Kanonada armat, ułani i spadochroniarze

0
Fot. J. Jędrysik

Kanonada armat przeciwko Niemcom, pokaz kawalerii konnej i samolot ze spadochroniarzami na pokładzie. Za nami jubileuszowa XV Bitwa Wyrska. Zobacz zdjęcia z największej i najdłużej odbywającej się rekonstrukcji walk września 1939 r.

Jak zwykle oblegany był schron bojowy „Sowiniec”. Tuż obok żołnierz wystawiał wszystkim chętnym wojskowe przepustki, wypisywane na zabytkowej maszynie i historycznym blankiecie. Tradycyjnie, obok schronu ulokowały się grupy rekonstrukcyjne – polskie i niemieckie.

W samej rekonstrukcji walk z pierwszych dni września 1939 r. wzięło udział ok. 150 osób. Na wysokości stanęli pirotechnicy. Imitacja wybuchów artyleryjskich robiła wrażenie. Wzbijane w górę darnie ziemi opadały na widzów. Pod nogami trzęsła się ziemia. Charakterystyczny był też terkot cekaemu. Po stronie polskiej zaprezentowano tankietkę TKS, armatę bofors i dwie armaty „prawosławne” kaliber 75 mm. Po stronie niemieckiej pojawiła się replika czołgu panzerkampfwagen II i pojazdu opancerzonego Sd.Kfz.222.

Bitwę komentował Paweł Lekki, dziennikarz Polskiego Radia, członek Klubu Miłośników Dawnych Militariów Polskich. Po zakończeniu walk podziękowania poszczególnym grupom rekonstrukcyjnym wręczyła Barbara Prasoł, wójt gminy Wyry i marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski.

Wiele działo się także po rekonstrukcji bitwy z września 1939 r. Odbył się pokaz ułańskich umiejętności – jazdy konnej, posługiwania się lancą i szablą.

Wkrótce też na niebie pojawił się samolot transportowy, który służy m.in. do przewozu spadochroniarzy. Wystartował z Krakowa i nad polem rekonstrukcyjnym wyskoczyło z niego kilku spadochroniarzy z Jednostki Wojskowej „Agat” w Gliwicach, która wchodzi w skład polskich sił specjalnych. Komandosi sprawnie wylądowali w wyznaczonym racami miejscu. To było drugie podejście do pokazu skoków spadochronowych w historii Bitwy Wyrskiej. Kilka lat temu wylot skoczków z Krakowa odwołano z powodu burzy.

W tym roku pogoda dopisała, choć w poprzednie dni padały ulewne deszcze. Pole rekonstrukcyjne było grząskie (problemy z poruszaniem się po nim miał nawet współczesny pojazd wojskowy). Jeszcze przed rekonstrukcją strażacy pompowali wodę z okopów. Z kolei widzowie, którzy chcieli przejść lasem, omijając zamknięte pole rekonstrukcji, natykali się na duże rozlewiska wody. Niektórzy pokonywali je ściągając buty. Byliśmy świadkami, jak jeden rowerzysta wpadł po kolana do wody.

Imprezę zakończył piknik forteczny z muzyka na żywo (Baciary, Optima) i pokazem wschodnich sztuk walki (Szkoła Wojownik).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here