Wojsko zgubiło bezzałogowy samolot

0
Dron tego typu spadł na Czułów (fot. Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych)

W ubiegłym tygodniu Czułów opanowany został przez wojsko, które szukało drona, czyli bezzałogowego samolotu rozpoznawczego, z którym stracono łączność podczas szkolenia taktycznego. Dron „urwał się” 8 marca. Znaleziono go dopiero w czwartym dniu poszukiwań, czyli 11 marca.

Poszukiwania prowadzone były na szeroką skalę. Uczestniczyli w nich m.in. żołnierze wojsk lądowych i żandarmeria. Użyto helikoptera. Przez trzy dni wysiłki te były bezskuteczne. Dopiero 11 marca w godzinach porannych, jak zakomunikowało Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, bezzałogowy samolot rozpoznawczy został znaleziony. W komunikacie nie wspomina się o miejscu znalezienia zguby. Podania takiej informacji w bezpośredniej rozmowie z nami odmówił również podpułkownik Szczepan Głuszczak, rzecznik prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Dowiedzieliśmy się tylko, że chodzi o dron typu płatowiec o rozpiętości skrzydeł ok. 2 metrów. Samolot ten nie był uzbrojony, dlatego nie stanowił żadnego zagrożenia.

– Miejsce gdzie znajdował się płatowiec udało się ustalić analizując trasę jego lotu – powiedział nam ppłk Głuszczak. – Przyczyny zdarzenia zbada specjalnie powołana komisja.

Ponadto, jak się dowiedzieliśmy, trwają prace nad rozwiązaniem systemowym, aby w przypadku podobnego zdarzenia w przyszłości można było z większą dokładnością określić położenie bezzałogowca, a tym samym skrócić czas jego poszukiwań.

Polska armia, jak usłyszeliśmy od ppłk. Głuszczaka, korzysta z trzech rodzajów dronów. Każdy z tego typu bezzałogowych samolotów rozpoznawczych w wersji standardowej (tj. bez dodatkowego wyposażenia, które może nawet zwielokrotnić cenę) wart jest kilkadziesiąt tysięcy zł.

Zaginiony dron poruszył wyobraźnię mieszkańców Czułowa, do tego stopnia, że niektórzy, licząc m.in. na nagrodę, prowadzili poszukiwania na własną rękę.

„Nowe Echo” nr 6 z 15 marca 2016 r.

Dodaj komentarz