Nie oceniaj, jeśli nie wiesz

0
Mirosława Gruszczyk, fot. Renata Botor-Pławecka

Ukończyła prawo, ale wybrała pracę w gospodarstwie rolnym. Ma ok. 200 owiec, ok. 20 ha pola, jeździ traktorem, a poza tym zrobiła kiedyś… licencję pilota szybowcowego. Cała Polska usłyszała o niej, gdy w stolicy została uhonorowana prestiżową Nagrodą im. Jana Rodowicza „Anody” za wyjątkowy czyn – przygarnęła dwie obce, okaleczone w wypadku kobiety, siostry z Ukrainy (Tamarę i Maszę), i opiekowała się nimi jak najbliższą rodziną przez prawie pół roku. To, co zrobiła, uważa za coś normalnego i dziwi się, że przyznawane są za to nagrody. Niedawno dla swych podopiecznych Ukrainek wygrała proces o odszkodowanie. Rozmowa z Mirosławą Gruszczyk z Rudołtowic koło Pszczyny.

Rozmawia: Renata Botor-Pławecka

– Siedziała pani na łące, owce się pasły. Uczyła się pani czegoś. Obok przechodziła kobieta… Jak to było?

Mirosława Gruszczyk: [śmiech] To była para z małym chłopcem, chyba z wnuczkiem. Owce się pasły (było czuć zapach świeżo gryzionej trawy i słychać odgłos tego skubania – bezcenne, uwielbiam!), a ja sobie leżałam i czytałam książkę. Ci państwo z chłopczykiem podchodzą do mnie i mówią: „Proszę powiedzieć naszemu »Jasiowi« (już nie pamiętam imienia), że jak się nie będzie uczył, to skończy tak jak pani”.

– Jest taka anegdota… Faktycznie się to pani przydarzyło?

– Tak, to wydarzyło się naprawdę. Takie właśnie dziwne paradoksiki są częścią mojego życia.

– A uczyła się pani wtedy czegoś z prawa, na studia?

– Nie. Czytałam jakąś książkę, bo lubię czytać.

– Często są takie sytuacje, że ktoś bierze panią za kogoś innego? Bo też na przykład strój roboczy, do owiec, nieco się różni od garsonki pani prawnik.

– No nieco się różni. Garsonkę mam jedną, z obrony pracy magisterskiej [śmiech]. Zawsze powtarzam: nie osądzaj ludzi po wyglądzie, nie mów o drugim niczego, zanim go nie poznasz. Pamięta pani taką sytuację, gdy bezdomnego gdzieś zamknęli w szpitalu, bo śmierdział? Wtedy z Łukaszem, weterynarzem, zastanawialiśmy się: „Boże, a gdyby nas zawieziono nagle do szpitala prosto z roboty. Mnie, gdy gnój skończyłam wyrzucać, a jego, gdy go krowy »zeszmaciły« w oborze. A nie daj Boże, gdyby wypił jeszcze pół piwa. A nie daj Boże, gdyby był jeszcze chudy…”.

– Coś takiego się pani też zdarzyło… […]

Nowe Info nr 12 z 11.06.2019

Całość wywiadu do przeczytania w najnowszym papierowym wydaniu „Nowego Info” nr 12 z 11.06.2019 (dostępne w kioskach, w głównych urzędach pocztowych i m.in. w sklepach „Żabka”) oraz w wydaniu elektronicznym Nowe Info nr 12/2019.

Dobro zwycięża. Mirosława Gruszczyk z nagrodą Muzeum Powstania Warszawskiego

 

Dodaj komentarz