Cięcie po ofiarach, czyli pieniądze przeznaczone na remont miejsca pamięci pójdą na ławki przy tężni 

0
Tablica z nazwiskami ofiar egzekucji w Tychach; fot. ZB

W czasie II wojny światowej Niemcy przeprowadzili w Tychach egzekucję pięciu Polaków. Prawie 20 lat później miejsce kaźni przy obecnej ul. Kościuszki upamiętniono obeliskiem i tablicą. W 2020 r. zaplanowano tu remont. Miał kosztować 26 tys. zł, ale prezydent Tychów obwieścił, że konieczne są cięcia wydatków i pieniądze z tego zadania należy przeznaczyć na pilniejszą obecnie potrzebę, jaką jest postawienie ławek przy tężni solankowej. Większość Rady Miasta poparła prezydenta. Potrzeba remontu miejsca kaźni, jako drugoplanowa, ma być wykonana później, i to pod warunkiem, że znajdą się na ten cel pieniądze zaoszczędzone na przetargach.

Mijając obelisk przy ul. Kościuszki w Starych Tychach, niewielu wie jakie ofiary są tu upamiętnione. Wmurowana tablica głosi co prawda: „22 WRZEŚNIA 1944 ZGINĘLI Z RĄK OKUPANTA NIEMIECKIEGO ADAM KASPRZAK lat 38 TADEUSZ LOMPA lat 19 STEFAN NOWOCIEŃ lat 32 EDMUND RATAJCZAK lat 32 RYSZARD TKOCZ lat 28 CZEŚĆ ICH PAMIECI”, ale niczego więcej nie można się z niej dowiedzieć, a jest to miejsce szczególne – jedyne takie w Tychach (tragiczne wydarzenia, do których doszło tu 76 lat temu szczegółowo opisuje Jarosław Jędrysik w artykule opublikowanym w „Nowym Info” nr 12 z 9.06.2020r.).

W czasie II wojny światowej Tychy były niewielkim miastem. Jedną z głównych ówczesnych ulic była prowadząca do rynku Adolf Hitler Stasse (dzisiejsza ul. Kościuszki). To tu 22 września 1944 r. dokonano publicznej egzekucji. Zabiegał o nią burmistrz Tychów Herbert Reimann. Problemów z wyznaczeniem skazańców nie było, wszak niedaleko był KL Auschwitz. Gdy już wszystkie formalności zostały załatwione burmistrz polecił wybudować szubienicę. W wyznaczonym dniu przywieziono tu pięciu Polaków. Przed założeniem pętli wstrzyknięto im w języki substancję, uniemożliwiającą mówienie. W ten sposób Niemcy zabezpieczyli się przed okrzykami lub głośnymi słowami modlitwy skazańców. Wyrok wykonano.

W 1963 r. na miejscu kaźni utworzono mały placyk, na którym postawiono obelisk i wmurowano tablicę. Fakt, że ofiary oficjalnie upamiętniono w czasach, gdy Polską rządzili komuniści (dla których żołnierze Armii Krajowej byli „zaplutymi karłami reakcji”), stworzyło pokutujący do dzisiaj błędny przekaz, że w tym miejscu Niemcy dokonali egzekucji tylko na komunistach.

Śmierć równa wszystkich, ale pamięć domaga się prawdy. To obowiązek żyjących. Wśród zamordowanych był tylko jeden komunista (Adam Kasprzak). Razem z nim stracono w Tychach żołnierzy Armii Krajowej, np. pochodzącego z Sosnowca podporucznika Stefana Nowocienia ps. „Sztygar”, komendanta sosnowieckiego inspektoratu AK, żołnierza Kedywu.

Od egzekucji minęło 76 lat, od postawienia obelisku – 57. Obecne władze Tychów uznały, że miejsce, w którym upamiętniono śmierć polskich patriotów, jest w takim stanie, że wymaga remontu. W tegorocznym budżecie przeznaczono na ten cel 26 tys. zł – informował Andrzej Dziuba, prezydent Tychów. Podczas sesji Rady Miasta, która odbyła się 28 maja br., okazało się, że prezydent wycofuje pieniądze z tego zadania, by przeznaczyć je na ławki przy tężni solankowej. Radny Dariusz Wencepel (Stowarzyszenie Tychy Naszą Małą Ojczyzną) poprosił o wyjaśnienie, dlaczego pieniądze z tak zacnego zadania, jakim jest remont miejsca upamiętniającego niemiecką zbrodnię, przeznacza się na zupełnie nowe działanie –  budowę „trzech ławeczek” w parku przy tężni.

