Dowody zbrodni w kronice szkolnej [uwaga – drastyczne zdjęcia]

0
Jedno z sześciu zdjęć, które wraz z opisem dramatycznych zdarzeń w 1945 r. zostały zamieszczone w kronice ćwiklickiej szkoły

Wstrząsające fotografie pomordowanych: mężczyzny z roztrzaskaną głową, kobiety o przerażonych, nadal otwartych oczach. Plątanina zmasakrowanych ludzkich ciał. Dowód zbrodni.

To sześć zdjęć. Natknęłam się na nie, przeglądając starą kronikę szkoły podstawowej w małych Ćwiklicach pod Pszczyną. Rozdział poświęcony jest wojnie. Fotografie są czarno-białe, nieduże, przyklejone na jednej stronie o numerze 311. U góry odręczny napis: „Pomordowani przez żołnierzy SS Obozowcy z Oświęcimia”.

 Zdjęcie 1. Na pierwszym planie młoda kobieta w chustce. Ma otwarte, przerażone oczy. Twarzy pozostałych zmarłych nie widać. Tylko nogi, buty, zaciśnięte dłonie.

Zdjęcie 2. Zwał wykopanej ziemi. Dalej las i stojąca postać z pochyloną głową. Po prawej kolejne osoby, w czapkach. Na pierwszy rzut oka wokół, między drzewami, pełno leżących na śniegu łachmanów. Po chwili można się zorientować, że to zwłoki ludzkie. Las usiany jest ciałami zmarłych.

 Zdjęcie 3. Znów plątanina zwłok. Pasiaki i cywilne ubrania. Gołe, bardzo chude nogi, jakby dziecięce. Fragmenty podartych skrawków materiałów – prowizorycznych bandaży.

 Zdjęcie 4. Ciała leżą w wykopanym dole. Bardzo dużo tych ciał. Jedno obok drugiego. Na wznak i głową do ziemi.

 Zdjęcie 5. Mężczyzna. Roztrzaskana głowa. Jakby w ogóle nie miał czoła. Rozpoznawalne są nos, uchylone usta. Jest w grubym płaszczu z dużymi guzikami. Pod płaszczem chyba marynarka.

 Zdjęcie 6. Nie widać twarzy. Widać głównie nogi. Jedne w butach. Inne pozawijane skrawkami materiałów, prowizorycznymi ocieplaczami. Podobne ocieplacze na tułowiach.

Strona w kronice. fot. Renata Botor-Pławecka

Widziałem dziewczynkę…

Usiłuję się wczytać w niewyraźne kronikarskie zapisy dotyczące czasów wojny. Atrament miejscami już mocno wyblakł.

Na jednym z marginesów widnieje jakby tytuł podrozdziału „Pochód męczenników oświęcimskich”. Autor kroniki pisze tam o „szkieletach ludzkich pokrytych skórą”, okrytych lichymi łachmanami, pasiakami, pędzonych w drewniakach lub boso na mrozie minus 28 stopni przez Ćwiklice. Co 10 metrów idzie strażnik z wilczurami, uzbrojony. Co jakiś czas słychać strzał i „pada z rozbitą czaszką człowiek”. Jest informacja o tym, że były osoby „źle trafione”, które żyły jeszcze dwa dni.

W innym miejscu kolejny podrozdział: „Jak wyglądały pomordowane ofiary”. To wstrząsające zapiski pod koniec strony 310.

„Pomordowani przedstawiali okropny widok. Wszyscy mieli rozbite czaszki, mózg wytrysł. Byli tam starcy, kobiety, dziewczyny, nawet dzieci. Widziałem dziewczynkę tak lat może 15-16. Istny szkielet, pośladków w ogóle nie było znać, tylko miała zgrubienie skóry. Widziałem już [nieczytelne], którzy z głodu pomarli, ale tak wymizerowanych jeszcze nikt nie widział. Jedna twarz młodej matki Polki tkwi mi do dziś w pamięci. Oczy na pół otwarte, twarz pełna zgrozy, boleści, lecz zarazem i triumfu. Piękna twarz”.

Potem wklejone są zdjęcia zwłok. A pod nimi bardzo niewyraźny zapis: „Powyżej 6 zdjęć, które uratowałem. Było ich około 60. Każdy zamordowany miał swoje osobne zdjęcie. Lecz niestety filmy zostały zniszczone, zdeptane pomimo prośby właściciela”. Kolejne zapiski trudne dziś do odczytania. Autor kroniki pisze, że wszystko przepadło, zniszczyła to wojna i żołnierz, który nie znał wartości filmów.

