Historyczne zwycięstwo – GKS Tychy lepszy od Ruchu Chorzów

1
dav

GKS Tychy po raz pierwszy w oficjalnym meczu pokonał Ruch Chorzów. Tyszanie wygrali 2:0, a mecz zapamiętany zostanie także z kibicowskich rozruchów na trybunach.

Już w trzeciej minucie tyszanie zdobyli bramkę. Chorzowianie dali się zaskoczyć mocnym wrzutem z autu Dawida Abramowicza – piłka dotarła w pole bramkowe, gdzie na klatkę przyjął ją Edgar Bernhardt i pewnym strzałem pokonał Bankowa.

Przygaszeni chorzowianie długo nie potrafili znaleźć pomysłu na przedostanie się pod pole karne GKS-u. W 24. minucie ładnie dorzucił Mateusz Hołownia, ale Konrad Jałocha o centymetry ubiegł składającego się do strzału Pawła Wojciechowskiego. Tyszanie natomiast kontrolowali sytuację na boisku i wyprowadzali groźne ataki. Brakowało jednak wykończenia, bo piłka zagrywana przez Berhardta, Mateusza Grzybka, Nikolasa Wróblewskiego czy Keona Daniela trafiła pod nogi graczy bardziej ofensywnych, ale zagrożenia pod bramką było z tego niewiele.

W końcówce pierwszej połowy próbował jeszcze Wróblewski, ale uderzył nad bramką. Młody pomocnik GKS-u chybił także tuż po przerwie, gdy po strzale Łukasza Grzeszczyka piłka trafiła do niego na jedenastym metrze.

Po ponad 60 minutach nerwowo zrobiło się na trybunach. Jeden z kibiców Tychów przedostał się pod sektor zajmowany przez kibiców z Chorzowa. Wcześniej tyscy kibice odpalili race i petardy. Zaatakowano również służby porządkowe – z sektora M zajmowanego przez kibiców z Tychów w stronę policjantów i ochrony poleciały wyrwane krzesełka. Sędzia na blisko 10 minut przerwał spotkanie, ale po chwili doszło także do pożaru w sektorze chorzowskim. Ogień udało się jednak szybko opanować.

Sytuacja wróciła do normy po 10 minutach.

Po rozpoczęciu gry gorąco było w polu karnym Ruchu, ale sędzia nie dał się nabrać Łukaszowi Grzeszczykowi i ukarał go żółtym kartonikiem za próbę wymuszenia rzutu karnego. Chorzowianie próbowali wziąć sprawy w swoje ręce, ale najmocniej zagrozili bramce Jałochy dopiero w 84. minucie. Miłosz Przybecki z prawej przerzucił na prawo, ale Mateusz Majewski nie zorientował się w porę i nie zdążył oddać celnego strzału.

W doliczonym czasie gry piłka niefortunnie odbiła się od ręki Miłosza Trojaka, a że działo się to w polu karnym Ruchu to sędzia podyktował rzut karny dla GKS-u. Do piłki podszedł Łukasza Grzeszczyk i mocnym strzałem trafił na 2:0.

Dla piłkarzy GKS-u Tychy było to trzecie z rzędu zwycięstwo ligowe. Zarazem była to pierwsza wygrana z Ruchem Chorzów odniesiona w oficjalnym meczu.

Mecz zabezpieczało 400 policjantów z Tychów, Bielska-Białej, Częstochowy, Żor, Jastrzębia, Bierunia, Mikołowa, Pszczyny oraz katowickiego Oddziału Prewencji. Pilnowali porządku wokół stadionu i na trasach dojazdowych do niego oraz w całym mieście.

Jak informuje tyska komenda, w trakcie meczu została rozłożona flaga sektorowa oraz zostały odpalone środki pirotechniczne (race i stroboskopy). Policjanci zatrzymali 35-letniego pseudokibica tyskiej drużyny, który wtargnął na murawę w trakcie spotkania. Ponadto agresor naruszył nietykalność cielesną interweniującego pracownika ochrony.

