Ze stodoły w Międzyrzeczu do włości Hermanna Göringa, czyli jak żubr Zygfryd pojechał do Berlina

0
Przed wyjazdem do Berlina żubr Zygfryd uciekł i zamieszkał w jednym z gospodarstw wiejskich w Międzyrzeczu; fot. autor nieznany, ze zbiorów Andrzeja Brandysa z Kobióra

Pszczyński żubr Zygfryd miał być ozdobą lasów wielkiego łowczego III Rzeszy Hermanna Göringa. Na dzień przed podróżą do Niemiec uciekł i zaprzyjaźnił się z gospodarzami z okolic Międzyrzecza i Jankowic. Mieszkał w ich stodole. W końcu jednak dotarł do swojego miejsca przeznaczenia i skończył smutno. Historia Zygfryda to okazja do przedstawienia na naszych łamach drugiej części mało znanych dziejów lasów pszczyńskich w czasie II wojny światowej.

Autor: Jerzy SZOŁTYS

Zwierzyniec w lasach pszczyńskich będący do 1937 r. własnością księcia Jana Henryka XV Hochberga, po wejściu Niemców do Polski 1 września 1939 r., został wciągnięty w skład państwowych obwodów łowieckich III Rzeszy i jak magnes przyciągał proszonych i nieproszonych gości. Wielu hitlerowskich dygnitarzy chciało zapolować tam na jelenia lub obejrzeć żubry.

W tamtym czasie żubry pszczyńskie miały do dyspozycji teren o powierzchni 10 600 ha. Latem trudno było je więc spotkać. Zimą przebywały przy paśnikach-magazynach w Międzyrzeczu (gdzie od 1948 r. istnieje 700-hektarowa zagroda) i wtedy oglądali je goście. Obowiązywał zakaz wstępu z psami, na których widok byk stadny lub krowa prowadząca cielę natychmiast ruszały do ataku.

Krowa Plakette ratuje stado

Do końca I wojny światowej w Puszczy Białowieskiej żubry wyginęły całkowicie. Było to jedyne miejsce w Europie, gdzie żyły jeszcze w stanie wolnym. W 1923 r. na Międzynarodowym Kongresie Ochrony Przyrody w Paryżu, z inicjatywy prof. Jana Sztolcmana, powołano międzynarodowy komitet dla uratowania tego gatunku. Inwentaryzacja przeprowadzona wtedy w Europie wykazała, że w prywatnych zwierzyńcach i ogrodach zoologicznych przetrwały 54 sztuki, z czego tylko 14 nadawało się do dalszego rozrodu.

O ile w lasach pszczyńskich w chwili zakończenia I wojny światowej (1918) żyły jeszcze 74 żubry, tak pogrom w okresie powstań śląskich i plebiscytu przeżyły tylko trzy ranne sztuki. Restytucję żubra rozpoczęto równolegle w kilku miejscach: w Pszczynie, Berlinie i również w Białowieży.

W 1924 r. powstała polska księga rodowodowa żubrów. Ustalono wtedy, że zwierzęta z pszczyńskiego ośrodka będą miały imiona zaczynające się na litery Pl – od Pless, czyli niemieckiej nazwy Pszczyny (obowiązuje to do dziś).

Ponieważ zwierzyniec był prywatny, niemiecka książęca służba leśna nadawała żubrom różne zwyczajowe imiona. Pogrom z lat 1919-22 przeżyły: 6-letni byk Plebejer (niem. Wodan), 19-letnia krowa Planta (Fricka) i 4-letni byk Platon (Thor).

Jedyna krowa była już bardzo stara i miała kulę w udzie. Plebejer miał odstrzelony ogon i ranę na łopatce, a Platon w wyniku okaleczeń był bezpłodny. Gdy wydawało się, że to już koniec pszczyńskiej hodowli, niespodziewanie ta stara żubrzyca urodziła jeszcze trzy cielaki. Pierwsze cielę płci męskiej nie dożyło roku. Całą nadzieję stanowiła urodzona w 1924 r., jako druga, samica Plakette (Gerda). Trzeci urodził się w 1926 r. byczek Platen (Tyr). Rzeczywiście krowa Plakette uratowała stado, bo do śmierci w 1944 r. urodziła 15 cieląt.

Wiedział, co się szykuje?

W Niemczech po dojściu do władzy Adolfa Hitlera i jego nazistowskiej partii (1933 r.), wielki łowczy i marszałek Rzeszy Hermann Göring założył w lasach Schorfheide, nieopodal Berlina, ogromny zwierzyniec.

W zagrodzie o powierzchni 60 ha przebywało 15 żubrów czystej krwi, natomiast w zagrodzie o pow. 1200 ha trzymano samotne żubry byki i mieszańce żubro-bizony do reprezentacyjnych polowań. Nadzór naukowy nad żubrami sprawował dr Lutz Heck – dyrektor ZOO w Berlinie i zarazem przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Ochrony Żubra. Z okazji powstania zwierzyńca Göring ufundował pomnik żubra w wiosce Eichhorst.

