Proces dyrektora MOPS-u w Bieruniu. „Zamierzasz płakać? Nie rób z siebie ofiary”

0
Zeznaje poszkodowana S. S. Z prawej oskarżony Piotr Ć.; fot. J. Jędrysik
Reklama

We wtorek 12 października w Sądzie Rejonowym w Tychach (Wydział Karny) odbyła się kolejna rozprawa, w której na ławie oskarżonych zasiada Piotr Ć., dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bieruniu. Prokuratura zarzuca mu m.in., że w latach 2016–2019 psychicznie znęcał się nad podwładnymi i naruszał ich prawa pracownicze. Na październikowej rozprawie przesłuchiwana była S. S., kolejna z poszkodowanych kobiet i jednocześnie oskarżycielka posiłkowa w tej sprawie.

Na poprzedniej rozprawie (27 września br.) S. S. wypowiedziała się swobodnie odnośnie zarzutów postawionych Piotrowi Ć. 12 października sędzina odczytała zeznania, które poszkodowana złożyła podczas postępowania policyjnego. Pracownica MOPS-u podtrzymała je w całej rozciągłości. Większość wątków z tych zeznań przytaczano już na sali sądowej. Jednak kilka było nowych.

Oskarżony straszył burmistrzem Bierunia i mówił, że rozwali cały dział w MOPS-ie. Kiedyś wziął kartkę z drukarki i powiedział S. S., że wypisze na niej wszystkie jej negatywne cechy. „Zamierzasz płakać? Nie rób z siebie ofiary” – miał powiedzieć do poszkodowanej.

Targanie spodni burmistrza

S. S. mówiła, że znalazła się na celowniku dyrektora, kiedy zaczęła wstawiać się za innymi, nękanymi pracownikami. Wedle zeznań S. S. o poszkodowanej I. G. dyrektor mówił, że jest pijaczką, że „targała spodnie burmistrzowi”. – Kiedy I. G. ze stresu nabawiła się choroby skóry, oskarżony mówił mi, żebym się do niej nie zbliżała, bo ma grzybicę.

Babochłop, kłamliwa świnia

Z zeznań złożonych przez S. S. w komendzie policji wynikało, że jednej z pracownic dyrektor kazał sprzątać śmieci. Kiedy na skutek nękania przez oskarżonego ta pracownica gorzej poczuła się w pracy, dyrektor to zbagatelizował. – O innej podwładnej oskarżony mówił: babochłop, śmieciara. Komentując jej nadwagę twierdził, że jest ona w „ciąży spożywczej”. Tę uwagę słyszało kilka osób na szkoleniu, również osoba szkoląca. Sugerował, żeby uważać na tę koleżankę, bo ma chorobę zakaźną. O kolejnej pracownicy dyrektor powiedział „kłamliwa świnia”.

Reklama

Nakłanianie do głosowania na burmistrza Grzesicę

Przed wyborami samorządowymi w 2018 r. oskarżony nakłaniał pracowników do głosowania na Krystiana Grzesicę. Dyrektor miał sondować polityczne sympatie podwładnych. Wywierał presję. Mówił im, że ma nadzieję, iż ich rodziny też wiedzą na kogo głosować. Kto miał inne poglądy związane z wyborami, narażał się na nieprzyjemności. Kiedyś dyrektor zobaczył plakat wyborczy konkurenta burmistrza, wiszący naprzeciwko budynku MOPS-u. Bardzo się wtedy zdenerwował i szukał kogoś, kto ten plakat zerwie.

Z zeznań S. S. odczytanych przez sędzinę wynikało, że przed wyborami samorządowymi kierownik MOPS-u – zamiast zajmować się pracą – zaangażowany był w kampanię wyborczą burmistrza. Jeździł z plakatami, a robotę w biurze wykonywała za niego inna pracownica.

Pewnie coś źle zrobicie. On jest bardzo lubiany”

W odczytanych zeznaniach pojawiła się sprawa spotkania pracowników MOPS-u z burmistrzem Grzesicą w październiku 2019 r. Dotyczyło ono zachowania dyrektora Ć. Burmistrz miał być nim zszokowany. Według S. S. – pomimo tego szoku – burmistrz potem nie zrobił w tej sprawie nic konstruktywnego.

