Protest w Imielinie. „Ręce precz od naszych domów!”

1
Pikieta w centrum Imielina; fot. Mirosław Leszczyk

W centrum Imielina 14 września odbył się protest przeciwników planów kopalni Piast-Ziemowit (należącej do Polskiej Grupy Górniczej), która zamierza wydobywać węgiel w północnej części miasta. Część mieszkańców obawia się dużych szkód górniczych w związku z tym, że złoża znajdują się płytko, a eksploatowane mają być metodą na zawał. Mieszkańców popierają władze miasta. Pikietę zorganizowało Stowarzyszenie „Zielony Imielin”.

Na ryneczku w Imielinie, wedle organizatorów, zgromadziło się ok. 200 osób. Byli wśród nich mieszkańcy Imielina, ale także Kosztów i Dziećkowic, aktywiści ekologiczni, burmistrz miasta i politycy PO. Niektóre z przybyłych osób trzymały transparenty. Ich treść brzmiała m.in.: „Zielony Imielin – tak. Czarny Imielin – nie”, „Węgiel musi odejść”, „Nawet małe dziecko wie – kopalnia w XXI wieku nie!” (ten napis trzymała kilkuletnia dziewczynka), „Będą szkody, nie będzie odszkodowań”.

Płytko i na zawał

Pikietę prowadzili przedstawiciele Stowarzyszenia „Zielony Imielin”. Przez megafony wskazywano na zagrożenia, jakie będzie niosła eksploatacja złóż węgla w północnej części miasta. Zalegają one bowiem bardzo płytko (nawet 180 metrów) i mają być prowadzone metodą na zawał (po ich wybraniu będzie tworzyła w wyrobiskach pustki, które będą się zapadały). – Według ekspertyzy zleconej przez miasto mogą powstawać szkody górnicze 3, 4 i 5 kategorii. Tam nie powinny znajdować się żadne zabudowania, a są nasze domy. Około 3 tys. domów. Budowanych bez zabezpieczeń, m.in. wzmocnień fundamentów, bo kopalnia zapewniała nas, że wydobycia tam nie będzie – mówiła prowadząca protest sugerując, że w ten sposób kopalnia zaoszczędziła na dopłatach do wzmocnień fundamentów budujących się domów.

Podczas protestu stwierdzono również, że inwentaryzacja budynków na terenie planowanego wydobycia, dokonana przez kopalnię, a mówiąca, że 80 proc. obiektów jest chroniona, jest pobieżna, a tym samym nierzetelna. Mówiono o zagrożeniach fedrowania także dla stosunków wodnych w Imielinie i regionie oraz dla sieci gazowej.

Hasła, gwizdki i trąbki

Wypowiedzi prowadzących pikietę przerywał hałas gwizdków i trąbek, które wzięli ze sobą uczestnicy zgromadzenia. Co jakiś czas skandowano także hasła, m.in.: To my płacimy za czarne złoto”, „Nie dla wydobycia pod Imielinem”, „Ręce precz od naszych domów”, „Bałaganu narobicie, szkód nie naprawicie”.
Organizatorzy pikiety mówili, że inwestor (Polska Grupa Górnicza) stroni od bezpośrednich spotkań z mieszkańcami, ale kiedy protest części imielinian się nasilił, w mediach przedstawiani są oni przez PGG jako histerycy. – My po prostu nie chcemy drugiego Bytomia w Imielinie – stwierdzono.  Na zakończenie protestu jego uczestnicy chwycili się za ręce, tworząc „Łańcuch rąk dla Imielina”.

