GKS Tychy awansował do 1/4 finału Pucharu Polski

0
Z prawej Marcin Biernat, strzelec drugiej bramki dla GKS-u; fot. Łukasz Sobala

Do sezonów 1976/77 i 1995/96 dołączył 2019/20. W tych trzech edycjach Pucharu Polski piłkarze GKS Tychy docierali do ćwierćfinału. W tym roku udało się to zrobić wygrywając z Łódzkim Klubem Sportowym 2:0 po trafieniach Szumilasa i Biernata. Oba gole padły w drugiej połowie meczu, a po spotkaniu kibice wykrzyczeli w stronę piłkarzy „Do Warszawy na majówkę!”

Szkoleniowiec łodzian Kazimierz Moskal wystawił na pucharowy mecz jedenastkę złożoną z zawodników rzadziej występujących w PKO Ekstraklasie. Na ławce rezerwowych usiedli liderzy ŁKS: Arkadiusz Malarz, Jan Sobociński, Dani Ramirez czy Łukasz Piątek. W szeregach tyszan zabrakło zaś Łukasza Grzeszczyka, który narzekał na drobny uraz.

Pierwsze minuty były dość wyrównane, ale zespołowi gospodarzy udało się stworzyć pierwsze okazje za sprawą Mateusza Piątkowskiego i Marcina Biernata. Ze strony gości szczęścia próbował Maciej Wolski, ale jego uderzenie było niecelne. Zespół przyjezdnych od pierwszej minuty agresywnie doskakiwał do rywali, przez co GKS miał nieco problemów z wyprowadzeniem piłki. W 15. minucie tyscy piłkarze stworzyli ładną akcję, którą strzałem z dystansu zakończył Łukasz Moneta. Wynik wciąż wskazywał bezbramkowy remis.

Przez dłuższy czas pierwszej części meczu ciężar gry spoczywał w środkowej strefie boiska. Dobre kilkanaście minut kibice, którzy zdecydowali się oglądać mecz z trybun, nie oglądali ciekawszych fragmentów. Później jednak GKS kilkukrotnie podniósł im puls. W 29. minucie Keon Daniel popisał się kapitalnym podaniem za formację obrony do Bartosza Szeligi. Obrońca Trójkolorowych jednak zamiast huknąć na bramkę strzeżoną przez Dominika Budzyńskiego, podawał do nikogo. To mogło się błyskawicznie zemścić, bo już pół minuty później w klarownej sytuacji znalazł się Piotr Pyrdoł. Pomocnik ŁKS, na szczęście dla kibiców gospodarzy, nie trafił.

Przed niezłymi szansami na otworzenie wyniku stawali jeszcze tyszanie. Moneta, Szeliga oraz Sołowiej. Szczególnie blisko był ten ostatni. Po wybornej wrzutce Wojciecha Szumilasa z rzutu wolnego, obrońca GKS miał jedynie dostawić nogę. Zabrakło kilku centymetrów.

ŁKS drugą połowę mógł rozpocząć od gola. Po szarży Jana Grzesika prawą stroną, z piłką w polu karnym znalazł się Michał Trąbka i obrońcy w ostatniej chwili zablokowali. Za chwilę z drugiej strony dobre podanie dostał Szumilas i 23-letni pomocnik powinien był strzelić znacznie lepiej. Ale to i tak nic w porównaniu z sytuacją Stebleckiego. Były zawodnik m.in. holenderskiego SC Cambuur otrzymał podanie niemal na pustą bramkę od Monety – trafił tylko w boczną siatkę. Ogólnie jednak w pierwszym kwadransie drugiej części meczu przewagę mieli goście i niewiele brakowało do gola – zza szesnastki uderzał Trąbka, a Jałocha z trudem sparował na bok.

Kilka minut później kolejna wymiana ciosów. Na bramkę GKS strzelał wprowadzony w przerwie Adam Ratajczyk, na bramkę ŁKS Steblecki oraz Szumilas. Ten drugi po ziemi przymierzył z ponad 20 metrów, Budzyński już miał piłkę w rękach, ale przepuścił ją między nogami i ponad 4 tysiące kibiców na stadionie eksplodowało z radości. Tyszanie się nie ociągali i chwilę później strzelili drugiego gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, pojedynek główkowy wygrał Biernat i dał drugie trafienie gospodarzom.

Po tym trafieniu tyszanie zostali zepchnięci do głębokiej defensywy. Łodzianie próbowali z całych sił zdobyć gola kontaktowego i prawie im się to udało, bo w poprzeczkę trafił Kamil Juraszek, a moment później w słupek Kamil Rozmus. Goli przy ulicy Edukacji już jednak nie zobaczyliśmy, a GKS Tychy dołączył do grona ćwierćfinalistów Pucharu Polski 2019/20.

Mecze kolejnej rundy odbędą się w połowie marca, a o tym z kim tyszanie zmierzą się w dalszej fazie zadecyduje losowanie.

4 grudnia 2019, Stadion Miejski w Tychach

GKS Tychy – ŁKS Łódź 2:0 (0:0)

Bramki: 72’ Szumilas, 80’ Biernat

GKS: Jałocha – Mańka, Biernat, Sołowiej, Szeliga – Steblecki, J. Piątek, Daniel, Szumilas, Moneta (89’ Połap) – Piątkowski (83’ Lewicki).

ŁKS: Budzyński – Rozmus, Rozwandowicz, Juraszek, Grzesik, Trąbka, Guima (65’ Piątek), Pyrdoł, Bryła (46’ Ratajczyk), Kujawa.

Żółta kartka: trener Tarasiewicz – Pyrdoł.

Widzów: 4418

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here