– Czy to jest aż tak ważne zadanie, aby odstępować od remontu miejsca pamięci? – wątpił  radny Dariusz Wencepel i zapowiedział, że będzie głosował przeciw.

Z wyjaśnieniami pospieszył prezydent Tychów Andrzej Dziuba. Tłumaczył, że obelisk i jego otoczenie, przy ul. Kościuszki nie są aż w takim stanie, że wymagałyby natychmiastowego remontu. Zresztą w miarę  tłumaczenia się prezydent uznał, że nie chodzi nawet o remont, ale o kosmetykę tego miejsca. Tymczasem epidemia COVID-19 zmniejszy wpływy do budżetu, a to wymusza cięcia wydatków. Siłą rzeczy w pierwszej kolejności będą realizowane zadania mające zaspokoić potrzeby najpilniejsze, pierwszoplanowe, a prace przy obelisku – jak wyznał prezydent – nie są czynnością pierwszoplanową. Kolejnym argumentem miał być fakt, że miejsce to jest rzadko odwiedzane – raz na rok, dwa razy w roku – z okazji uroczystości patriotycznych.

Co zatem, zdaniem prezydenta Tychów, jest aż tak pilną potrzebą miasta, że na jej zaspokojenie trzeba nagle wydać pieniądze przeznaczone pierwotnie na polepszenie stanu miejsca pamięci po zamordowanych Polakach? Potrzebą taką jest postawienie trzech ławek przy tężni solankowej w Parku Południowym. Wraz z uporządkowaniem terenu realizacja tego zamysłu pochłonąć ma ok. 100 tys. zł, bo dzisiaj, jak można było zrozumieć, oddychanie przy tężni nie jest komfortowe.

– Próbowaliśmy łatać tę sytuację, stawiając leżaki – skalę problemu z powagą nakreślał prezydent Andrzej Dziuba. – No, te leżaki, niestety, częściowo czasami ginęły. Jest kłopot ze zbieraniem tych leżaków, rozstawianiem.

Dlatego, jak oznajmił prezydent, postanowiono zrobić trzy ładne, dwustronne, 10-metrowe ławki i uporządkować teren, bo jest to, jak można było usłyszeć, pilniejsza potrzeba niż remont pomnika. A jak prezydent ustalił gradację tej pilności? Wyjaśnił to zwracając się do radnego Wencepla:

– Poza pańskim głosem nie mieliśmy od mieszkańców żadnych głosów dotyczących tego, że otoczenie pomnika musi być natychmiast wyremontowane – mówił prezydent Dziuba. – Natomiast bardzo wiele głosów, również od państwa radnych, było takich, by poprawić to miejsce [teren przy tężniach – przyp. ZB], które służy przecież mieszkańcom. Bardzo dużo telefonów było w tej sprawie.

Prezydent deklarował, że jest za tym, aby miejsce pamięci przy ul. Kościuszki wyglądało jak najbardziej elegancko i zostanie to zrobione, ale, jak stwierdził, nie jest to potrzeba pierwszej kolejności.

– Jeżeli mam wybierać spośród tych dwóch rzeczy proponujemy państwu zrobienie najpierw ławek przy tężni – stwierdził prezydent Andrzej Dziuba. – A po jakimkolwiek przetargu, jak zostanie tych 26 tys. zł (tyle zdjęliśmy z tego otoczenia pomnika), to natychmiast je przekażemy [na remont pomnika] i jeszcze w tym roku zrobimy.

Na sesji radny Grzegorz Kołodziejczyk (PiS) jako pierwszy poparł prezydenta Dziubę. Zaraz po nim poparcie zadeklarowała przewodnicząca Rady Miasta Tychy Barbara Konieczna (z proprezydenckiego Klubu Radnych Stowarzyszenie Inicjatywa Tyska). Anita Skapczyk (przewodnicząca klubu PiS) publicznie wyraziła sprzeciw wobec takiego przesunięcia pieniędzy.