Rozprawa w dniu 12.10.2021 r. Z prawej oskarżony Piotr Ć.; fot. J. Jędrysik

Na spotkaniu z burmistrzem obecna była też radna miejska Krystyna Wróbel. Według poszkodowanej S. S. radna powiedziała: „Czym sprowokowaliście dyrektora, że taki nerwowy? Pewnie coś źle robicie. On jest bardzo lubiany, czego od niego chcecie? Tyle razy byłam w MOPS-ie i nie widziałam, żeby coś złego się działo”. Inny razem radna miała zwrócić się do S. S.: „Ale wy jesteście paple”.

Zobaczcie, jaki ma tu burdel”

Adwokat pokrzywdzonych zapytała S. S., czy przypomina sobie jeszcze jakieś przykłady naruszenia praw pracowniczych przez dyrektora, inne niż dotychczas przedstawiono?

Pokrzywdzona mówiła, że oskarżony zakazał jej wydać świadectwo pracy kobiecie, która zwolniła się z MOPS-u, chociaż to obowiązek pracodawcy. Robił to złośliwie, bo był na nią obrażony. Wcześniej szukał na nią haków, a ona uniosła się honorem i zwolniła się.

Innym razem dyrektor kazał pracownikom klikać w oświadczenie majątkowe swojej zastępczyni. W Internecie nabijał się licznik oglądalności tego oświadczenia. To stresowało zastępczynię, a oskarżony dobrze się tym bawił. Mówił, że sam wiele razy klikał w ten dokument.

S. S. zeznała, że pracownicy byli angażowani do prac fizycznych, które nie figurowały w wykazie ich obowiązków. Chodziło o mycie podłóg i okien, malowanie ścian, zajmowanie się roślinnością wokół budynku MOPS-u, koszenie trawy, wnoszenie i ustawianie mebli w mieszkaniach chronionych.

Poszkodowana opowiedziała, jak dyrektor otworzył drzwi do jej biura oraz do sekretariatu, gdzie znajdowali się inni pracownicy. Oskarżony wszedł potem do jej biura, podszedł do szafy i jednym ruchem ręki zrzucił segregatory. – Stałam bez ruchu. Zaniemówiłam. Wtedy dyrektor poprosił do mojego pokoju pracowników z sekretariatu, mówiąc: „Zobaczcie jaki ma tu burdel. Teraz to posprzątaj”. Nie zrobiłam tego. Po dwóch godzinach dyrektor zapytał: „Nic z tym nie zrobiłaś. Posprzątaj to, bo dokumenty muszą być w szafie”. Posprzątałam… Potem zadzwoniła do mnie jedna z koleżanek, które były w sekretariacie. Przeprosiła mnie, że nie zareagowała, ale ją zamurowało – zeznała S. S.

Innym razem dyrektor wszedł nerwowy do biura poszkodowanej. – Wziął segregator z dokumentami rodzin, którymi się zajmowałam. Zapytał: „Powiedź, co dobrego zrobiłaś dla MOPS-u”. Opowiadał o rodzinach nieprawdziwe rzeczy, które stawiały je w złym świetle. Pytał: „Myślisz, że ktoś z nich cię lubi?”. Jednocześnie sugerował, że jestem nieudolna i będzie nieszczęście, że przyjadą media i będę winna wszystkiemu. Krzyczał na mnie, ale kiedy weszła do pokoju inna pracownica, momentalnie zmienił wyraz twarzy i serdecznie przywitał koleżankę. Ona z kolei mówiła, że szukała dyrektora po całym MOPS-ie, ale krzyki doprowadziły ją do mojego biura.

Wniosek o zawieszenie w obowiązkach

Poszkodowana ponownie podkreśliła, że dyrektor stwarzał wokół pracowników, których nękał, atmosferę zagrożenia i niepewności. – Kiedyś wziął moją teczkę osobową. „To będzie dyscyplinarka. Jadę do burmistrza” – mówił. Twierdził, że jeszcze będę gorzko płakać. Wiele razy komunikował mi, że jestem niewdzięczna. Oczekiwał ode mnie wdzięczności.

