Burmistrz Mikołowa nie lubi strażaków

0
Strażacy ochotnicy z Kamionki na podczas pokazu na mikołowskim rynku

Przez cały styczeń ponad jedna trzecia wszystkich strażaków ochotników z Mikołowa nie posiadała ważnych badań okresowych. Bez nich nie mogli brać udziału w akcjach gaśniczych i ratunkowych. Np. w Kamionce na czterech kierowców jeździć mógł tylko jeden. Badań nie wykonywano, bo pieniędzy na nie chciał dać burmistrz Stanisław Piechula, tłumacząc się nie uchwalonym jeszcze budżetem miasta. Andrzej Kamiński, strażak i przewodniczący Rady Dzielnicy Kamionka powiedział nam, że w tej sprawie burmistrz wykazał się niewiedzą z zakresu finansów publicznych, a ponadto jego działaniami kieruje niechęć do ochotniczych straży pożarnych. Burmistrz uważa zarzuty za przesadzone i stronnicze.

– Obowiązkiem gminy jest utrzymywanie ochotniczych straży pożarnych. W naszym mieście jest pięć jednostek OSP: w Bujakowie, Śmiłowicach, Mokrym, Kamionce i samym Mikołowie. Trzy z nich są ujęte w krajowym systemie ratowniczo-gaśniczym, w tym OSP Kamionka, której jestem członkiem – mówi Andrzej Kamiński, przewodniczący Rady Dzielnicy Kamionka. – Musimy być w stałej gotowości bojowej. Mamy interweniować tam, gdzie występuje zagrożenie życia w pożarze, wypadku drogowym czy na skutek klęski żywiołowej. Burmistrz nie może więc dopuścić do tego, że strażacy ochotnicy nie posiadają ważnych badań okresowych. To wyklucza ich z udziału w akcji. Na początku tego roku na ponad 100 ochotników prawie 50 z nich nie miało aktualnych badań. Chodziło o sprawdzenie ogólnego stanu zdrowia (wydolność oddechowo-krążeniowa, wzrok, słuch) – dodaje A. Kamiński. Np. w OSP w Kamionce na czterech kierowców jeździć mógł tylko jeden.

Jak wyjaśnia nasz rozmówca, od wielu już lat w grudniu Urząd Miasta wybierał jedną z ofert przychodni i jednostki OSP powiadamiano, że w styczniu będą wykonywane badania. – Tymczasem burmistrz Stanisław Piechula tłumaczył, że nie może wydać pieniędzy na ten cel, bo nie ma uchwalonego budżetu gminy (Mikołów od dwóch lat ma problem z jego domknięciem na skutek dużego zadłużenia – przyp. red.). Według mnie to brak elementarnej wiedzy – mówi Andrzej Kamiński. – Ustawa o finansach publicznych pozwala wydać do 1/12 sumy pieniędzy gminy w sytuacji, kiedy budżet jest nieprzyjęty. Burmistrz mógł więc wyasygnować te pieniądze na początku stycznia. Przecież po objęciu urzędu remontował swój gabinet, wówczas też budżet miasta nie był uchwalony. To wtedy było można, a teraz nie?

W rozmowie z nami Andrzej Kamiński stwierdził, że w całym tym zamieszaniu nie chodziło tylko o niewiedzę burmistrza Piechuli. – Burmistrz po prostu nie lubi strażaków – uważa Kamiński.

Pytamy skąd taki wniosek? – W 2004 r. jeszcze jako radny miejski jako jedyny był przeciwko zakupowi małych samochodów dla jednostek OSP. W zeszłym roku zarząd główny Ochotniczych Straży Pożarnych przyznał jednostce z Mokrego ponad 300 tys. zł dotacji na zakup nowego auta. Jednak gmina musiała dołożyć 500 tys. zł. Tymczasem burmistrz nie widział możliwości wysupłania takich pieniędzy. Dlatego strażacy z Mokrego jeżdżą na akcje przestarzałym, 41-letnim pojazdem. Przepadła również dotacja na zakup auta dla OSP w Mikołowie i Bujakowie. Nie buduje się garaży dla OSP w Mikołowie i Kamionce – wylicza A. Kamiński.

– A w zeszłym roku rozpoczęła się też wojna pod tytułem „Barszcz Sosnowskiego”. Burmistrz sobie zażyczył, aby tę silnie parzącą i toksyczną roślinę (zagrażającą ludzkiemu życiu i zdrowiu) usuwali strażacy ochotnicy – mimo że nie jest to ich obowiązek ustawowy oraz nie mają odpowiednich narzędzi, kombinezonów i przeszkolenia – dodaje nasz rozmówca.

