Prezydentowi Tychów puściły nerwy. Wyszedł z obrad Rady Miasta, trzaskając drzwiami.

2
Prezydent Tychów Andrzej Dziuba opuszcza salę obrad Rady Miasta Tychy; 30.08.2018 r.; fot. ZB

Prezydentowi Tychów puściły nerwy. Wyszedł z obrad Rady Miasta, trzaskając drzwiami. Do niecodziennego wydarzenia doszło dzisiaj (30.08) podczas obrad Rady Miasta Tychy. Zaczęło się od problemu latarń m.in. na al. Bielskiej. Wypowiedź opozycyjnego radnego Klaudiusza Slezaka w tym względzie, prezydent Tychów Andrzej Dziuba potraktował jako „szczyt chamstwa” i wyszedł z sali sesyjnej, trzaskając drzwiami. Co takiego powiedział radny Slezak?

Pierwsza powakacyjna sesja rady Miasta Tychy odbyła się 30 sierpnia. W ostatnim punkcie obrad (wolne wnioski) głos zabrał opozycyjny radny Klaudiusz Slezak. Na początku wspomniał, że już w listopadzie 2015 roku mówił, iż latarnie (m.in. na al. Bielskiej) stoją w różnej odległości od krawędzi jezdni i w różnej odległości od siebie. Część zgłoszonych usterek wykonawca poprawił, a część została jako „pomnik fuszerki tamtego okresu”. Nowe latarnie z 2015 r., jak można było usłyszeć, nie oświetlały należycie nie tylko jezdni, ale i chodników, ścieżek rowerowych, dojść do klatek schodowych i do sklepów. Radny uzyskał odpowiedź, jak twierdził, że tak musi pozostać, bo nie można dać mocniejszych żarówek, gdyż byłoby to niezgodne z projektem. Teraz zobaczył, że na ulicach jest bezpieczniej, bo pojawiły się nowe latarnie, doświetlające m.in. ścieżki rowerowe, chodniki, dojścia do klatek i sklepów. Uzyskano to domontowując wysięgniki na niektórych latarniach (postawionych w 2015 roku) lub stawiając nowy szereg latarń i budując nową sieć dla nowej inwestycji.

– Cieszy, że wytwórnia tych latarń to firma z Tychów, podobnie jak wykonawca tej nowej energetycznej sieci dla nowego oświetlenia – mówił radny Slezak. – Jest to budujące, ponieważ tyszanie mają zatrudnienie, podatki zostają w naszej miejskiej kasie. Tyle tylko, że zamiast jednego szeregu latarń mamy dwa szeregi latarń, no i oczywiście dwie sieci energetyczne, żeby to wszystko utrzymać. Funkcje mamy tę samą, a wykonane dwa zadania inwestycyjne, tak by gmina wydała dwa razy środki na ten sam cel.

W tym momencie radny wspomniał sesję Rady Miasta Tychy, na której prezydent Tychów namawiał do budowy treningowego pola golfowego (strzelnicy golfowej). Klaudiusz Slezak, przytoczył argument prezydenta Tychów (tak jak go zapamiętał), że wszędzie na świecie na polach golfowych załatwia się najlepsze interesy.

– Wiemy, że właściciel tej naszej tyskiej wytwórni latarń (znany w całej Polsce i Europie), jest zapalonym golfistą, podobnie jak nasz pan prezydent – stwierdził radny Slezak. – I tutaj trudno nie zgodzić się z panem prezydentem, patrząc na te dwa szeregi nowych latarni, że najlepsze interesy robi się na polach golfowych.

Radny Klaudiusz Slezak; fot. ZB

Miłosz Stec, wiceprezydent Tychów do spraw infrastruktury, zareagował jako pierwszy. Najpierw wyznał, że nie za bardzo wie jaki cel miała wypowiedź radnego Slezaka, później zadeklarował, że [sprawa latarń] to jego domena i „pan prezydent nie miał z tym nic wspólnego”. Miłosz Stec poinformował, że był na polu golfowym, ale żadnych interesów z nikim tam nie załatwiał. Zadeklarował chęć wytłumaczenia technicznych aspektów zagadnienia. Wyjaśnił, że stare latarnie zastąpiono nowymi w ramach programu „Sowa”, który zakładał wymianę: punkt świetlny za punkt świetlny. Sfinansowano to z pieniędzy zewnętrznych. Potem okazało się, że pewne obszary były niedoświetlone, dlatego doposażono latarnie w wysięgniki i teraz mieszkańcy są zadowoleni.

Komentarz prezydenta Tychów Andrzeja Dziuby nastąpił ok. 10 minut po wypowiedzi radnego Slezaka. Formalnie rzecz biorąc prezydent Dziuba odniósł się do wypowiedzi radnego Dariusza Wencepla, który pytał, czy na czas wyborów prezydent wyda polecenie, by miejska gazeta samorządowa „Twoje Tychy” nie była wykorzystywana do celów politycznych.

– Jesteśmy w punkcie porządku obrad, który brzmi: wolne wnioski – stwierdził prezydent Andrzej Dziuba. – To nie jest teleturniej: „Pytanie do prezydenta i odpowiedź” i pan se życzy, to ja będę teraz odpowiadał. Nie będzie tak. Tym bardziej, że poziom zaprezentowanego chamstwa i insynuacji przez pana radnego Slezaka nie pozwala mi na normalną rozmowę z państwem. To jest szczyt bezczelności co pan insynuował. Mam panu przypomnieć z iloma i jakimi ludźmi pan grywał w piłkę na boisku? Czy to jest dowód, że mamy jakieś powiązania? W mieście mamy, nie wiem, kanalizację, bo pan np. grywał z Markiem Michalewiczem w piłkę? O co tu chodzi? Wybory się zbliżają? O to panu chodziło? Chciał pan mnie obrazić? Ten tyski producent ma zamówienia takie, że ludzie czekają pół roku na lampy. On do Tychów nic nie sprzedaje. Jego nie interesuje pańska polityka i ta insynuacja była po prostu szczytem chamstwa z pańskiej strony.

Po wypowiedzeniu tych słów prezydent Andrzej Dziuba wyszedł z sali obrad Rady Miasta, trzaskając drzwiami.

2 KOMENTARZE

  1. Najlepsze interesy robi się na polach golfowych? Nie tak dawno p.Dziuba wspominał, że pole golfowe jest dla wszystkich, a tu się okazuje że to miejsce gdzie snoby i bogacze będą sobie urządzać pogawędki pukając kijem w kulkę. Chyba, że się mylę i w Tychach mieszka 128 tysięcy biznesmenów.
    Nie tak daleko,bo w Pszczynie jest pole golfowe z prawdziwego zdarzenia, ale to przecież za daleko, aż 10-15 minut samochodem. Do basenu też było daleko, więc przeniesiemy strzelnice pod las, od Z1 jak rzut beretem.

Dodaj komentarz