Oględziny

W kronice szkolnej jest spis pomordowanych. Ma 42 pozycje. Czasem to dłuższe opisy, czasem tylko krótka notka. Pierwszy zapis brzmi: „Żydówka, lat 20, czarne oczy, ciemna, wzrost 1,55 m, niebieska bluzka z białymi punktami”, w nawiasie dopisek „prawdopodobnie Węgierka”. Kolejna zamordowana to „Polka nr 87742, mężatka”, potem słabo czytelne, może oznaczać „sztuczne zęby”, dalej: „lat 30”. Następny zapis: „Polka, bez numeru, panna, szyja spalona, duże znamię po prawej stronie szyi, niebieskie oczy, włosy jasne, płowe, twarz owalna, lat około 30”, dalej nie mogę rozszyfrować pisma kronikarza.

„Czeszka, bez numeru, mężatka, czarne oczy, wzrost 1,65 m, twarz owalna, lat 35”; „Żydówka nr A 16866, mężatka, wzrost 1,60 m”; „Żydówka nr 80854”; Żydówka nr A 23123”, „Żydówka nr 25399, więzień polityczny”, „Żyd nr B 9653 więzień polityczny”, „Żyd nr A 6232”, „Obcokrajowiec nr 71389 [dalej nieczytelne]”, „Żyd nr B 14475 polityczny”, „Żyd nr A 13168”, „Żyd nr 184068”, „Żyd nr B 5889 albo 2953”, „Żydówka nr A 6119, mężatka lat 25, zęby pełne, monogram M. R.”, „Żydówka nr 18121, panna lat 23”, „Kobieta nr R 77674”, „Żyd nr 165 175”, „Żyd nr A 12931”, „Żydówka nr 76126”, „Kobieta nr R 810731”, „Żydówka nr A 18400”, „Żydówka nr 26835”, „Polka nr 84757, mężatka, więzień polityczny, jasne włosy, lat 50”, Żydówka nr 76, młoda”, „Żyd nr B 9215”.

Lista pomordowanych zajmuje kolejną stronę kroniki: „Żydówka nr 70896”, „Polka nr 85062”, „Żydówka nr 47547”, „Żydówka nr 113788”, „Mężczyzna bez nr. wzrost 1,70 m, orli nos, lat 65”; „Mężczyzna nr 121876, czarny”, „Polka nr 84110”, „Żydówka, nr 80698”, „Żydówka nr 80690”, Żyd nr 175293”, „Żydówka, bez nr., panna, lat 25, monogram B. A.”, „Żydówka nr 76882”, „Mężczyzna nr 14322”, „Żyd bez nr., lat 47, 1 złoty ząb”, „Mężczyzna starszy” [słowa trudne do odczytania].

„Niniejsze zestawienie sporządzono na podstawie oględzin zwłok na miejscu pogrzebania przez obyw. „S” PS. „Kruk” oraz Grzywy Antoniego” – pisze kronikarz.

Oryginał kroniki, fot. Renata Botor-Pławecka

Potajemnie

Podobną listę pomordowanych znajduję potem we wspomnieniach ks. Józefa Gawora, administratora w ćwiklickiej parafii w latach 1944-45 (wspomnienia zostały przytoczone w publikacji ks. A. Wyrobka „Z dziejów duszpasterstwa na ziemi pszczyńskiej. Parafia pw. św. Marcina w Ćwiklicach w latach 1922-1945”). Ks. Gawor wyjaśnia, że spis jest „wynikiem pracy” kierownika szkoły Józefa Swadźby, który „przeprowadzał dokładnie oględziny zwłok”.

Ksiądz Gawor opisuje również: „Zwłok nie wolno było ruszać. Każdy się bał. Dopiero na czwarty dzień można było pomyśleć o pogrzebaniu zamordowanych. Zwieziono ofiary bestialstwa na skraj lasu, gdzie wznosiła się mogiła polskich żołnierzy. Potajemnie spisywaliśmy numery pomordowanych. Fotograf z Pszczyny, ukryty między drzewami przed czujnym okiem Niemców, zdążył sfotografować wszystkich czterdziestu dwu męczenników Oświęcimskich, którzy zginęli na szerokiej drodze trzech krzyży”. Ksiądz pisze, że fotografie niestety zginęły w czasie dwutygodniowego oblężenia Pszczyny i uratowano tylko cztery.