Po zajęciu Polski w 1939 r. niemiecki zarząd lasów pszczyńskich, którym kierował nadleśniczy Walter Rocholl postanowił przypodobać się szefowi i przekazać do zwierzyńca Göringa w Schorfheide żubra byka czystej krwi w sile wieku. Wybór padł na Zygfryda.

W polskiej księdze rodowodowej zapisany był jako Pless. Żubr ten urodził się w 1930 r. Jego ojcem był Plebejer, a matką żubrzyca Plakette. Zygfryd urodził się więc ze związku ojca z córką. Był to typowy chów wsobny (kojarzenie osobników spokrewnionych ze sobą), ale wtedy nie było innej możliwości. Na początku lutego 1941 r. przy zimowych paśnikach w Międzyrzeczu przygotowano pułapkę na Zygfryda. Noc przed transportem żubr jednak zniknął, jakby wiedział, co się szykuje.

Wszedł do stodoły jak do swojej

Zima 1940/41 była bardzo ostra. Rankiem następnego dnia przybiegł zdyszany chłopak z gospodarstwa państwa K. oddalonego ok. 4 km od zwierzyńca i zameldował: „W nocy mocno ujadał pies. Gospodarz wyglądał przez okno, ale nie wyszedł, bo był silny mróz. Rano ze zdziwieniem zauważył złamany płot i otwarte wrota stodoły wiszące na jednym zawiasie. W środku, w stercie słomy leżał potężny żubr”.

Strażnik łowiecki Wagner, którego Zygfryd dobrze znał, wyprowadził go na zewnątrz smakołykami, jednak po krótkiej wycieczce po gospodarstwie i najbliższej okolicy, żubr pośpiesznie wrócił do ciepłej stodoły. Co więc robić? Nieopodal, w lasku zbudowano prowizoryczny paśnik obficie wypełniony smakołykami. Zygfryd wychodził w dzień, najadł się, pokręcił po gospodarstwie i bliskiej okolicy, a na noc wracał do „swojej” stodoły.

Gdy gospodarze nieopatrznie zamknęli kiedyś bramę, to złamał ją, żeby wejść. Szybko zżył się z domownikami. O ile psy były zawsze największym wrogiem żubrów, tak teraz Zygfryd bawił się w stodole z białym kundlem. Ze zwierzętami bawił się też 6-letni syn gospodarzy. Trwało to 8 dni. Przygotowano pułapkę na trasie do paśnika i złapano Zygfryda do skrzyni. Transport wyboistą drogą do najbliższej stacji kolejowej nie był łatwy. Zygfryd pojechał pociągiem do Berlina, do zwierzyńca Hermanna Göringa.

Śledztwo gestapo. Front wschodni za Zygfryda?

Aklimatyzacja w nowym środowisku nie przebiegała dobrze. Zygfryd ciężko zachorował i po kilku miesiącach, 20 maja 1941 r. został zastrzelony. Badanie laboratoryjne wykazało gruźlicę. Skąd taka choroba? Pszczyńskie żubry były pod ciągłą kontrolą weterynaryjną i były zdrowe. Na polecenie marszałka Rzeszy sprawą zainteresowało się katowickie gestapo.

Padły zarzuty: zaniedbania w Zarządzie Lasów w Pszczynie, a nawet próba sabotażu w zwierzyńcu Göringa. Przypuszczano, że Zygfryd zaraził się gruźlicą prawdopodobnie w czasie swej ucieczki z zagrody, przez kontakt z ludźmi i zwierzętami gospodarskimi. Ostra zima, stres podczas transportu w zimnym wagonie, nowe środowisko – to wszystko sprawiło, że choroba miała tak gwałtowny przebieg. Niemiecki zarządca lasów pszczyńskich Walter Rocholl pisze w swoich wspomnieniach, że w lipcu 1941 r. dostał skierowanie na front wschodni. Nie jest wykluczone, że przyczyną odwołania go ze stanowiska była właśnie sprawa Zygfryda, ale to tylko domysły.

Błąd w księgach rodowodowych

Największy błąd pojawił się jednak w księgach rodowodowych polskich żubrów, bo podano, że żubr Pless (niem. Siegfried) został zastrzelony w 1944 r.. Wynikło to stąd, że gdy Armia Czerwona zbliżała się do Berlina, Hermann Göring i jego urzędnicy wystrzelali wszystkie żubry w rezerwacie Schorfheide, by nie dostały się w ręce Rosjan. Datę śmierci Zygfryda 20 maja 1941 r. potwierdzają niemieckie księgi rodowodowe.

PS. Niemiecki zarządca lasów pszczyńskich Walter Rocholl (1894- 1976) napisał ok. 1962 r. książkę pt. „Im Küsselwind”, w której opisał swoje przeżycia łowieckie i m.in. pobyt w Pszczynie w pierwszej fazie II wojny światowej.

Autor: Jerzy SZOŁTYS

Artykuł ukazał się w tygodniku „Nowe Echo” (obecnie „Nowe Info”) nr 33 z 20.09.2016 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here