Burmistrz: popieramy mieszkańców. Będą problemy

– Podzielamy obawy mieszkańców. Chcemy zastopować dalszą degradację Imielina. Mamy przykre doświadczenia z kopalnią jeszcze z lat 80. i 90., kiedy eksploatowała węgiel w zachodniej części miasta, a teraz na południu. Wiemy, jakie z tym wiążą się problemy – mówił na pikiecie burmistrz Jan Chwiędacz.
– Nie ma wydobycia bez szkód. Przyznają to górnicy i ich zwierzchnicy. Kopalnia zamierza oczywiście szkody naprawiać, ale nie jest to robione należycie. Mamy tereny w Imielinie, które od 20 lat są prawie trzymetrowym zapadliskiem. Od 20 lat nie są rekultywowane. Regulacja potoku Imielinka od pięciu lat utknęła na etapie projektowania. Lista takich trudnych spraw z kopalnią jest dłuższa – zapewniał burmistrz Imielina.
– Można się bogacić, ale nie kosztem sąsiadów i środowiska. Wiedzą to nasi przedsiębiorcy, ale nie dochodzi to jeszcze do kopalni. Nie mogą oszczędzać na technologii wydobycia i pracy górników, będą więc oszczędzać na kosztach likwidacji szkód górniczych. Cena węgla nie może przecież wzrastać – mówił Jan Chwiędacz.
– Dziwię się dyrektorowi Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, że dał zielone światło kopalni do eksploatacji złoża „Imielin Północ”, pomimo takich zagrożeń dla zasobów wodnych oraz flory i fauny. RDOŚ uzasadniał zgodę na fedrowanie tym, że najważniejsze jest zapotrzebowanie energetyczny kraju. Czegoś tu nie rozumiem? Przecież dla Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska najważniejsze powinno być… środowisko. Bezpieczeństwem energetycznym powinny martwić się inne organy. Widocznie mamy tu do czynienia z polityką – stwierdził burmistrz Chwiędacz. W ten sposób burmistrz odniósł się do wydania 21 sierpnia br. przez RDOŚ – na wniosek PGG – rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji środowiskowej dla złoża Imielin-Północ.

Zaleje nas woda

Przypomnijmy, że wedle Stowarzyszenia „Zielony Imielin” najpoważniejszym zagrożeniem planowanego wydobycia węgla jest zakłócenie stosunków wodnych w mieście. „Zdaniem ekspertów zdewastowany lub zniszczony zostanie naturalny zbiornik wody podziemnej (GZWP 452) leżący pod Imielinem, Chrzanowem i Jaworznem, który należy do państwowych strategicznych zasobów wodnych, zabezpieczający wodę pitną dla mieszkańców całego regionu Śląska i części Małopolski. Istnieje realne ryzyko, że na skutek działalności górniczej woda z tego zbiornika stanie się niezdatna do picia. Poważnie zagrożony uszkodzeniem ma być również powierzchniowy zbiornik wody pitnej Dziećkowice, który obecnie zaopatruje w wodę jedna trzecią Aglomeracji Śląskiej. „Wreszcie poważnym problemem będą zrzuty zanieczyszczonej metalami ciężkimi i szlamem wody z wyrobisk kopalnianych do Wisły. (…) Spowodowane eksploatacją osiadanie terenu (4-6 m wg. umiarkowanych prognoz) pogłębi dewastację cieku Imielinka, będącego głównym odwodnieniem teren miasta. Eksperci twierdzą, że powstanie na tym cieku rozlewisko wody o powierzchni ok. 10 km kw., a wtedy podtopionych zostanie wiele domów i sąsiadujące z nimi tereny zielone i pola uprawne” – czytamy w nadesłanym do redakcji komunikacie.

Odwołali się 

Obecnie protestujący mieszkańcy i samorząd Imielina oczekują na rozpatrzenie przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Warszawie odwołań od pozytywnej dla kopalni decyzji środowiskowej Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach. Władze Imielina wystosowały do władz krajowych i wojewódzkich, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach oraz do PGG pismo wyrażające stanowczy sprzeciw wobec planowanej eksploatacji węgla. Sprzeciw podpisało ponad tysiąc mieszkańców.
Imielińskie organizacje ekologiczne zorganizowały kampanię „Ratujmy Imielin” oraz pikietę przed siedzibą RDOŚ w Katowicach w maju ubiegłego roku, w której udział wzięło ponad sto osób. Aktywiści w imieniu mieszkańców spornych terenów protestowali przeciwko planowanej eksploatacji w Brukseli podczas Platformy dla Regionów Węglowych w Procesie Transformacji oraz na konferencji klimatycznej COP24 w Katowicach.

1 KOMENTARZ

  1. ŚLĄSK SŁYNĄCY Z WYDOBYCIA WĘGLA, A „ŚLĄZACY” PrOtestują i domagają się likwidacji wydobycia węgla??? Czy to nie jest POmieszanie z POplątaniem…?????!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz