Sztandar święcili tuż przed stanem wojennym

0
Działacze NSZZ Solidarność Zakładu Elektroniki Górniczej z lat 80. Sztandar trzyma Gerard Nebroj, który dzierżył go w dłoniach także w grudniu 1981 r., podczas jego poświęcenia; fot. J. Jędrysik

Dziś (4 grudnia) w kościele pw. św. Marii Magdaleny w Tychach odprawiona została msza św. w 35. rocznicę poświęcenia sztandaru NSZZ Solidarność Zakładu Elektroniki Górniczej. Było to na początku grudnia 1981 r. Dziesięć dni po tym historycznym wydarzeniu wprowadzono stan wojenny. Sztandar trzeba było ukrywać, a działacze ZEG-owskiej Solidarności zostali wyrzuceni z pracy. 

Komitet organizacyjny reprezentujący żyjących jeszcze członków Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność ZEG-u z grudnia 1981 r. zaprosił na niedzielną mszę św. wszystkich byłych pracowników, a zwłaszcza członków Solidarności. Historyczny sztandar trzymał Gerard Nebroj (on dzierżył go w dłoniach również w 1981 r.), a w poczcie towarzyszyli mu: Jan Sawczyk i Jerzy Labus. Wszyscy trzej byli w ZEG-owskiej Solidarności, a J. Labus był jednym z wyrzuconych z pracy. Z innych, dawnych działaczy związkowych dostrzegliśmy: Janinę Bansikowską, Larysę Płaszczycę i Krystynę Bałazińską (również zostały zwolnione w 1981 r.). Obecny był też Bronisław Prochwicz, ówczesny dyrektor ZEG-u.

– Lata mijają, ludzie odchodzą, mury naszego zakładowego wieżowca znikają i oprócz pamięci pozostał nam jedynie ten sztandar – mówiła podczas nabożeństwa Kazimiera Głogowska-Gosz, wyrzucona z pracy w 1981 r. członkini komisji zakładowej Solidarność.

– To było tutaj, u  stóp tego ołtarza, przed 35 laty zebrali się ludzie różnych opcji, aby poświęcić ten sztandar. Rzecz niespotykana jak na tamte czasy. Z kościoła sztandar przeprowadzono w pochodzie do auli ZEG-u, gdzie za stołem prezydialnym – oprócz przywódców Solidarności usiedli także: biskup katowicki Janusz Zimniak, ks. prałat Eugeniusz Świerzy, ks. Ignacy Nokielski i dyrektor naczelny ZEG-u Bronisław Prochwicz. Radość z poświęcenie sztandaru trwała zaledwie 10 dni. 13 grudnia 1981 r. wprowadzono stan wojenny – wspominała Kazimiera Głogowska-Gosz.

– Początkowo sztandar ukrywaliśmy w parafii św. Marii Magdaleny. Potem, w warunkach konspiracyjnych został on ukryty w innym miejscu, nad czym czuwał nasz nieodżałowany przewodniczący komitetu zakładowego Solidarności śp. Zbigniew Poterałowicz – mówiła podczas mszy św. K. Głogowska-Gosz.

Przypomnijmy, że w 1981 r. w Tychach i okolicy do znaczących ośrodków solidarnościowych należały kopalnie Piast i Ziemowit, Fabryka Samochodów Małolitrażowych oraz Zakład Elektroniki Górniczej – bardzo nowoczesny jak na tamte czasy i zatrudniający blisko 2000 osób. Jak wspomina Kazimierza Głogowska-Gosz, po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r., w sylwestra, który był dniem roboczym, zaczęto pojedynczo wzywać do kadr niektórych członków komisji zakładowej Solidarności. Każda z wezwanych osób wychodziła trzymając w ręku wypowiedzenie pod pretekstem militaryzacji zakładu oraz redukcji zatrudnienia z zakazem wstępu na teren zakładu od 1 stycznia 1982 r. Takie wypowiedzenie umowy o pracę stanowiło wówczas tak zwany „wilczy bilet”. Nikt ze zwolnionych nie mógł być zatrudniony ponownie nie tylko w resorcie górnictwa, ale w żadnym miejscu pracy. Wypowiedzenia otrzymało 13 pracowników, w tym 11 członków komisji zakładowej. Siedmiu z nich było inżynierami z długoletnim stażem.

Już w styczniu 1982 r. z inicjatywy wielu osób, a głównie przewodniczącego Zbigniewa Poterałowicza (zmarł we wrześniu br.), jak też Janiny Śliż, powstała pisemna petycja w obronie zwolnionych. Podpisało ją około 160 osób, przy czym większość stanowiły podpisy czytelne. Takie pismo w tamtym czasie było aktem odwagi, gdyż każdy czytelnie podpisany narażał zarówno siebie, jak swoich najbliższych na serię kolejnych represji. – W imieniu zwolnionych dziś, po 35 latach, pragnę jeszcze raz serdecznie podziękować 160 pracownikom ZEG-u za ten akt braterstwa i solidarności – mówiła na mszy św. Kazimiera Głogowska-Gosz.

– Co będzie za kilkanaście lat, gdy nas nie stanie? Czy znajdzie się ktoś, kto za 15 lat stanie znów przed tym ołtarzem w 50. rocznicę poświęcenia sztandaru? Jeszcze dziś zależy to od nas. Przekażcie swoją wolę w testamencie waszym dzieciom i wnukom, bo testament to nie tylko dobra materialne. Poproście i nakażcie, aby ten sztandar uczestniczył nie tylko w obchodach kolejnych rocznic, ale w szczególnych wydarzeniach w Tychach – zakończyła swoje wystąpienie K. Głogowska-Gosz.

WIĘCEJ NA TEMAT WYDARZEŃ W ZEG-u PO WPROWADZENIU STANU WOJENNEGO – w najbliższym wydaniu tygodnika „Nowe Info” – w kioskach od wtorku 6 grudnia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here