Żołnierz Wehrmachtu pochowany w polu odzyskał tożsamość

0
Ślubne zdjęcie niemieckiego żołnierza, który pochowany jest w Czarkowie; fot. J. Jędrysik

Nieliczni mieszkańcy Czarkowa (gmina Pszczyna) pamiętają, że na łące należącej dziś do rolnika Krzysztofa Szendery, w 1945 r. pochowano niemieckiego żołnierza. Nie ma tam ani kopca ziemi, sugerującego, że to mogiła, ani krzyża. Ot, po prostu trawa i polna droga. Jednak dzięki miejscowym oraz pasjonatom lokalnej historii znamy dziś tożsamość tego żołnierza Wehrmachtu. Wiemy, jak się nazywał, skąd pochodził, gdzie służył, a nawet jak wyglądał.

– O żołnierzu niemieckim pochowanym na mojej łące wiem od dziecka. Moja matka Dolores
Szendera (z domu Kołodziej) mówiła mi, że zastrzelono go w lutym 1945 r. Front radziecki już przeszedł na zachód, a ten Niemiec się tutaj zapodział i ktoś go zastrzelił. Ale kto, to dokładnie nie wiem – mówi Krzysztof Szendera.

– Chodziliśmy na tę mogiłę z matką zapalić znicz. Zawsze dzień przed lub po Wszystkich Świętych. Tam był tylko kopczyk ziemi. Krzyża nie było. Na łąkę chodziłem świecić jeszcze z moim synem, kiedy był mały. Tak mniej więcej od 20 lat już tego nie robimy. Nie ma już śladu po tym grobie. Tam jest polna droga. Łąkę koszę i czasem mi głupio, bo traktorem przejedzie się po miejscu pochówku. Nie dawało mi to spokoju… – mówi pan Krzysztof.

Dla rolnika z Czarkowa impulsem do działania był m.in. reportaż, który w kwietniu br. obejrzał w telewizji. Materiał dotyczył wydobycia elementów radzieckiego samolotu w Bieruniu wraz ze szczątkami jego załogi. Akcją tą dowodził Arkadiusz Dominiec, właściciel Muzeum Śląskiego Września 1939 r. w Tychach.

– Odszukałem w Internecie telefon do pana Arka. Skontaktowałem się z nim, bo wiedziałem, że kilka lat temu odnaleziono dokumenty, które Niemiec miał przy sobie. Mama mówiła mi, że takie dokumenty na pewno były – wspomina K. Szendera.

– Podczas rozbiórki budynku gospodarczego natrafili na nie potomkowie jednej z osób, która w 1945 r. pogrzebała żołnierza.  Przekonałem tych mieszkańców Czarkowa, aby przekazali rzeczy należące do Niemca Arkadiuszowi Domińcowi. Cieszę się, że pan Arkadiusz ze współpracownikami tak szybko wyjaśnił tę zagadkę. W końcu ten żołnierz będzie miał godny, nieanonimowy grób – mówi Krzysztof Szendera.

WIĘCEJ W NAJNOWSZYM WYDANIU DWUTYGODNIKA „NOWE INFO” NR 14 Z 7.07.2020 DOSTĘPNYM W KIOSKACH I W E-WYDANIU

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here