Między Miedźną a Ćwiklicami

Ćwiklice były jednym z miejsc na trasie ewakuacji więźniów KL Auschwitz. Rozkaz ostatecznej likwidacji tego obozu wydano w połowie stycznia 1945 r. Od 17 do 21 stycznia 1945 r. wyprowadzono z KL Auschwitz i jego podobozów około 56 tysięcy więźniów i więźniarek w pieszych kolumnach ewakuacyjnych, konwojowanych przez uzbrojonych esesmanów z psami. Jedna z tras marszów zwanych marszami śmierci wiodła z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego (63 km) – przez Brzeszcze i Jawiszowice, Miedźną, Ćwiklice, Pszczynę, Porębę, Brzeźce, Studzionkę, Pawłowice i Jastrzębie. Za Pszczyną trasa ewakuacji rozgałęziała się na Suszec i Żory. Esesmańscy konwojenci zabijali nienadążających z powodu wyczerpania fizycznego.

„Marsz utrudniał silny mróz oraz oblodzona droga. Przypominam sobie, że właśnie na tym odcinku trasy, pomiędzy miejscowością Miedźna a Ćwiklice, widziałem największą ilość zwłok rozstrzelanych więźniów. Jeden z naszych kolegów, pochodzący z Poznania, który maszerował w pierwszej piątce, doliczył się 114 zwłok. Były to ciała tych, którzy maszerowali przed nami. Trupy leżały bezwładnie na drodze, trzeba było je omijać. Pamiętam, że jeden z kapo, Niemiec, usiłował odciągnąć na pobocze leżące na drodze zwłoki. Kiedy ruszył trupa, na drogę wylała się cała zawartość czaszki, która widocznie została rozsadzona przy wystrzale. Widok był tak makabryczny, że kapo zrezygnował z zamiaru i pozostawił zwłoki w pierwotnym położeniu” – wspominał Józef Ciepły (nr obozowy 169400).

***

Wiodącego przez Ćwiklice pod Pszczyną kilkukilometrowego odcinka trasy ewakuacyjnej nie przeżyło – jak podaje historyk Andrzej Strzelecki – co najmniej 26 więźniarek i 16 więźniów oświęcimskich. Wśród nich był mający około 13 lat chłopiec i wyglądająca na około 15 lat dziewczynka. Zostali zastrzeleni. Co najmniej połowę pomordowanych stanowili Żydzi i Żydówki pochodzący z różnych krajów Europy. Były też cztery Polki deportowane z Warszawy w czasie Powstania Warszawskiego, prawdopodobnie jedna Rosjanka czy Białorusinka.

Zwłoki zostały pogrzebane przez okolicznych mieszkańców pod nadzorem Niemców, w trudno dostępnym miejscu, około kilometra na północ od drogi z Brzeszcz do Pszczyny, na skraju lasu i pól ćwiklickich. W latach 50. przeprowadzono ekshumację. Ostatecznie szczątki pomordowanych więźniów spoczęły na pszczyńskim cmentarzu św. Krzyża.

Fotografem, który w 1945 r. z ukrycia zrobił zdjęcia ofiarom marszu śmierci, był Michał Święch.

Choć zarówno kronikarz szkolny, jak i ksiądz Gawor obawiali się, że większość tych dokumentów uległa zniszczeniu, fotografie M. Święcha cudem przetrwały i po wojnie,  m.in. w formie negatywów, jako dowody zbrodni trafiły do Muzeum Auschwitz.

Kronikarzem opisującym wojenne dzieje Ćwiklic i marszu śmierci był prawdopodobnie kierownik szkoły Józef Swadźba. Kronikę szkolną ukrywał w czasie wojny w ulu.

Renata BOTOR-PŁAWECKA

(Wspomnienie Józefa Ciepłego pochodzi z książki P. Cywińskiego „Marsz śmierci w pamięci ewakuowanych więźniów Auschwitz”; korzystałam też z książki A. Strzeleckiego „Marsz Śmierci. Przewodnik po trasie Oświęcim Wodzisław Śląski”).

Artykuł ukazał się w „NE” nr 2, 16.02.2016 r.

Materiał chroniony jest prawami autorskimi. Kopiowanie bez zgody autorki zabronione.

Czytaj także:

Gdy widzisz, jak mordują ci brata

Woźnica marszu śmierci

Kapliczka dla Maksymiliana

Tajemnica Rudolfa, uciekiniera z Auschwitz

Taka młodość. Za drutami

Dodaj komentarz