Na usuwanie barszczu Sosnowskiego nie zgodzili się ochotnicy z Paniów, Bujakowa i Kamionki. – Zrobiliśmy jedynie inwentaryzację, gdzie ta roślina występuje. Wówczas burmistrz Piechula pisał w tej sprawie do komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej, a także do komendanta głównego PSP, a nawet minister spraw wewnętrznych. Ci jednak podzielili nasze zdanie i bezprawność żądania burmistrza – mówi Andrzej Kamiński.

Poproszony przez nas o komentarz burmistrz Stanisław Piechula zapewnił, że żadnego niebezpieczeństwa dla miasta przedłużająca się procedura badań okresowych strażaków nie wprowadziła. – To prawda, że na opóźnienie badań nie miał wpływu nieuchwalony budżet, a odpowiadając na gorąco w internecie założyłem, że jest to jeden z powodów. Faktycznie przeciągały się procedury wyłonienia najkorzystniejszej oferty lekarskiej. Poza tym – jak sugerują moi adwersarze – nie można tego porównywać do remontu mojego gabinetu, gdyż nigdy nie był remontowany, chyba że ktoś malowanie brudnych ścian i szarego sufitu, uważa za remont – mówi S. Piechula.

Jak informuje burmistrz, ogółem na 115 strażaków z gminy Mikołów, jedynie 41 czasowo nie mogło uczestniczyć w akcjach ratowniczych. Z OSP Mikołów na badania skierowanych zostało 6 z 21 strażaków; z OSP Kamionka 8 z 21; z OSP Mokre 8 z 22; z OSP Paniowy 11 z 27; z OSP Śmiłowice 3 z 16 oraz z OSP Bujaków 5 z 9 strażaków uczestniczących w akcjach. Badania kosztowały ok. 10 000 zł.

Burmistrz Piechula twierdzi, że na terenie Mikołowa obowiązuje powiatowa struktura Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, co oznacza, że w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa w dyspozycji komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej są również inne jednostki, z innych gmin powiatu, które niejednokrotnie uczestniczyły w akcjach na terenie Mikołowa i odwrotnie. – Ponadto żadna z jednostek OSP z terenu gminy Mikołów nie została wycofana z podziału bojowego, czyli wszyscy prezesi jednostek OSP deklarowali gotowość do uczestnictwa w ewentualnych działaniach ratowniczo- gaśniczych. – Informacje przedstawione panu redaktorowi należy uznać za niepełne i stronnicze – mówi burmistrz.

– Czy ja nie lubię strażaków? Gmina ma duże zadłużenie, więc pewnie wszyscy, którzy do tej pory dostawali więcej z budżetu miasta będą uważali, że ich nie lubię. Nie pierwszy raz przypina mi się łatkę wroga strażaków, gdy tymczasem uważam ich pracę za bardzo potrzebną, cenię ich oddanie i pomoc oraz podziwiam zaangażowanie w sprawy Mikołowa. Ich praca jest dla mnie nie tylko ważna pod względem bezpieczeństwa ale cechuje się walorami społecznymi, wychowawczymi, a nawet kulturotwórczymi. Z wieloma strażakami z Ochotniczej Straży Pożarnej mam bardzo dobre kontakty i utrzymuję stały kontakt – twierdzi burmistrz i dodaje:

– Dziwi mnie tylko, że nikt nie przyszedł z problemem badań do mnie, tylko wolał jątrzyć w internecie i wśród strażaków. Jak tylko się o sprawie dowiedziałem natychmiast ją przyspieszyłem. Przypominam też, że nie podejmuję indywidualnie decyzji o wydawaniu pieniędzy, np. na samochody dla strażaków. Takie wydatki musi zaakceptować Rada Miejska. Nic nie stoi na przeszkodzie, by radni podjęli uchwałę zobowiązującą burmistrza do kupna samochodu, ale jednocześnie ze wskazaniem źródła finansowania – czyli komu te pieniądze zabrać – wyjaśnia burmistrz.

– Zaskoczony też jestem pytaniem, jakobym zmuszał strażaków do usuwania barszczu Sosnkowskiego. Po prostu w internecie zobaczyłem, jak w innej gminie strażacy usuwali tę roślinę. Zapytałem więc czy nasi strażacy też by nie mogli tego zrobić? Jeżeli ktoś zna jakikolwiek dowód, że zmuszałem do czegokolwiek strażaków, chętnie się z nim zapoznam – kończy Stanisław Piechula.

Dodaj komentarz