Tragiczna opowieść z tyskiego szpitala. Jak koronawirus zabił 83-latka

0
Maria i Zbigniew Książkiewiczowie w szpitalu zakaźnym w Tychach; kadr z programu TVN Uwaga

83-letni ojciec Marii Książkiewicz zmarł 22 marca w szpitalu zakaźnym Megrez w Tychach, po czterech dniach walki z koronawirusem. Wcześniej prawdopodobnie zaraził córkę, jej męża Zbigniewa oraz dwie wnuczki. Państwo Książkiewiczowie również trafili do tyskiego szpitala. Stamtąd o swoich dramatycznych przeżyciach opowiedzieli dziennikarzowi programu TVN Uwaga.

Kiedy rozpoczyna się rozmowa poprzez łącze internetowe do sali, w której przebywają Maria i Zbigniew Książkiewiczowie, wchodzi lekarz. Ubrany jest w niebieski kombinezon, gogle, maseczkę i lateksowe rękawiczki…

Po wyjściu medyka Książkiewiczowie pokazują swój pokój z dwoma łóżkami. Jest umywalka z płynem dezynfekującym, butla tlenowa („Bogu dzięki, na razie niepotrzebna” – mówi pani Maria). Internetowa kamera zerka też na pusty korytarz szpitalny. – Jest tak strasznie przygnębiająco, jak się wyjdzie na ten korytarz – mówi Maria. – Nie widujemy innych pacjentów – dodaje pan Zbigniew.

– Jesteśmy tu od niedzieli, 22 marca, od 3.00 rano. Człowiek nie wierzy, że mogło go to spotkać. Mój ojciec miał mały pensjonat w Szczyrku. Kilka dni przed tym, jak źle się poczuł, na piętrze budynku mieszkali Holendrzy. Zepsuł się im akumulator w samochodzie. Tata zaniósł im prostownik. To był jedyny jego bezpośredni kontakt z tymi turystami – mówi Maria Książkiewicz.

Kontakt z obywatelami Holandii był prawdopodobną przyczyną zarażenia się ojca pani Marii koronawirusem. Obcokrajowcy wyjechali 11 marca. Pierwsze objawy choroby w rodzinie pojawiły się po tygodniu. Wtedy zaczęła się dramatyczna walka z czasem. – Myśleliśmy, że tata się przeziębił. Ale jak widziałam, że dnia na dzień mój ojciec gaśnie, to byłam przekonana, że to może być koronawirus – relacjonuje pani Maria.

– Na początku nie ma gdzie się zwrócić. Ludzie nie wiedzą gdzie dzwonić. Lekarze nie odbierają telefonów. Ośrodki zdrowia są pozamykane, zwłaszcza w sobotę i niedzielę. Sanepid w ogóle nie zdaje egzaminu. Mają powyłączane komórki. Zawalone wiadomościami. Znikąd ratunku. Czuje się tak potworny strach i bezsilność, że nie wiadomo co robić – kontynuuje Maria Książkiewicz.

– Jak zadzwoniliśmy do ratowników medycznych, to przyjechali, ale przez pół godziny nie miał kto wejść do ojca… Bali się, bo nie mieli odpowiednich zabezpieczeń. Jak przyjeżdżali nas zabierać, to ubierali na nogi worki na śmieci. Kombinezony mieli o trzy numery za małe – twierdzi pani Maria.

Zbigniew Książkiewicz: – Dopiero jak teść zmarł, to zrobili nam testy. Domagałem się ich tydzień wcześniej. Ja nie miałem żadnych objawów, ale przeżywam to strasznie psychicznie. Chciałem wszystkich ostrzec. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak groźny to wirus.

24 marca testy wykazały obecność koronawirusa u Marii i Zbigniewa Książkiewiczów oraz ich dwóch wnuczek. Najgorzej chorobę znosi pani Maria. – Miałam kaszel, objawy podobne do grypy, tylko bardziej zjadliwe. Był ból mięśni, brak węchu, smaku i taki paniczny lęk. Co ciekawe, nie miałam gorączki. Od początku było w tej chorobie coś niepokojącego. Przedtem nigdy się tak nie czułam – opisuje pani Maria.

– Apeluję! Ludzie musicie zachować izolację, bo inaczej wszystkich nas ten łotr wytruje!

– mówi Maria Książkiewicz i dodaje:

– Młodzi lekceważą koronawirusa. Uważają, że ich nie dotyka. Moja wnuczka ma 8 lat. Ma objawy choroby, bardzo kaszle. Młodzi też są zagrożeni.

– Straciliśmy kochanego ojca i teścia. Byliśmy zżytą rodziną. Ojciec trzymał nas w kupie. Mimo swoich lat był silny, sprawny. Najgorsze było to, że nie mogliśmy mu pomóc, bo każdy był w odosobnieniu. Nie mieliśmy nawet możliwości pożegnania się z nim. Urodził się w Szczyrku i kochał Szczyrk. Chciał mieć piękny pogrzeb, taki z góralami, a będzie pewnie cichy i skromny pochówek… Jeśli stąd wyjdziemy – kończy pani Maria.

Nowe wyniki testów nie potwierdziły kolejnych zakażeń w rodzinie Książkiewiczów.

(JJ), źródło: TVN Uwaga, emisja: 25.03.2020 r.

Pierwsza śmiertelna ofiara koronawirusa w Tychach

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here