W trakcie meczu pseudokibice zasiadający na sektorach gospodarzy próbowali przedostać się do sektora gości, jednakże dzięki szybkiej reakcji ochrony obiektu, nie doszło do starcia pomiędzy kibicami obu drużyn. Zdewastowany został jednak stadion. Stadionowi bandyci wyrywali krzesełka na stadionie i rzucali nimi w stronę sektora gości oraz interweniujących ochroniarzy. Jeden z mężczyzn – 39-latek – został zatrzymany. Tyscy kryminalni ustalają tożsamość pozostałych osób, które dopuściły się przestępstw stadionowych.

GKS Tychy – Ruch Chorzów 2:0 (1:0)

1:0 – Edgar Bernhardt, 3 min

2:0 – Łukasz Grzeszczyk, 90 min, z karnego

GKS Tychy: Jałocha – Grzybek Ż, Biernat, Tanżyna, Abramowicz Ż, Bernhardt, Bogusławski (80. Matusiak), Grzeszczyk Ż, Daniel, Wróblewski, Vojtus Ż (86. Fidziukiewicz).

Ruch Chorzów: Bankow – Kowalski Ż, Kowalczyk Ż, Marković, Hołownia, Trojak Ż, Urbańczyk (77. Mello), Przybecki, Wojciechowski (88. Siedlik), Walski (59. Posinković), Majewski.

Sędziował: Wojciech Myć (Lublin). Widzów: 8 191.

Żółte kartki: Grzybek, Abramowicz, Grzeszczyk, Vojtus – Kowalski, Kowalczyk, Trojak.

Po meczu pod szatnią:

Ryszard Tarasiewicz (trener GKS-u Tychy): W pierwszej kolejności chciałbym pogratulować hokeistom zdobycia Mistrzostwa Polski, a w drugiej kolejności moim zawodnikom za to zwycięstwo. Derby to na pewno inny mecz niż inne. Presja na pewno jest większa. To nasze trzecie zwycięstwo, nie było to łatwy mecz, ale zwycięstwo zasłużone. Rozmawiałem z kibicami podczas przerwy. Nie wiem czy poskutkowało, ale za chwilę mecz został wznowiony. Prosiłem kibiców o uspokojenie się, bo wynik był korzystny.

Juan Ramon Rocha (trener Ruchu Chorzów): Oglądaliśmy mecz, który nie mógł być dobrym widowiskiem ze względu na stan boiska. Z tego względu nie było składnych akcji, a gole padały po stałych fragmentach gry. W drugiej połowie było widać, że zawodnicy chcą odwrócić losy tego meczu. Po rzucie karnym było już po meczu. Pomimo dzisiejszej porażki wierzę, że drużyna będzie walczyć do ostatniego meczu o utrzymanie się w lidze. Mogę zapewnić, że chłopaki i drużyna bardzo chcą wyjść z tej strefy spadkowej . Nie jesteśmy gorsi od drużyn nie tylko z dołu tabeli, ze środka, ale także z czuba ligi.

Mateusz Hołownia (obrońca Ruchu Chorzów): Pierwsza bramka nie powinna była wpaść. Powinniśmy lepiej przykryć w polu karnym, a Tychom fajnie się ten mecz się ułożył. Staraliśmy się coś zrobić, ale nie udało się. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć, bo staraliśmy się. Zrobiliśmy co mogliśmy, ale nie zawsze się udawało. Boisko było bardzo nierówne i Miłosz Trojak nie miał co zrobić, piłka odbiła się dziwnie i sędzia gwizdnął karnego, po golu było już po meczu.

Edgar Bernhardt (pomocnik GKS-u Tychy): W drugiej połowie nie mieliśmy planu, żeby się cofać. Chcemy grać swoje, ale gra zależy też trochę od tej połowy, gdzie murawa jest w gorszym stanie. Tam po prostu nie da się zagrać dokładnej piłki. Chcieliśmy uspokoić grę, ale Ruch nie dawał nam to szansy. Ułożyło się jak najlepiej mogło na początku. Dobrze jest strzelić bramkę już na początku, to pomaga. Zobaczymy jak będzie na wyjazdach. Po to gram w piłkę, żeby wygrywać i nie martwię się w ogóle o strefę spadkową i spadek.

1 KOMENTARZ

  1. W Chorzowie też GKS Tychy powinien wygrać 1:2 ponieważ sędzia uznał chorzowianom gola strzelonego ewidentnie ze spalonego. CAŁA POLSKA TO WIDZIAŁA!

Dodaj komentarz