W 25-osobowej Radzie Miasta Tychy ostatecznie 17 radnych głosowało za przyjęciem uchwały zawierającej zdjęcie pieniędzy z remontu pomnika i przeznaczeniem ich na ławki przy tężni. Byli to: Karolina Chemicz-Pałys, Wojciech Czarnota, Lidia Gajdas, Grzegorz Gwóźdź, Jarosław Hajduk, Michał Kasperczyk, Grzegorz Kołodziejczyk, Barbara Konieczna, Patrycja Kosowska-Pawłowicz, Krzysztof Król, Anna Krzystyniak, Magdalena Łuka, Aleksandra Pabian, Urszula Paździorek-Pawlik, Sławomir Sobociński, Józef Twardzik, Rafał Żelazny. Przeciw głosowali: Edyta Danielczyk, Marek Gołosz, Andrzej Kściuczyk, Iwona Oleksiak, Anita Skapczyk, Dariusz Wencepel, Sławomir Wróbel, Aleksandra Wysocka-Siembiga.

W kontekście budowy ławek kosztem (na razie) remontu miejsca, gdzie Niemcy zamordowali Polaków, warto przypomnieć dwa fakty. Pierwszy ilustruje stosunek prezydenta do miejsc pamięci, drugi przedstawia kontekst ekonomiczny dyskutowanego na sesji przedsięwzięcia.

Od 2010 r. w Czułowie znowu stoi pomnik Poległych Powstańców Śląskich. Pierwowzór tego monumentu wzniesiono w 1937 r. w miejscu gdzie 17 sierpnia 1919 r. podczas I Powstania Śląskiego poległ w walce z Niemcami pierwszy powstaniec – czułowianin Franciszek Mróz. W 1939 r., po wtargnięciu na tę ziemię hitlerowców, pomnik zburzono. Cenę jaką przyszło zapłacić przy tej okazji czułowianom najlepiej ilustruje los inicjatora budowy pomnika, powstańca śląskiego – Józefa Dedy. Gestapo aresztowało go już we wrześniu 1939 r. Był najpierw więźniem obozu koncentracyjnego Dachau, później Buchenwaldu, a następnie Mauthausen. Tam Niemcy zamordowali go w 1940 r.

17 sierpnia 2011 r., właśnie przed tym czułowskim pomnikiem, odbywały się uroczystości upamiętniające 92. rocznicę wybuchu I Powstania Śląskiego. Prezydent Tychów Andrzej Dziuba wyznaczył do udziału w tych obchodach swojego zastępcę. Co sam w tym czasie robił? Na stadionie zimowym w Tychach oglądał towarzyski mecz hokejowy GKS Tychy – Cracovia. Sześć lat później, 11 listopada 2017 r., podczas Narodowego Święta Niepodległości obchodzonego na pl. Wolności w Tychach, właśnie pod pomnik w Czułowie zaprosiła mieszkańców zastępczyni prezydenta (Andrzeja Dziuby nie było, wziął urlop). Zaprosiła, ale sama w Czułowie się nie zjawiła. Nie zjawił się też żaden inny wiceprezydent. Prezydenckie kwiaty przywiozła straż miejska, a złożył je radny z klubu Inicjatywa Tyska, w którym nawet ówczesny szef tego klubu – Józef Twardzik, nie rozpoznał prezydenckiego przedstawiciela.

Teraz kontekst ekonomiczny. Przypomnijmy, z zadania remontu miejsca pamięci przy ul. Kościuszki zdjęto 26 tys. zł, bo zabrakło pieniędzy, by postawić ławki. A ciekawe kto z władz miasta pamięta ozdoby, które w krótkim okresie świątecznym 2019/2020 pojawiły się chociażby na pl. Baczyńskiego i na rynku, a więc niedaleko obelisku przy ul. Kościuszki. Otóż tylko za wypożyczenie świecącej atrapy karuzeli, którą ustawiono na pl. Baczyńskiego, miasto zapłaciło prawie 40 tys. zł.

Zdzisław Barszewicz

Artykuł „Cięcie po ofiarach” ukazał się w dwutygodniku „Nowe Info” nr 12 z 9.06.2020 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here