Adwokat poszkodowanych pytała S. S. jak obecnie wyglądają relacje pomiędzy dyrektorem a pracownikami w MOPS-ie? – Cały czas sytuacja jest napięta. Oskarżony podzielił pracowników na lojalnych i nielojalnych. Uprzedzał moje koleżanki, żeby ze mną nie rozmawiały. Szerzy się ostracyzm środowiskowy wobec nas – mówiła poszkodowana.

W związku z powyższą odpowiedzią, adwokat pracownic MOPS-u zapowiedziała złożenie wniosku o zawieszenie oskarżonego w obowiązkach dyrektorskich.

Sędzina stwierdziła jednak, że obecna sytuacja w MOPS-ie nie jest przedmiotem tej rozprawy. Taki wniosek adwokat może złożyć w odrębnym postępowaniu.

Adwokat prosi o nazwiska pracowników

Adwokat oskarżonego poprosiła S. S. o nazwiska pracowników MOPS-u, którzy według poszkodowanej mieli być w różny sposób prześladowani.

S. S. nie chciała podać personaliów. Obawiała się, że oskarżony będzie zastraszał tych pracowników. Sędzina jednak nakazała podanie nazwisk, bowiem obrona oskarżonego ma prawo do weryfikacji zeznań poszkodowanej.

S. S. powiedziała komu konkretnie dyrektor nie chciał wydać świadectwa pracy, komu kazał myć podłogi i okna czy kosić trawę. Poszkodowana podała 6 nazwisk koleżanek, które miały być ośmieszane przez dyrektora. Wymieniła też 6 nazwisk osób, o których dyrektor miał mówić źle w jej obecności.

Zadzwonił, że ma zawał

Adwokat dyrektora pytała poszkodowaną S. S. jak poznała oskarżonego? Jakie były ich relacje przed okresem objętym zarzutami (2016-2019)? Czy spotykała się z dyrektorem prywatnie? Czy była u niego w mieszkaniu? Czy inni pracownicy też bywali w domu dyrektora i czy on bywał u nich? Jak wyjaśniła adwokat, pytania te miały wykazać, że oskarżonego łączyły z poszkodowaną serdeczne relacje.

S. S. wyjaśniała, że dyrektora poznała w 2012 r. w miejscu pracy – w MOPS-ie. Początkowo relacje z oskarżonym były różne – od dobrych, poprzez neutralnych, po złe. Poszkodowana raz była z dyrektorem na balu charytatywnym organizowanym przez burmistrza jako osoba towarzysząca. Dyrektor poprosił ją o to, bo na tej imprezie w zwyczaju było pojawiać się z kimś z pracy. Na bal przychodzili bowiem m.in. pracownicy świetlic socjalnych, MOPS-u i innych podmiotów gminy. W kolejnych edycjach balu dyrektorowi towarzyszyły inne pracownice.

Oskarżony raz był w domu S. S., bo chciał wiedzieć gdzie mieszka. Poszkodowana zaprzeczyła, że dyrektor pomagał jej w przeprowadzce i pośredniczył w załatwieniu jej mebli. Jedynie w 2017 r. załatwił jej używane krzesło biurowe. Poszkodowana powiedziała, że dyrektor bywał też w domach innych podwładnych. Podała 5 nazwisk

Poszkodowana raz była w mieszkaniu dyrektora. Zadzwonił bowiem do niej, że ma zawał serca i karetka jest w drodze. Kiedy S. S. dotarła do mieszkania oskarżonego, wychodzili z niego ratownicy medyczni. S. S. została w jego mieszkaniu pół godziny. Kobieta zeznała, że dyrektor wykonywał telefony związane ze stanem swojego zdrowia także do 2-3 innych podwładnych.

S. S. była raz na imprezie prywatnej, na której był również oskarżony. Odbyła się ona w mieszkaniu I. G., jednej z poszkodowanych pracownic. Na imprezie byli pracownicy MOPS-u. Pito tam alkohol.

– Oskarżony nalegał, aby zabrać go na wycieczkę samochodową do Krakowa. Wybierałam się tam z koleżankami z pracy. Z uprzejmości zgodziłyśmy się na to. Byliśmy też na wyciecze do Czech, zorganizowanej przez gminę dla mieszkańców Bierunia – zeznała S. S.

Jarosław JĘDRYSIK

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here