Fabian, przewodniczącą Solidarności w lędzińskim magistracie oraz Dorotę Hudy, sekretarz zakładowej organizacji związkowej. Śląsko-zagłębiowska Solidarność uważa, że pracownice zostały wyrzucone z pracy wyłącznie dlatego, że założyły w urzędzie związek zawodowy.

Akcję protestacyjną, która rozpoczęła się o godz. 15.00, wsparli związkowcy m.in. z kopalń „Piast”, „Ziemowit” i „Brzeszcze” oraz z Huty Katowice. Na jednym z transparentów widniało hasło o łamaniu prawa pracy. Inny głosił: „Praca dla kolesi a pracownicy na bruk”.

Solidarność uważa, że Dorota Hudy i Marzanna Fabian zostały zwolnione z pracy za działalność związkową; fot. Artur Maciaszczyk
Solidarność uważa, że Dorota Hudy i Marzanna Fabian zostały zwolnione z pracy za działalność związkową; fot. Artur Maciaszczyk

Podczas pikiety pojawiła się kukła burmistrz Lędzin, odpalano petardy, używano trąbek, syren i bito w bęben. Pikietujący skandowali m.in., że wprawdzie dziś zwolniono pracownice, które założyły związek, ale podczas następnych wyborów zwolni się panią burmistrz. Dziwiono się, że burmistrz Wróbel tak traktuje związkowców, choć wcześniej – jako nauczycielka – sama należała do związków. Podnoszono też, że kiedy okazało się, że będzie pikieta przed ratuszem, ktoś dzwonił w imieniu burmistrz do zarządu NSZZ Solidarność w Katowicach, aby załagodzić sprawę.

Poniżej film z pikiety autorstwa Damiana Kostyry z „Kuriera Lędzińskiego”:

Związkowcy chcieli wręczyć petycję w obronie swoich koleżanek na ręce Krystyny Wróbel. Burmistrz Lędzin jednak nie wyszła do protestujących, co wywołało oburzenie. Drzwi ratusza były zamknięte, a budynku pilnowała Straż Miejska i agencja ochrony. Nie wpuszczano do urzędu petentów. Nawet radni miejscy, udający się na sesję, musieli przeciskać się do wejścia. Kiedy jeden z radnych został zapytany czy podpisze petycję odpowiedział, że nie ma czasu. W końcu do związkowców wyszła sekretarz miasta i w progu drzwi wejściowych odebrała petycję.

W NAJNOWSZYM „NOWYM ECHU” (W KIOSKACH WE WTOREK, 31 MAJA), DOSTĘPNYM TAKŻE TUTAJ, PUBLIKUJEMY WYWIAD Z MARZANNĄ FABIAN, W KTÓRYM OPOWIADA O POWODACH ZAŁOŻENIA ZWIĄZKU ZAWODOWEGO W RATUSZU, O TRUDNEJ WSPÓŁPRACY Z BURMISTRZ I OKOLICZNOŚCIACH DYSCYPLINARNEGO ZWOLNIENIA JEJ I SEKRETARZ ZWIĄZKU.  

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here